środa, 24 września 2014

Rozdział 9

- A co ty tak w tej bluzie chodzisz? - spytał podejrzliwie Mariusz. - Przecież ciepło jest mega w domu
- A nie wiem - mignęła się od prawdziwej odpowiedzi.
- Ta jasne.
- No, na serio.
- Magda, od 16 lat...
- Tak, wiem mnie widzisz, przez okrągły tydzień poza wyjazdami na mecze i zgrupowania - podciągnęła rękawy bluzy tak, aby nie było widać nowych ran. - Teraz nie ma wątpliwości?
- Załóżmy, a tak w ogóle to chyba za 40 minut masz trening...
- O KURWA FAKTYCZNIE! - krzyknęła - Yyyyy... sorry?
- Spoko, przyzwyczaiłem się, a teraz to się lepiej zbieraj.
Blondynka biegała po domu, a gdy ubierała buty nagle zauważyła, że nie ma Pauliny i Arka.
- Gdzie Paula i Arek? - spytała.
- Pojechali do rodziców Pauliny, bo wiesz kłopoty w raju.
- To znaczy?
- No kłócą się, a jej mama mieszka w dużym domu i raczej sama sobie nie poradzi, a Arek chciał jechać z nią, bo tęskni za dziadkami.
- Ahaaaa, rozumiem, a za ile wrócą?
- Góra 5-6 dni.
- Spoko, jak Paula by dzwoniła to niech pozdrowi rodziców.
I tyle ojciec ją widział. Szybko biegła w stronę hali, a Mariusz w tym czasie dostał SMSa od trenera o treści "Trening za 30 minut w Energii".
- Okej, chyba jakaś pomyłka w sztabie, ale jak trener każe to przyjdę - pomyślał.
Magda była 10 minut przed czasem. Gdy się przebrała (trochę się to przeciągnęło przez rozmowy z dziewczynami) poszła z koleżankami w stronę boiska. Tam zastały ich trenera rozmawiającego z Falascą. 5 minut po nich do sali weszli siatkarze Skry.
- Mówiłem wam chłopaki! - usłyszała głos ojca.
Prawie wszyscy oprócz Magdy wpatrywali się w trenerów.
- Nie, no młoda ty jesteś niemożliwa! - powiedziała Zośka - libero - gdy Magda wzięła piłka i zaczęła ją sobie odbijać.
- Tak, no stara muszę coś robić, a nie wpatrywać się jak cielę w trenera - odpowiedziała nie przerywając.
- STARA? - powiedziała znowu Zośka.
- MŁODA? - odpowiedziała podobnie Wlazła.
- Uważaj sobie MŁODA!
- A co podskoczysz mi KARLE? - zaśmiała się 16-latka.
- A żebyś wiedziała!
- DZIEWCZYNY CICHO! Was się nie da słuchać po prostu! - bezskutecznie próbowała je uciszyć kapitan.
- A może po krzywo, co?! - zironizowała Magda.
- No właśnie! - dołączyła się Zosia.
- MATKO...
- OJCU! - odkrzyknęły równocześnie atakująca i libero.
- MAGDA I ZOŚKA 30 RZUTÓW NA OBIE STRONY! - krzyknął zły trener.
- Niech się tak trener nie denerwuje, bo stanie trenerowi...
- STANIE? Hela ty zboczeńcu! - szybko przerwała rozgrywającej Magda.
- CHODZIŁO MI O WŁOSY! - pokręciła głową Helena.
- Pierdol, pierdol ja i tak swoje wiem!
- MAGDA DODATKOWO 5 KÓŁEK! - w dalszym ciągu denerwował się trener.
- A jak ja lubię jak trener żartuję! - zaśmiała się.
- No dawaj! Na szybkości! Taka mocna w gębie, a na treningu leń!
- LEŃ?! Jak jestem leniem to mogę w ogóle nie grać - zaczęła biegać kółka, a wszystkie siatkarki śmiały się z miny trenera.
Po kółka robiła z Zośka rzuty.
- Jak ja was nie lubię! - powiedziała zbulwersowana , gdy skończyły.
- Oj, Madzia, Madzia nie denerwuj się, bo się spocisz! - zaśmiała się Iga.
- Cicho, bo jak Magda odejdzie to znowu będę musiała kary za pyskowanie i przeszkadzanie robić sama! - powiedziała Zosia.
- A trener już skończył rozmawiać, bo trening powinien się zacząć 15 minut temu? - spytała blondynka trenera.
Nie odpowiedział do niej bezpośrednio tylko do wszystkich w tym siatkarzy Skry.
- Chyba będziemy się musieli się "podzielić" boiskiem, bo nastąpiła pomyłka...
- Ta, jasne! - przerwała Sawickiemu przynajmniej połowa dziewczyn.
- NO CHYBA MÓWIĘ JASNO! Więc jak mówiłem my będziemy na jednej połowie, a wy na drugiej - powiedział do siatkarzy Skry.
- Taki trening jest bez sensu! - wtrąciła się Magda.
- A masz inną propozycję?!
- No jest 28 osób, więc możemy podzielić się na 4 zespoły i grać na przykład pierwszy na drugi, a trzeci na czwarty!
- MAGDA?! Ty myślisz?! - trener udawał zszokowanego.
- Czasem mi się zdarza.
- To chyba dobry pomysł - zastanowił się trener.
- Ja mam zawsze dobre pomysły! - uśmiechnęła się tryumfująco.
- Oczywiście, że nie! - powiedzieli równocześnie Winiarski i Wlazły.
