czwartek, 30 kwietnia 2015

Rozdział 28

Na następny dzień Magda nie poszła do szkoły tylko na trening. Bardzo jej to odpowiadało. Oczywiście, kiedy pojawiła się przed halą zostało 5 minut do treningu i spotkała Zosię (jak zwykle).
- Znowu będziemy musiały biegać - przewróciła oczami libero.
- Luzik, Skrzaty kończą trening, więc może zdążymy - machnęła ręką Magda. - A jakby co to się spóźnimy i trudno.
Weszły spokojnym krokiem do hali, a następnie do szatni, w której nikogo nie było.
- Nikogo nie ma? A to dziwne! - powiedziała ironicznie atakująca.
W miarę szybko się przebrały i spokojnie poszły na parkiet. Gdy weszły, siatkarze Skry spojrzeli na nie (Mariusz oczywiście przewrócił oczami), a trener spojrzał na nich z naganą w oczach.
- Magda, Zosia powiedzcie mi, jak to jest, że wszyscy inni są punktualnie, a wy się zawsze spóźnianie?
- Nie no trenerze, na jedną piątą treningów się nie spóźniamy - wyszczerzyła się Magda.
- To taki dar! - obie pokiwały z przekonaniem głową.
- Ja wam zaraz daruję 20 kołek dookoła boiska! I 50 padów! I chyba na jedną pięćdziesiatą się nie spóźniacie - gdyby wzrok mógł zabijać to GKS nie miałby już libero i atakującej.
- To ja mam taką propozycję - zaczęła Zośka. - Dzisiaj trener nam daruje, ale nie możemy się spóźnić na dzisiejszy popołudniowy i jutrzejszy rozruch i w ogóle... A jak się spóźnimy to 50 kołek i 100 padów.
- Pojebało cię? - teatralnie szepnęła Wlazły.
- Dobrze, może tak być, ale tylko dlatego, że chcę dzisiaj szybko zacząć rozgrzewkę, żeby przećwiczyć ustawienia. I Magda wyrażaj się.
- A po co? Nie można udawać kogoś kim się nie jest, a ja nie jestem kulturalna za bardzo - rozłożyła "bezradnie" ręce blondynka.
- Boże... Widzisz i nie grzmisz - trener uniósł oczy do góry. - Zaczynajcie rozgrzewkę, na razie na jednej połowie.
- A Ufo... pana Kamila nie ma? - spytała Patrycja.
- Jest chory.
- O nie! A tak się z nim polubiliśmy! - powiedziała ironicznie atakująca.
- Magda, nie denerwuj mnie - trener spojrzał na nią groźnie.
- Nie rozumiem o co trenerowi chodzi - uśmiechnęła się szeroko.
- Bo zaraz się rozmyślę z tymi kółeczkami!
- No, przecież trener jest taki kochany i nie może tak szantażować! - ułożyła usta w podkówkę.
- Zaczynajcie już - trener udawał groźnego, ale widać było, że ledwo powstrzymuje się od śmiechu.
Magda ugięła się pod groźbą biegania dodatkowych kołeczek i zaczęła z dziewczynami rozgrzewkę. Po tym przez 30 minut ćwiczyły zagrywkę. Potem zagrały mecz i przećwiczyły ustawienia. Na końcu rozciąganie. W tym czasie trener powiedział :
- O 15.30 widzę was przebrane i gotowe do treningu! I nie chcę widzieć spóźnień. Magda, Zosia zrozumiano?
Obie pokiwały głową. Razem ruszyły do szatni. Rozmawiając o nadchodzącym meczu przebrały się i wyszły na dwór. Mówiły wszystkie naraz (no, może poza Helą), więc ludzie patrzyli na nie z naganą.
- Ej, ja muszę powoli iść, bo szlaban mam i ten, zaraz będzie problem, że mam od razu wracać - przewróciła oczami Wlazły.
- Biedna Magda, taka młoda, że jeszcze niepełnoletnia i szlabany dostaje! - odpowiedziała na to Zosia.
- Nawet. Mnie. Nie. Denerwuj - rzuciła libero mordercze spojrzenie. - To pa laski i do potem!
- Paaaa! - krzyknęły wszystkie.
Blondynka odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę domu. Weszła do domu, ale nikogo nie było.
- Pewnie poszli na spacer. No to luz - pomyślała.
Wykąpała się i poszła do salonu. Włączyła powtórkę ostatniego meczu PlusLigi i napisała SMSa do Kacpra.

Do : Piechuuu <3
Co tam słychać u mojego drugiego ulubionego libero?

Od : Piechuuu <3
Ej! A kto jest pierwszy?