- Bez komentarza - uznała Magda. - To jak, trenerze?
- Okej.
Trener podzielił ich na zespoły. Dziewczyny zaczęły protestować, że składy są niesprawiedliwe, bo drużyny były złożone albo z samych chłopaków albo z samych dziewczyn.
- Jeju, dziewczyny jak chcecie coś wygrać to musicie rywalizować z często lepszymi od was - gdy Magda to powiedziała wszystkie dziewczyny zdziwione na nią popatrzyły.
- Blondi, nie spodziewałam się po tobie takich mądrych słów - uśmiechnęła się Zosia.
- Blondi? Serio? Ruda, więc widzisz...
- BO TY JESTEŚ RUDA! - przerwała Magdzie wypowiedź Helena.
- Foch FOREVER!
- A się fochaj i tak nikogo to nie obchodzi - posłała starszej koleżance uśmiech Wlazła.
- Dziewczyny gramy! Pierwszy zespół z czwartym - przerwał im trener.
W pierwszym zespole nie było Magdy, a w czwartym byli : Muzaj, Kłos, Badura, Lisinac, Tille, Włodarczyk i Brjovic. Dziewczyny przegrały 3:0. Zeszły z boiska nie pocieszone.
- No, dziewczyny uśmiech,  a nie... - zaczęła blondyna.
- Taaa.. ograli nas 3:0 i to wysoko w setach - przerwała jej kapitan.
- Zdarza się! - próbowała przekonać ją Magda.
- Dobra idź graj!
Magda była w drużynie drugiej. Drużyna "BEZMÓZGI" jak je "ochrzciły" inne dziewczyny. W drużynie trzeciej byli : Mariusz, Winiar, Wrona, Maćkowiak, Piechocki, Conte i Uriarte. Zaczynały od zagrywki. Dobre przyjęcie po stronie Skrzatów i od razu rozegranie do Wlazłego. Pasywny blok Magdy, potem obrona Zośki gdzieś spod band reklamowych, wystawa i skończona piłka!
- I tak to się właśnie robi! - krzyknęła w stronę ławki.
Pierwszy set był grany punkt za punkt, ale ostatecznie wygrany przez chłopaków. Drugi wygrany minimalnie przez dziewczyny podobnie jak następny. Ale niestety dwa kolejne poszły na konto Skry i drużyna druga przegrała 3:2. Po rozciąganiu trening się skończył, i dziewczyny zadowolone poszły do szatni. No, może Magda do końca nie była, bo jednak w głowie wciąż miała słowa Sandry, ale starała się to ignorować. Po 30 minutach wyszła z hali i skierowała się w stronę domu. Mario pojechał jeszcze do sklepu. Gdy wrócił Magda nie miała siły rozmawiać. Ręce strasznie ją bolały. Przebrała się w piżamę i poszła do kuchni po picie. Gdy zobaczył ją Mariusz od razu zwrócił uwagę na jej ręce. Nie pomyślała, że przecież piżama ma krótki rękawek.
- Oddaj! - wyciągnął rękę w jej stronę.
- Ale co? - udawała głupią.
- Ty dobrze wiesz co. Zaczyna się na "Ż", a kończy na "A".
Niechętnie wróciła do pokoju i przyniosła ojcu żyletkę.
- To ostatnia czy masz jeszcze jakieś? - spytał podejrzliwie.
- Ostatnia.
- A teraz powiedz mi czemu?
- Nie ważne... - a jej oczy zaszły łzami. "Zdecydowanie zbyt często ostatnio płaczę" - pomyślała.
- Ważne.
- NIE.
- Magda...
- Tak mam na imię.
- Powiedz mi.
Opowiedziała mu o "wymianie zdań" z Sandrą. Gdy skończyła Mariusz powiedział :
- Jak ja bym sobie z nią pogadał!
- Daj sobie spokój. Z takimi ludźmi nie da się nic zrobić.
- Jak ty mi mówisz, że mam sobie dać spokój to dlaczego znowu...
- Nie kończ. Następnym razem chyba po prostu jej przywalę.
- Pozwalam.
Już miała odpowiedzieć kiedy usłyszała dzwonek do drzwi.
- Otworzę - powiedziała Magda i po drodze do drzwi narzuciła jeszcze bluzę.
Otworzyła drzwi, a w nich zobaczyła Muzaja.
- Witam! Czego? - przywitała się.
- Jak ostatnio tu byłem to zostawiłem bluzę.
- Gratuluję! Wejdź i spytaj się taty, bo ja nie wiem gdzie jest i czy jest.
- O siema młody! - z kuchni wyszedł Mariusz. - A ty Magda mogłabyś nie chodzić...
- Bez spiny! Maciek byłeś kiedyś na basenie? - jak często przerwała Magda.
- Co?
- No byłeś kiedyś na basenie? - ponownie spytała.
- No, byłem.
- Więc właśnie tato.
Poszła do swojego pokoju nie zwracając uwagi na kręcącego głową Wlazłego.
-----------------------------------------------------------------------------------
Kurczę dla was 2 komy to jest mało xD Ale jutro nie idę do szkoły, więc mogłam napisać rozdział ;D Jak się podoba? Dużo w nim rozmów, wieeem ;p To teraz postawię trochę wyżej poprzeczkę - 4 komy = 10 rozdział ;) Pozdrawiam :*
PS W ogóle wydaję mi się jakby Magda z opowiadania miała wahania nastroju jak kobieta w ciąży xD