Do : Piechuuu <3
Wujek Igła, sorka :p

Od : Piechuuu <3
Dobra, niech będzie! U mnie nudno i zdycham po treningu:( a co u mojej ULUBIONEJ atakującej?

Do : Piechuuu <3
Dziękuję ;3 bo się zarumienię xD ja jestem forever alone w domu, bo reszta poszła na spacer. Chcesz mnie odwiedzić?

Od : Piechuuu <3
A podobno masz szlaban?

Do : Piechuuu <3
Mam szlaban na WYCHODZENIE :3

Od : Piechuuu <3
No to będę za 10-15 minut ;*

Do : Piechuuu <3
Daję okejkę i czekam ;*

Faktycznie, po plus minus 10 minutach zadzwonił dzwonek. Magda otworzyła, oczywiście za drzwiami stał libero.
- Cześć piękna - uśmiechnął się szeroko.
- Witam - odpowiedziała. - Ciekawe, w którym miejscu piękna?
- W każdym.
- Wchodź i nie kłam, bo ci nos urośnie.
Kacper wszedł i zamknął drzwi.
- Naprawdę myślisz, że kłamię? - chłopak zdjął buty i kurtkę, więc nie patrzył na nią.
- Mówisz tak każdej dziewczynie - spojrzało na niego powątpiewająco.
- Nie - spojrzał jej w oczy i odgarnął włosy z twarzy. 
- Tak - uciekała wzrokiem.
- Nie spotkałem jeszcze dziewczyny, której mógłbym to powiedzieć - jakby na potwierdzenie tych słów pocałował ją.
- Chyba powinieneś mieć na imię Czaruś - uśmiechnęła się, kiedy się od siebie oderwali.
- A ty... Nie wiem - powiedział po chwili zastanowienia. 
- Chodź, nie będziemy stać w korytarzu - pociągnęła go do swojego pokoju. 
- A mi się w tym korytarzu podobało - wyszczerzył się.
Magda tylko przewróciła oczami i rzuciła się na łóżko. 
- O której jutro gracie? - spytał Kacper kładąc się obok Wlazłej.
- 16. A wy o której wyjeżdżacie, bo nawet nie wiem?
- 10 - westchnął. 
- Co tak wzdychasz? 
- Muszę dobrze zagrać. 
- I tym się przejmujesz? - uniosła się na łokciach i spojrzała na niego z niedowierzaniem. - Ja też muszę dobrze zagrać i co?
- Wiesz przecież, że odkąd media ogłosiły mój transfer do Skry to wszyscy mówią, że to nepotyzm - skrzywił się. - Ja prawie nie mam marginesu błędu.
- Nie przejmuj się i pokaż wszystkim, że to nie jest przypadek ani tym bardziej żaden nepotyzm, że tu jesteś. Kraj piękny  tylko ludzie kurwy, pamiętaj.
- Wiesz co? Chyba cię kocham - przyciągnął ją do siebie. 
- Ja ciebie chyba też - spojrzała na niego uważnie. 
Oboje zamilkli, a Magda położyła głowę na piersi libero. Po jakichś 15 minutach ciszy słychać było otwieranie drzwi. 
- O nie - mruknęła.
- A było tak idealnie - powiedział Kacper bawiąc się długimi włosami blondynki. 
- Dobra, może tata zapomni o swoim drugim dziecku i da sobie spokój z wbijaniem tutaj.
- To raczej nie... - Piechocki nie zdążył dokończyć, bo otworzyły się drzwi od pokoju i jak wryty stanął w nich Mariusz.
- Jak widzisz żyję i mam się dobrze, więc możesz już wyjść i zamknąć drzwi - uśmiechnęła się Magda niewinnie. 
- Ale... Ale... Przecież ty masz szlaban - Wlazły patrzył na córkę oczekująco.
- Zgadza się. Mogę chodzić do szkoły, na treningi i mecze, a tak poza tym mam być w domu. No to jestem, jak widzisz.
- To prawda Mario, sam tak powiedziałeś, więc wyjdź i nie przeszkadzaj im - mrugnęła do nich Paulina. - A następnym razem bardziej precyzuj swoje szlabany i tak dalej.
Mariusz pokręcił głową z niedowierzaniem, ale wyszedł i zamknął drzwi.
- Nono, Paulina nieźle go wytresowała - zaśmiała się. 
- Słyszałem! - usłyszeli przytłumiony głos Mariusza. 
- No i dobrze! - powiedziała Magda pod nosem. - Trzeba wstawać, bo za... 40 minut trening...
- A perspektywa 100 padów i 50 kółeczek nie jest zbyt przekonująca? - przerwał jej Kacper.
- Dokładnie - mrugnęła do niego.
- No to chodź - złapał ją za ręce i pociągnął do góry. - To będzie szok, punktualna Magda.