Rozdział 8

Siedząc przy biurku i odrabiając lekcje zastanawiała się jak trochę uspokoić ojca. Nic nie przychodziło jej do głowy przez co bardziej się denerwowała. Miała nadzieję, że jej ojciec nie zajrzy do dziennika elektronicznego, a nawet jeśli to nauczycielka od chemii nie wpisała jeszcze ocen. Ale przeliczyła się. Gdy skończyła odrabiać lekcję i zaczęła czytać książkę "Kat" Mariusz wszedł do jej pokoju.
- Widzę, że fajne masz oceny z chemii - powiedział zdenerwowany.
- No wiem - zrobiła dobrą minę do złej gry.
- Nie widzę w tym nic śmiesznego. 2 jedynki w 2 dni?
- Ja... to poprawię, obiecuję!
- Jakoś ci nie wierzę.
- To już nie mój problem - próbowała zachować normalny ton głosu, ale w sercu poczuła ukłucie. - A teraz możesz wyjść.
Wlazły wyszedł zamykając za sobą drzwi, a ona ukryła twarz w dłoniach.
- Świetnie Magda! Doprowadziłaś do tego, że ojciec ci nie wierzy - pomyślała. - Tylko czemu? Te papierosy to rozumiem, ale oceny przecież nie są takie złe...
Przypomniała sobie wszystkie oceny od początku roku. Cofnęła swoją myśl. Oceny były bardzo złe. Same 1,2,3 tylko dwie powyżej 3. "Co ja mam niby zrobić? Przecież ja tego po prostu nie... Poprawka : nie chcę mi się tego robić." - pomyślała Magda. Poszła do kuchni, w której zastała Paulinę. Mariusz kładł Arka spać.
- Bardzo jest zły? - spytała macochy.
- Jak cholera - przyznała.
- I co ja mam zrobić?
- Popraw te oceny zwłaszcza z matmy i chemii. No... i nie pal więcej!
- Gdyby to było takie proste. Oceny da się poprawić, a palenie to okropny nałóg - skrzywiła się.
- Ale da się go rzucić. Ludzie, którzy palą po 30 lat dają sobie radę, a ty?
- A ja 2 lata.
- 2?! To długo ci się udało to ukrywać.
- Ma się swoje sposoby.
- Ale teraz będziesz grać w klubie, więc raczej nie powinnaś...
- Wiem. Kurde, nie wiem jak sobie poradzę z tymi treningami, nauką, wyjazdami, poprawianiem ocen i w ogóle.
- Jakoś dasz radę. Chcieć to móc!
W tym momencie do kuchni wszedł Mariusz, a Magda popatrzyła na niego pytająco. Wlazły tylko spojrzał na nią gniewnie.
- Mario, nie ciskaj takimi spojrzeniami, bo będziemy mieć dziury w ścianach - zasugerowała Paulina.
- Tato... ja poprawię te oceny naprawdę - powiedziała blondynka po raz kolejny dzisiaj spuszczając wzrok.
- I? - spytała Paula.
- I... przestanę palić - teraz podniosła wzrok na ojca czekając na jego reakcję.
- Okej, ale nie myśl sobie, że nie jestem na ciebie zły - powiedział trochę mniej gniewnie.
Magda tylko się uśmiechnęła i poszła do siebie. Mimo szczerych chęci nie mogła zasnąć, zresztą jak zwykle. Gdy rano się obudziła, a raczej obudził ją budzik wcale nie chciało jej się iść do liceum, ale uznała, że teraz wagarów nie będzie sobie robić. "To jak poprawię oceny" - uśmiechnęła się do siebie. Dzień w szkole minął jej dość szybko, dostała nawet 4 z chemii.
- Magda, mam nadzieję, że chociaż takie będziesz miała stopnie - powiedziała do niej chemiczka po lekcji.
- Postaram się - uśmiechnęła się do nauczycielki i wyszła z sali za Sandrą.
Gdy tylko znalazły się poza klasą Sandra zaczęła :
- I co, idiotko? Tatuś zobaczył oceny i już nie było tak fajnie, prawda?
- Daj sobie spokój. Jesteś naprawdę głupia jak myślisz, że takie teksty mnie ruszają - odpowiedziała jej spokojnie blondynka.
- A zapomniałam ciebie ruszają tylko teksty o twojej mamusi! Pewnie była taka głupia jak ty! - Wielińska dobrze wiedziała jak wyprowadzić Wlazłą z równowagi.
- Zamknij ryj! - warknęła.
- Oooo zabolało? To powiedz nam coś o niej. Musiała być idiotką zresztą tak samo jak twój tatuś jeśli urodziła dziecko w wieku 15 lat, nie? - Sandra przeginała i dobrze o tym wiedziała.
- Jak. Się. Nie. Ogarniesz. To. Ci. Kurwa. Zetrę. Ten. Uśmieszek. Z. Twarzy.
- No dawaj czekam! - dziewczyna igrała z ogniem.
- Nie zniżę się do twojego poziomu - Magda nie wiedziała jak długo wytrzyma bez przywalenia Sandrze, ale starała się, żeby było to jak najdłużej. Nie wiedziała też jak długo wytrzyma bez łez.
Lekcje się skończyły, a ona jak najszybciej wyszła ze szkoły. Gdy była już blisko domu słone krople same zaczęły spływać po jej twarzy. Jak Sandra mogła to powiedzieć? Rozumiała kłótnie, ale bez przesady. Weszła do domu. Zdjęła tylko buty i poszła do swojego pokoju. Szybko. Nawet Bardzo. Zamknęła za sobą drzwi, rzuciła plecak w kąt. Podeszła do szafki i wygrzebała ją. Ostatnią żyletkę, której nie oddała ojcu. Zakluczyła drzwi i oparła się o nie. Osunęła w dół. Podwinęła rękawy koszulki.
- Magda, jesteś silna nie rób tego - powiedziała do siebie.
Była silna. Na swój sposób, ale była. Tylko, że niektóre rzeczy potrafiły ją złamać. Nie było jej winą to, że nie miała matki. Nienawidziła, gdy ktoś wykorzystywał to przeciwko niej. Niby słyszała to kolejny raz, ale i tak za każdym razem bolało tak samo. To tak jakby ktoś wbił gwóźdź w deskę, a potem go wyjął. Gwoździa nie będzie, a dziura i tak pozostanie. Znowu to zrobiła. Kolejne cięcie. Krew powoli się sączyła, gdy nagle usłyszała dźwięk otwieranych drzwi.
- Magda? - usłyszała Mariusza.
- Co? - spytała szybko zaciągając rękawy bluzy i chowając żyletkę.
- A nic sprawdzam czy żyjesz.
- Jak słychać - gdy tylko mogła odkluczyła cicho drzwi.
Udawała, że czyta książkę, ale wcale tego nie robiła.
- Co ty tak cicho? - spytał Mario.
- Tak jakoś - uśmiechnęła się delikatnie.
Ojciec spojrzał na nią podejrzliwie, ale nic nie powiedział.
- Za 3 tygodnie turniej mam.
- O to fajnie! Wbijemy z chłopakami! - zaśmiał się.
- O nie!
- O tak!
- Niech będzie - skrzywiła się.
------------------------------------------------------------------
Były 3 komy, więc obiecany 8 rozdział ;D Trochę (bardzo) mi się nie podoba ;/ mam nadzieję, że wam chociaż trochę ;) 2 komy = 9 rozdział :) Pozdrawiam :*

wtorek, 23 września 2014

Rozdział 7

Mecz miał się zaraz zacząć, więc Falasca podzielił ich na dwie drużyny pierwsza : Mariusz, Winiarski, Brdjovic, Magda, Kłos, Badura i Tille, a w drugiej : Muzaj, Wojtek, Andrzej, Marechal, Uriarte, Lisinac i Piechocki.
- I co Piechocki chcesz się znowu o coś założyć? - spytała chytrze blondynka.
- Wolę nie... Ja nie wiem co Mariusz ci w domu daje, ale chyba znowu bym przegrał - uznał.
- Bardzo mi to pochlebia - zaśmiała się, a potem krzyknęła - EJ KURDE!
- CO? - krzyknął Winiar.
- Właśnie zdałam sobie sprawę, że wszyscy macie dłuższe nogi ode mnie... TO NIESPRAWIEDLIWE - skrzywiła się.
- Ale ty jesteś ładniejsza od nas - powiedział libero.
- HAHAHAHAHAHAH matka wie, że ćpiesz? - na przytoczenie tego "cytatu" z Igłą Szyte wszyscy polscy siatkarze zaczęli się śmiać.
- JA NIEEEEE!
- To co? Haluny? - dopiero po chwili zauważyła swój błąd - YYYYY... Nie haluny tylko halucyny.
- Magda, ojciec wie, że ćpiesz? - spytał Winiar śmiejąc się.
- DZIĘKI WUJKU! Nie wiedział, a ty mnie wydałeś! Jak mogłeś mi to zrobić?!
- O SORRY, ZAPOMNIAŁEM, ŻE MIAŁEM NIE MÓWIĆ! - Michał udawał skruszonego - Ale Mario to chyba taki nie ogarnięty, że nawet nie zwrócił uwagi.
- Słyszałem! Jesteście tacy głupi jakbyście oboje ćpali!
- Dziękujemy! - powiedzieli równocześnie przyjmujący i blondynka.
- Dobra, dobra koniec tego odpoczynku, gramy! - powiedział Falasca.
Mieli grać jakby normalny mecz. Magda w pierwszym secie miała trudności ze skończeniem ataku, bo wiadomo nie ten zasięg. Mimo to drużyna pierwsza remisowała z drużyną drugą 24:24. Magda szła na zagrywkę. Wykonała stacjonarną tak jak od początku seta. Niezbyt dobre przyjęcie po stronie przeciwników i blok!
- Magda, weź zagraj z wyskoku przecież potrafisz! - krzyknął Winiar.
- Ale ja nie pamiętam jak to się robi!
- No podrzucasz piłkę wysoko, biegniesz, skaczesz i JEB! - "poinstruował" ją Mariusz.
- Jak spierdolę to wasza wina!
Poszła kilka kroków za linię 9 metra. Próbowała wykonać zagrywkę jak najmocniej i... UDAŁO SIĘ! As serwisowy!
- Mówiłem - powiedział zadowolony z siebie Michał.
Następny set padł łupem drużyny drugiej, ale już dwa następne były "koncertem" gry pierwszej. Nawet nie zauważyli jak na trybunach siadły siatkarki GKS Bełchatów z trenerem. Bacznie obserwowali zwłaszcza grę Magdy.

***Na trybunach***
- Dziewczyny jak obstawiacie ile ona ma lat? - spytał trener.
- Nie wiem... 20? Więcej? - zasugerowała jedna.
- Nie możliwe nie wygląda na więcej niż 20! - odpowiedziała druga.
- Ale gra jakby miała grubo ponad 25! - do rozmowy włączyła się kolejna siatkarka bełchatowskiego klubu.
- DZIEWCZYNY! To jest córka Mariusza Wlazłego, może mieć góra 17 lat! - powiedziała kolejna.
- Trenerze, mamy problem z pozycją atakującej, Mela ma kontuzję, może jej zaproponujemy? - spytała kapitan zespołu.
- Właśnie się nad tym zastanawiam, ale wiecie to jest trening, a nie mecz, ona ma jak mówicie góra 17 lat...
- I co z tego?? - spytała przynajmniej połowa.
- To, że zawsze jest jakaś presja i nie wiadomo jak ona sobie z tym poradzi!
- Bzdury! Wygląda na pewną siebie! - znowu odezwała z kapitan.
- Może najpierw zapytajmy, a nie snujemy plany, które mogą być nierealne! - włączyła się libero.
- Czemu niby mogą być nierealne?
- Zobaczcie jak ona gra! Przecież bez powodu nie zrezygnowała! Może miała kontuzję albo w ogóle przez jakieś problemy zdrowotne nie może grać zawodowo! - odparowała znowu libero.
- Masz rację, Zosia!

***Znowu parkiet***
- I co Magda, jak się grało? - spytał Muzaj.
- Spokooo -  prawie niezauważalnie się skrzywiła, ale mimo to zauważyli to Mariusz i Michał.
- Magda co jest? - zaniepokoił się jej ojciec - Plecy?
Tylko pokiwała głową. Gdy była juniorką zdarzyła jej się poważna kontuzja kręgosłupa. Skutki odczuwała po każdym trudniejszym treningu.
- Jak źle? - spytał tym razem Winiar.
- Bywało gorzej - odpowiedziała na pytanie.
- Jakby coś to mów - powiedział Wlazły.
- Okej - blondynka usiadła na krzesełku i odchyliła głowę próbując zignorować ból w okolicach kręgosłupa.
Nagle podszedł do niej jakiś mężczyzna.
- Dzień dobry! Jestem Maks Sawicki trener GKS Bełchatów - zaczął, a Magda bardzo się zdziwiła.
- Świetnie grasz! - podbiegła do nich jakaś dziewczyna na oko 25 letnia.
- Dziękuję... - odpowiedziała najbardziej miłym tonem na jaki umiała się zdobyć.
- Mamy problem z pozycją atakującej i... może ty byś chciała u nas grać? - spytał powoli trener klubu.
Nie wiedziała co ma odpowiedzieć, a do tego czuła na sobie wzrok wszystkich siatkarzy.
- W sumie... mogłabym, ale od razu mówię, że nie jestem w stanie grać długiego, pięciosetowego meczu w pełnym wymiarze, bo niestety skończyłoby się to raczej nie zbyt dobrze - odpowiedziała, gdy zastanowiła się nad tym co ma powiedzieć.
- Mówiłam - usłyszała szept jednej z dziewczyn z drużyny.
- Cicho bądź Zośka! - usłyszała kolejny głos.
- Rozumiem. Ale mimo wszystko myślę, że możesz nam pomóc w zakwalifikowaniu się do OrlenLigi. O ile wiem masz szkołę, więc możesz chodzić na te treningi, na które będziesz mogła - znowu zabrał głos trener.
- Dobrze, a kiedy są te treningi?
- Codziennie od 18:30 do 20 tutaj. Możesz zacząć od...
- Od jutra?
- Jeśli chcesz, - powiedział trener - a teraz dziękuję, bo muszę zacząć trening z dziewczynami.
- Dziękuję - odpowiedziała. - A wy to co się tak gapicie?
- Po to mam oczy - zaśmiał się Piechocki.
- Niech ci żaba do nich wskoczy! - wystawiła mu język.
Siatkarze poszli się przebrać, a ona weszła do drugiej szatni. Szybko się wzięła prysznic i się ubrała. Przed halą czekał już na nią Mariusz.
- Jak tam plecy? - spytał, gdy tylko ją zobaczył.
- Dobrze - uśmiechnęła się.
- Magda... ja nie wiem czy z tym graniem w klubie to dobry pomysł - powiedział cicho.
- Co?! - jej oczy rozszerzyły się.
- No, bo przecież wiesz, że twoja kontuzja była na tyle poważna...
- Zdaję sobie sprawę! - uniosła głos.
- Jeśli zdajesz sobie sprawę to wiesz, że to się może skończyć nawet tym, że zostaniesz...
- Dobrze wiem! Ale chyba jesteś w stanie zrozumieć jak mi jest ciężko! Trenowałam tyle lat, a teraz przez tą jebaną kontuzję muszę uważać, żeby nie być kaleką! - opuściła głowę, a jej oczy wypełniły się łzami.
- Nie płacz... Nie będę się wtrącał, ale wiesz, że jak coś to masz mówić - powiedział i przytulił ją.
- OOOO JAK SŁODKO! - krzyknął Winiar, który jako ostatni wyszedł z Energi - Tatuś z córcią!
- Tylko nie z córcią, błagam! - jęknęła Magda.
- No CÓRCIA jedziemy do domu - zaśmiał się Mariusz.
- PFFFFF... Już wredny - skrzywiła się.