- Ej! Ja jestem punktualna... czasem!
- Czasem... - zaśmiał się Piechocki. - Idziemy.
Magda wzięła swoją torbę treningową. Po chwili już szli w stronę Energi. Gdy doszli pod halę Kacper złączył ich usta, po czym powiedział :
- To tak na pożegnanie, bo raczej poza wieczornym treningiem się nie zobaczymy.
- To tak na szczęście - odwróciła libero tyłem i dała mu kopa (kolanem, oczywiście). 
- To teraz na pewno wygramy!
- Nie ma innej opcji - mrugnęła do niego. 
- Ej, ja też Ci muszę dać kopa.
- To trochę zabrzmiało dziwnie.
- Wiesz o co chodzi! 
Kacper "kopnął" Magdę i pożegnali się. Gdy weszła do szatni, były tam 4 dziewczyny. 
- Magda? Czy mnie oczy mylą?! - zaśmiała się Daria.
- To nie śmieszne! - Magda zgromiła ją wzrokiem. 
- No fakt, śmieszne by było jakbyś musiała biegać te kółka - odezwała się Lila.
- Taaaaak, bardzo!
- Ale Zosi jeszcze nie ma to może się spóźni i będzie biegać! - ucieszyła się Misia.
- Będzie BEKA! - zaśmiała się Natalia.
- NIE BĘDZIE! - do szatni wpadła Zosia.
- No nie! - jeknęła Magda.
- No wiesz, ty blond małpo!
- Cicho mały, rudy szympansie - obruszyła się blondynka. - Ja idę, lepiej się przebieraj, bo będziesz sama biegać.
Weszły na halę, a trener aż oczy wytrzeszczył ze zdziwienia.
- BARTEK! Zapisuj w kalendarzu! Magda jest przed czasem! - krzyknął do drugiego trenera.
- Ej! - zrobiła minę obrażonego dziecka Wlazły.
- A gdzie Zosia? - spytał trener.
- Przebiera się - poinformowała Misia.
- Jezu, czy ja śnię? - "kołcz" teatralnie usiadł na krzesełku.
- Wyjątek potwierdza regułę, trenerze - uśmiechnęła się szeroko libero wchodząc na parkiet.
- O nie! - westchnął mężczyzna. - Wszyscy są? To może wcześniej zaczniemy i skończymy.
- Nie ma Heli i... Meli - drugie imię Zosia powiedziała z wyraźnym obrzydzeniem.
- Jezu! Nie jedne się spóźniają to inne, boże - pokręcił głową trener. Heli dzisiaj nie będzie, zadzwoni pod koniec treningu i powie jak się czuję i czy jutro zagra. Jeśli tak no to ok, jeśli nie trzeba będzie wybrać jakiegoś kapitana, więc zastanówcie się.
- To zacznijmy rozgrzewkę, a Mela najwyżej się spóźni!
- Dobrze. Zaczynajcie... prowadzi Dżej.
- O nie! Tylko nie ja! - zaczęła protestować Justyna.
- Nie marudź! Lecisz Dżej, Dżej! - zaczęły od razu krzyczeć wszystkie.
- Dobra no, jeju!
Rozgrzewka trwała jakieś 40 minut (jakoś w połowie przyszła "Helunia"), potem odbijały w parach (jak zwykle). Następnie atak z prawego, lewego, zagrywka do 15 udanych pod rząd. Sam serwis zajął im 30 minut, ale trener się uparł. Potem zmieniły stronę i do 5 udanych zagrywek. Kolejne 10 minut. Następnie ćwiczyły ustawienia, ale zamiast Kapitanki, na wystawie była Lilka, a w drugim składzie Zosia, która największą bekę miała, kiedy musiała blokować. Kiedy zostało 20 minut do końca zaczęli się schodzić siatkarze Skry, którzy oczywiście zasiedli na trybunach i uważnie się przyglądali.
- Trenerze, ale jak my zagramy? - spytała się Lena.
- No właśnie, mamy jedną rozgrywająca, 2 atakujące, jedną libero, która gra dzisiaj na rozegraniu, jedną libero/przyjmującą, 3 przyjmujące i 4 środkowe? Łącznie 12 osób? - dodała Magda.
- Będzie tak. Pierwszy skład : Młoda atak, Lilka rozegranie, Dżej i Misia na środku, Lel i Rozi na przyjęciu. Nie macie libero, więc przyjmują Magda, Lena i Rozalia. Drugi skład : Mela na ataku, Zośka wystawa, Milena i Krysia środek, Paula libero i Kama, Nati przyjęcie. Napijcie się szybko i gramy, bo mamy jeszcze 20 minut.
- Zosia jak ja mam przyjmować, żeby to nie szło na 5 metr albo w trybuny? - jęknęła Magda.