***Nazajutrz***
Od rana denerwowała się. W szkole nie mogła się skupić przez co dostała kolejną pałę z chemii. W domu nic o tym nie wspomniała. Spakowała wszystko co było jej potrzebne i wyszła 30 minut wcześniej. W parku 10 minut od domu wyjęła paczkę papierosów. Wyjęła jednego i schowała paczkę do kieszeni kurtki. Paliła, ale nikt z dorosłych tego nie wiedział. Aż do teraz.
- Magda, ty palisz?! - usłyszała za sobą głos "wujka" Winiara.
- O kurwa no to wpadłam! - pomyślała, a na głos powiedziała tylko - Yyyyyyy... no... tak...
- A Mariusz o tym wie? - spytał podejrzliwie doganiając ją.
- Nie wie, ale wujek proszę cię, nie mów mu! - spojrzała na Michała błagalnym wzrokiem.
- Ale to jest uzależnienie! Przecież nie możesz palić!
- Mogę - warknęła - Nie powiesz? No błagam!
- Nie powiem, ale weź się zastanów czy warto się truć.
- Zastanowię się.
- Jak jeszcze kiedyś cię przyłapię to powiem Szamponowi.
- Nie martw się wujek nie dam się przyłapać, a teraz sorry, ale muszę iść szybko na trening - kłamała, ale nie chciała ciągnąć tej rozmowy.
Gdy doszła na halę ponownie zaczęła się bardzo denerwować. Jak ją przyjmą dziewczyny jak się dowiedziała wszystkie starsze od niej? Weszła do budynku i poszła w kierunku szatni. Inne dziewczyny już tam były.
- Cześć? - powiedziała niepewnie.
- No hej! Witamy! Cześć MŁODA! - przywitały się z nią siatkarki.
- Mamy nadzieję, że pomożesz nam w wygrywaniu? - spytała niziutka dziewczyna.
- Jak tylko będę mogła - mrugnęła do niej.
Gdy się przebrała poszła z wszystkimi na boisko. Była zadowolona, bo inne poczekały na nią i pytały o różne rzeczy, więc nie czuła się skrępowana. Trener przywitał ją, poinformował o turnieju, który odbędzie się za 3 tygodnie. GKS miał grać z Atomem Trefl Sopot, Muszynianką i Gedanią Gdańsk. Trening wydał jej się łatwy, wydawało jej się też, że poszedł jej dobrze w czym utwierdził ją trener i zawodniczki. Trener jeszcze ją spytał z jakim numerem chce grać na koszulce. Z wolnych wybrała 16 i poinformowała go, że na koszulce musi mieć nazwisko Wlazły, a nie Wlazła co wcale jej się nie podobało, ale co miała zrobić. Wróciła do domu.
- Jak tam na treningu? - spytała ją Paulina po powrocie.
- Okej - uśmiechnęła się.
- Robię pranie masz coś? - zadała kolejne pytanie.
- Tak, zaraz przyniosę.
Wzięła rzeczy, które miała przygotowane oraz wzięła kurtkę z wieszaka i zaniosła macosze. Następnie poszła do swojego pokoju, ale długo tam nie było jej dane tam posiedzieć.
- MAGDA, CHODŹ TU NATYCHMIAST! - usłyszała głos Wlazłego z kuchni.
- Idę! - odkrzyknęła.
Gdy weszła do kuchni poczuła na sobie zdenerwowany wzrok ojca.
- CO TO JEST?! - od razu zapytał trzymając w ręku pudełko papierosów, JEJ papierosów.
- Emmm... - opuściła głowę nic nie mówiąc.
- No proszę! Powiedz mi co to jest?! - powiedział już odrobinę spokojniej.
- No... Papierosy? - w dalszym ciągu nie patrzyła na Mariusza.
- Co one robiły w twojej kurtce?!
- Ja jebię jaka ja jestem głupia... - walnęła się w głowę.
- No właśnie bardzo! - atakujący gotował się ze złości - Za kasę, którą ci daję kupujesz papierosy?! To już ich nie będziesz dostawać!
- Ale, tato...
- Nie ma żadnego "ale"!
- Ale...
- Powiedziałem?! Idź do swojego pokoju! Jeszcze raz coś takiego znajdę! A może jeszcze się okaże, że z tym ćpaniem to nie są takie sobie żarty?!
- Nie, no chyba zwariowałeś!
- Chyba ty jak się tak trujesz!
Nie podejrzewała, że Mariusz może aż tak zareagować. Popatrzyła tylko na ojca, odwróciła się i poszła do swojego pokoju. Usiadła na łóżku i popatrzyła w ścianę.
- Ale ja jestem głupia - powiedziała sama do siebie. - Mogłam schować je do torby!

--------------------------------------------------------------------------
Macie rozdział :) Trochę dłuższy, może być? Jakby co to u mnie w opowiadaniu liceum zaczyna się w październiku, bo wiecie we wrześniu były MŚ, a ten wątek będzie mi potrzebny potem ;D POLSKA MISTRZEM ŚWIATA! Jak Polska wygrała to zaczęłam skakać po pokoju i krzyczeć "O MÓJ BOŻE JESTEŚMY MISTRZAMI ŚWIATA!", a potem przez 20 minut "Nie, to niemożliwe". Szkoda, że 3 siatkarzy odchodzi, a Winiar zawiesza karierę w repre :C Mam nadzieję, że Mario zmieni zdanie :) 3 komy = 8 rozdział :D Pozdrawiam :*

czwartek, 18 września 2014

Rozdział 6

Gdy Magda była już w szatni, przypomniała sobie, że nie ma rękawków. A w krótkim rękawku będzie widać jej blizny. Nagle głowę do szatni wetknął Mariusz.
- Chcesz? - jakby czytał w jej myślach wyciągnął rękę z rękawkami.
- TAK! Dzięki.
- To trzymaj i chodź, bo my już trenujemy. A i jeszcze jedno! Podziękuj Włodiemu.
- Nie omieszkam.
Teraz nie było problemu. Rękawki a'la Rucek były na nią za duże, ale nie przeszkadzało jej to. W miarę szybko poszła na boisko.
- No w końcu! Ile można czekać? - spytał Winiarski.
- Pfffff... jak masz problem wujku to mogę w ogóle nie grać - i posłała mu uśmiech numer 10 mówiący "i co teraz zrobisz?".
Michał już nic nie mówił, a rozgrzewka poszła sprawnie.
- Co Magda? Zmęczona? - spytał ją znowu Winiarski.
- Błagam, jak grałam w szkółce siatkarskiej miałam trudniejszą!
- To ty Winiar już się nie odzywaj, a Magda będziesz w parze z Kacprem - wskazał na libero ręką Mariusz.
- Okej.
- To zobaczymy jak grasz - zaśmiał się Piechocki.
- Raczej jak ty bronisz - posłała mu wyzywające spojrzenie.
Zaczęli odbijać. Po 15 minutach : odbicie dołem, odbicie górą, plas Falasca kazał im ćwiczyć atak i obronę. Oczywiście Tille i Piechocki stanęli po drugiej stronie siatki niż inni. Magda patrzyła w jaki dokładnie sposób rozgrywa Uriarte, bo to w jego "grupie" była. Gdy przyszła kolej na jej atak, trochę się zdenerwowała, bo nie chciała go zepsuć. Wzięła rozbieg i uderzyła piłkę tak mocno jak mogła, oczywiście kierując ją w Piechockiego. Libero ledwo ją musnął.
- ŁOŁ! - krzyknął Winiarski.
- Coś słabo bronisz - powiedziała wrednie do Piechockiego.
- Pfffff... zobaczymy jak ty będziesz na moim miejscu - nadął się.
- Zobaczymy, zobaczymy jak będzie mecz - wyszczerzyła zęby.
- Ale ty wredna jesteś - zaśmiał się Muzaj, gdy podeszła na koniec kolejki do ataku.
- Nie jestem wredna od urodzenia, to moje hobby - również się zaśmiała.
Po chwili znów atakowała tym razem wybrała nie za mocny, ale skuteczny atak, a Piechocki znów go nie obronił.
- Magda? - zawołał ją trener.
- Słucham.
- Mogłabyś się z Ferdinandem zamienić, bo musi poćwiczyć dogrywanie do rozgrywającego?
- Oczywiście, nie ma problemu - przeszła na drugą stronę siatki i wyszczerzyła się do Kacpra.
- To co zakład kto lepiej będzie bronił? - spytał ją libero.
- Okej, tylko nie będzie ci smutno jak przegrasz?
- Nie będę miał powodów do smutku.
- Okej o co zakład?
- Jak wygram to kupujesz mi żelki!
- A jak ja wygram to kupujesz mi czekoladę - zaśmiała się.
- Dobra, chodź do Winiara on będzie świadkiem zakładu.
Podeszli do Winiara i kazali mu "przeciąć".
- O co się założyliście? - spytał jak zwykle ciekawy Kłos.
- Kto będzie lepiej bronił - powiedział pewny siebie - oczywiście wygram!
- Chyba śnisz! - i poszła na drugą połowę.
Znów zaczęły się ataki. Atakowali : Mariusz i Maciek. Piechocki nie obronił, Magda tak.
- 1:0! - krzyknęła.
- Nie wypowiadam się! - odkrzyknął.
Trwało to jakieś 10 minut i już mieli kończyć, ale okazało się, że oboje mają po tyle samo obron. Postanowili zrobić dogrywkę. Teraz w stronę libero posyłał piłkę Mariusz, a w stronę blondynki Muzaj. Reszta obserwowała uważnie. Piechocki nie obronił!
- MAGDA WYGRAŁAŚ! - krzyknął Wrona po chyba najlepszej obronie w tym dniu.
- Zauważyłam - parsknęła śmiechem na widok miny Kacpra.
- Tylko jedną obroną! - syn prezesa zrobił minę zdegustowanej księżniczki.
- Więc udało ci się obronić o jedną piłkę za mało - zauważył Włodarczyk.
----------------------------------------------------------------------------------
Macie rozdział :) Dziękuję za komentarze :* W następnym rozdziale, który pojawi się po 3 KOMACH (jeśli dacie radę z tymi komami to najprawdopodobniej jutro lub pojutrze) ;D A w nim druga część treningu tj. mecz + niespodzianka? ;D OGLĄDAMY I KIBICUJEMY DZISIAJ BIAŁO-CZERWONYM JAKBY KTOŚ NIE PAMIĘTAŁ! #WGóręSercaAPolskaWygraMecz! Za polskie jabłka Panowie! Pozdrawiam :*
3 komy = 7 rozdział :*

czwartek, 11 września 2014

Rozdział 5

- No co się gapisz? Idziemy - powiedział Mariusz, gdy podszedł do córki.
- Tylko? Nie będzie kazania? Łoł - odpowiedziała.
- Będzie tylko się zastanawiam jak zacząć.
- Świetnie - mruknęłam.
- No może tak. Jak się ciebie pytam czy coś się stało to chyba możesz mnie nie kłamać?
- Ale ja cię nie okłamałam.
- A co?
- Zataiłam część prawdy.
- Dobra, co się stało to się nie odstanie...
- No, raczej...
- Jak ty się w ogóle do nauczycieli odzywasz?
- Normalnie?
- Takie odzywki uważasz za normalne?
- Tak.
- To ja ci powiem, że nie są!
- Okej, następne pytanie proszę?
- Co to za oceny? - gromił Magdę wzrokiem.
- Pokaż - wzięła kartkę swoich stopni - nie są złe, tylko ta s... nauczycielka od matematyki wstawiła mi 2 za odpowiedź ustną.
- S... co?
- S... nic.
- Gdyby wzrok mógł zabijać dawno byłabyś martwa - westchnął Mario.
- Nawzajem.
- Nie mam do ciebie siły!
- Może zrób sobie taką bluzę jak ja mam?
- To znaczy jaką?
- No, z napisem "Boże, daj mi cierpliwość, bo jak dasz mi siłę to ich wszystkich rozpierdolę" - jej ojciec był przwyczajony do takich słów i to nie tylko z jej strony, więc nawet okiem nie mrugnął.
- Świetny pomysł! Zgadza się idealnie. Kurde, zawsze próbuję być stanowczy i mi nie wychodzi.
- Life is brutal.
- Yes, of course.
Przechodzący akurat tamtędy ludzie patrzyli na nich z miną WTF?
- Idziesz dzisiaj ze mną na trening?
- A po co?
- No, nie wiem, żeby pójść?
- W sumie i tak nie mam co robić, a na treningu to może jakąś piłkę podkradnę i sobie poodbijam.
- Dobry pomysł.
- Ja zawsze mam dobre pomysły!
- Nie powiedziałbym, ale okej, powiedzmy, że się zgadzam.
- I o to właśnie chodzi! Me gusta!
- No me gusta!
- O patrzcie państwo jaki poliglota.
- Masz to po mnie - zaśmiał się Mariusz.

*** Już na treningu Skry ***
- O kogo to widzą moje piękne oczy?! - krzyknął Winiar.
- Mnie - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Witamy, witamy - przywitał się Kłos.
- Gdzie jest Conte? - spytał Falasca.
- Choooory - odpowiedzieli chórem Karol i Andrzej.
- Ta, a mi tu czołg jeździ, a tu strzela - pokazała Magda na swój jeden policzek, a potem drugi mówiąc do Muzaja.
- To dzisiaj będziecie ćwiczyć zagrywkę i przyjęcie.
- NIEEEEEE!
- A jak niby chcecie grać? - spytał ich trener.
- Magda zagra z nami! - krzyknął (znowu) Winiar unosząc palec do góry.
- Ej, ej, ej wolnego! - odpowiedziała blondynka.
- No, prosimyyyy! - spojrzały na nią wszystkie Skrzaty błagalnym wzrokiem.
- YYYYY, ale ja nie mam stroju - "złapała" się ostatniej deski ratunku.
- Coś się znajdzie!
- Wszyscy dzisiaj przeciwko mnie? - udawałam smutną.
- Tak! - powiedział Muzaj.
- Trzymaj koszulkę i spodenki - powiedział do mnie Piechocki.
- Tu masz nakolanniki - wyciągnął do mnie rękę z nakolannikami Tille.
- I możesz grać w tych butach co masz - skwitował wszystko Wrona.
- Pfffffff...
- To teraz idź się przebrać - popchnął mnie lekko Uriarte.
Poszłam do szatni się przebrać, a gdy już to zrobiłam weszłam na parkiet.
----------------------------------------------------------------------
Ech... Macie taki głupi ;/ Strasznie trudno mi teraz pisać cokolwiek, bo nie codziennie dowiaduję się takich rzeczy jak ostatnio :C Ale mam nadzieję, że nie jest taki zły ten rozdział :) 2 kom - kolejny rozdział.

wtorek, 9 września 2014

Rozdział 4

Przez kolejny tydzień, oprócz kłótni z Sandrą nic się nie działo. Najlepiej rozmawiało jej się z Sylwią, niebieskooką rudą, i mogły już nazwać się dobrymi koleżankami. W poniedziałek zauważyła, że coś jest nie tak z jej koleżanką.
- Lisia, co się dzieje? - spytała na ostatniej lekcji tego dnia.
- Nic...
- No przecież widzę!
- Możemy o tym porozmawiać poza szkołą?
- Okej, mam wolną chatę jakieś 2-3 godziny po szkole, możesz wpaść.
- Dobra...
Przez całą lekcje matematyki nie mogła się skupić. Co się stało Sylwii? Po dzwonku podeszła do koleżanki. Razem wyszły ze szkoły, a Magda naciskała na Sylwię by ta jej coś powiedziała, ale usłyszała tylko :
- Nie, bo jeszcze ktoś usłyszy.
Gdy doszły do domu Wlazłej, Magda rzuciła plecak w kąt i nalała sobie oraz koleżance wody.
- To teraz mów! - szybko zaczęła blondynka.
- Bo... ja... jestem w ciąży - ukryła twarz w dłoniach Ruda.
- Ale jak to?
- NORMALNIE!
- Ciii... nie krzycz.
- Jak mam nie krzyczeć?! Co ja mam niby zrobić?
- Twoi rodzice wiedzą?
- Nie... i nie zamierzam im powiedzieć.
- Ale przecież zauważą?
- Jak usunę to nie zauważą?
- Zwariowałaś?!
- Zrozum ja mam 17 lat i całe życie przed sobą!
- A twoje dziecko nawet 1 nie ma i też całe życie przed sobą!
- Pomożesz mi czy kazania będziesz prawić?!
- W czym mam ci niby pomóc?
- Znalazłam w necie tabletki wczesnoporonne...
- Powaliło cię?!
- Nie! Jak nie masz mi zamiaru pomóc ich kupić to powiedz!
- Nie mam zamiaru!
- To chociaż nikomu nie mów!
- Nie powiem...
- Dziękuję i żegnam!
Sylwia minęła się w drzwiach z Mariuszem, a Magda siedziała i wpatrywała się w ścianę.
- Co jest?
- Eeee... nic trochę się pokłóciłam z Rudą, ale to się chyba zdarza? - skłamała, ale w sumie nie do końca.
- No zdarza się, zdarza. Jak w szkole?
- Okej, dostałam 5 z wf-u.
- Co tak słabo?
- PFFFF... Bo to z kosza!
- Ahaaaa...
Reszta dnia minęła jej na obróbce fotografii z treningów Skry i myślenia jakby tu powstrzymać Sylwię. Do głowy przyszło jej tylko powiedzenie o tym komuś z nauczycieli lub dorosłych, ale przecież obiecała trzymać dziób na kłódkę. To była bardzo zła decyzja. Już w szkole Sylwia, Fabian, Dawid (chłopak siedzący w ławce za nią z Fabianem) oraz Zosia zachowywali się bardzo dziwnie. Jakoś na przerwie po 5 lekcji wszystko zaczęło się dziać bardzo szybko. Karetka, Sylwia, jakieś pudełko po tabletkach, które wzięła Ruda, płacząca Zosia, chłopacy z poczuciem winy wymalowanym na twarzy oraz ich wychowawczyni, która uznała, że na najbliższym spotkaniu z rodzicami wszyscy uczniowie mają się pojawić. "Świetnie" pomyślała Magda, bo spotkanie było już w tą środę.
- Fabian, Dawid czy to były tabletki wczesnoporonne? - spytała zamieszanych w sprawę.
- No... tak...
- Jesteście nienormalni?! Przecież ona może umrzeć!
- Ale... my nie wiedzieliśmy...
- IDIOCI! Na pudełku wyraźnie jest napisane, że wzięcie dwóch jest bardzo niebezpieczne, a ona wzięła pięć!
- Ale...
- Skończ z tym "ale"! Człowieku!
- Nie drzyj się na nas!
- Trzeba było myśleć to bym się nie darła! Jesteście naprawdę GŁUPI! Jak jej się coś stanie?!
Już nie odpowiadali tylko wpatrywali się w ziemię. Sylwia miała dużo szczęścia. A spotkanie zbliżało się bardzo szybko. Echo tego wydarzenia nie milkło ani w szkole ani w domach uczniów 2A. Nim się spostrzegli wychowawczyni kazała im wejść do klasy. Wlepione w nich oczy wszystkich rodziców nie dawały Magdzie spokoju. Przecież mogła wszystkiemu zapobiec.
- Wasi rodzice już wszystko wiedzą, wy zapewne też, więc proszę o wystąpienie Zosi, Dawida, Fabiana oraz wszystkich osób, które wiedziały o wszystkim przed zdarzeniem - zaczęła ich wychowawczyni.
Magdzie zrobiło się gorąco, ale wystąpiła przed szereg. Ona i Kasia? Nieśmiała, ale zawsze dbająca o dobro innych dziewczyna? Nie spodziewałaby się od niej "pomocy" dla Sylwii, ale, że nikomu nie powiedziała? Tak, niech wszyscy się w nas wpatrują jak ciele w malowane wrota - pomyślała blondynka.
- Magda? Kasia?! - zdziwiła się wychowawczyni.
- Nie, święty turecki - "Magda, nie powinnaś tego mówić!" skarciła się w myślach.
- Czemu nie wybiłyście Sylwii z głowy tego pomysłu? - puściła jej słowa mimo uszu nauczycielka.
- A myśli pani, że nie próbowałyśmy? - spytała Kasia rozdrażniona.
- To jak nie chciała was słuchać, trzeba było powiedzieć o tym komukolwiek dorosłemu.
- Niech pani może też to powie innym, bardziej zamieszanym w sprawę? Obiecałam Sylwii, że nikomu nie powiem, ale, że jej nie "pomogę" - powiedziała zirytowana Magda.
- A nie pomyślałaś, że może zrobić coś głupiego?
- A co ja Wróżbita Maciej? Wiem tylko, że dzisiaj w nocy będzie ciemno. Nic poza tym - oczywiście tego też nie powinna mówić, ale nie umiała się powstrzymać.
- Dobrze, w takim razie proszę całą klasę o wyjście z sali - westchnęła biolożka.
Magda, gdy wychodziła napotkała karcący wzrok ojca mówiący "porozmawiamy w domu". Nie obawiała się. Jej ojciec nigdy nie był zbyt ostry. Jak już to uparty. Jak ona.
- Boże jaka beka! Ale jej powiedziałaś! Szacun! - słyszała od kolegów i koleżanek.
Spotkanie się skończyło i wszyscy rodzice wychodzili z sali. Mariusz szedł gdzieś na końcu.
---------------------------------------------------------
Dwa komy były, więc łapcie 4 rozdział ;) Tym razem dłuższy ;D Jak się podoba? :) Zapraszam do komowania i pozdrawiam :*
3 komy = 5 rozdział :))))

poniedziałek, 8 września 2014

Rozdział 3

Wróciła do domu po rozpoczęciu roku i przebrała się w coś wygodniejszego.
- Magda, chodź tu! - usłyszała głos Mariusza.
- Gdzie?
- W kuchni.
- No, jestem?
- Jak było na rozpoczęciu?
- Lubisz pobijać rekordy?
- Co?!
- No, rekordy?
- Nie wiem, bo nigdy nie pobijałem?
- To masz szansę, jestem z Sandrą Wielińską w klasie!
- O Jezu! Powiedz pani wychowawczyni, że nie będę zawsze przychodzić, bo mi się nie będzie chciało.
- Jezus mam na drugie, a tak w ogóle to leniwy jesteś tato.
- Nie leniwy tylko energooszczędny - zaśmiał się.
- Ta, a ja to Święta Tereska.
- A myślałem, że Magda?
- Magda to na trzecie.
- Co? Nie rozumiem ciebie?
- No, Święta Teresa Jezus Magda Wlazła!
- Weź wyjdź, bo mi się mózg lansuje.
- Jak miło.
Poszła do swojego pokoju i włączyła lapka. Zalogowała się na aska. Oh god, why? - pomyślała. 150 pytań? No, ale postanowiła trochę po odpowiadać.

Jak to robisz, że jesteś taka ładna?
 
Nie jestem ładna?
Należysz do jakiegoś fandomu?
Nie, ale jestem #VF <3 

WOHOHO MYŚLISZ, ŻE JESTEŚ FAJNA, BO TWÓJ STARY JEST SIATKARZEM?
Nie, myślę tak? I w ogóle ja nie mam "starego", bo po 1 nie jest stary, a po 2 to jak już to tatę.

Ile lat?Jeszcze 16.
SKRA!
BEŁCHATÓW! <3

Dobra, znudziło mi się potem odpowiem - taka myśl przeszła przez jej głowę. Poszła do salonu.
- NO NIE! CZY TY ZAWSZE MUSISZ COŚ OGLĄDAĆ JAK JA TEŻ CHCĘ?! - spytała "grzecznie" młodszego brata.
- TATO! MAGDA NA MNIE KRZYCZY! - "mała małpa" pomyślała blond włosa.
- TO WALNIJ JĄ CZY COŚ! - doszedł do ich uszu krzyk z sypialni.
---------------------------------------------------------------------------------------
Macie jest krótki, bo miał być wczoraj, a ja byłam na meczach :) Szkoda mi Rosjan, bo 10 tys. kibiców na Ergo na nich gwizdało ;/ A podczas hymnu jakiś kolo se usiadł i gwizdał -,- Ale to nie o tym mowa ;p To krótki taki no, bo wczoraj mnie długo w domu nie było, a dziś szkoła od 8 do praktycznie 19 z małą przerwą między 16:30, a 17:30 (z muzycznej na trening) :C Mam nadzieję, że wybaczacie i pokomentujecie troszkę ;) 2 kom = 4 rozdział ;D Pozdrawiam :*