- Nie wiem, mi to tak samo jakby, lata praktyki.
Akurat tam gdzie stały ich wody siedzieli sobie siatkarze.
- O! Wy mi powiedzcie jak mam przyjmować - wyszczerzyła się Magda.
- No więc - zaczął wujek Winiar. - Jeśli możesz, postaraj się mieć piłkę przed sobą, a nie z boku.
- Nie stawaj ani za daleko, ani za blisko, jeśli masz piłkę na wysokości klatki piersiowej to podejdź i przyjmij ją palcami albo się cofnij i przyjmij dołem - dodał Kacper.
- Ty się Magda martwisz o przyjęcie, a ja muszę bronić - powiedziała Misia.
- A ja blokować! - zaśmiała się Zosia. - Co jak co, ale nad moim metrem 60 to chyba każdy przejdzie.
- Gramy! - krzyknął trener. - Najpierw zagrywka po jednej stronie, potem dorzucam piłkę na jedną stronę, potem na drugą. Milena zagrywasz.
- O Boże nie. Przyjęcie - jęknęła Magda. 
- Dawaj Magda, a nie marudzisz - zaśmiał się wujek Winiar.
Milena zagrała piłkę po prostej, czyli do strefy, w której stała Rozi. Lilka rozegrała na pipe, ale piłka po obronie przeszła na stronę atakujących. Dogranie Dżej i szybka na lewy do Magdy. Wbiła pięknego gwoździa atakując nad Zosią.
- Magda, od teraz masz zakaz atakowania po prostej, jeśli masz tam
Zosię - powiedział trener.
- Okej. Ale i tak 1:0! - odpowiedziała Wlazły.
- Hej opa! 
- Co za zapłon Misia, nie ma co! - zaśmiała się Magda. 
- Uwaga, rzucam piłkę! 
Trener rzucił piłkę w okolice 15 metra, na stronę drugiego składu. Pauli udało się dograć w okolice 7 metra, Zosia wystawiła wysoko na 2 linię. Czapa. 2:0.
Teraz trener rzucił piłkę w ich stronę. Misia próbowała dograć jak najdalej w stronę boiska, ale wyszło to tak, że poszła w stronę trybun. 2:1. Zrobiły przejście i zagrywała Lena. Przyjęcie się nie udało i Magda dostała prezencik, który wykorzystała. Grały do 15. Wygrał zespół Magdy do 11. 
- Dziewczyny, Meli jutro nie będzie, bo ma zapalenie płuc, Lilka ją zastąpi na wystawie. Kto będzie kapitanem jutro? - spytał trener. Siatkarze Skry spojrzeli z jeszcze większym zaciekawieniem.
Spojrzenia prawie wszystkich dziewczyn skierowały się na Magdę. Gdy ogarnęła o czym myślą, od razu zaprotestowała.
- O nie! Nawet o tym nie myślcie!
- Trenerze, ja myślę, że Magda się nadaje - wyszczerzyła się Zosia. 
- Co inne na to? - trener popatrzył po wszystkich.
- Mi pasuje! I mi! Mi też! - rozległo się dookoła.
- No nieeee! Ja się nie nadaję - jęknęła Magda. - Ja zawsze zapominam tego protokołu i zawsze się denerwuję i kartki się sypią wszędzie!
- Nie przesadzaj - poklepała ją Dżej.
- Czyli Magda kapitan, okej, zatwierdzone - uznał trener. - Rozciagnijcie się i jesteście wolne. Jutro rozruch 9.30, przed meczem macie być o 14 chyba, ale to jeszcze jutro wam powiem. 
- Dooobrze!
- Nie dobrze - lamentowała Wlazły.
- Nie marudź! - "strzeliła" ją w głowę Zosia.
------------------------------------
Zabijcie mnie! Podam Wam nawet adres i wszystko! Po prostu załamka, zawodzę, nawet rozdziału nie potrafię sklecić jeju;( co ja tu w ogóle robię? Mam nadzieję, że ktoś to jeszcze będzie czytać :( biorę się za siebie (czyt. pisanie) i teraz nie ma zmiłuj, że zmęczona czy coś, przynajmniej jeden rozdział na tydzień/góra półtora, co Wy na to? Kończy się PlusLiga, więc będzie pewnie więcej czasu na pisanie. Brawo dla Asseco za mistrza i dla Lotosu za wicemistrza! A jak myślicie kto będzie brązowy? Skra czy Jastrzębie? Ja myślę, że Skra:) oczekujcie kolejnego rozdziału (+ Liebster Award, bo dostałam drugą nominaję, ale nawet nie mam czasu, żeby odpowiedzieć na pytania i wgl)! Pozdrawiam i trzymajcie kciuki za moją poprawę! Pozdrawiam ;*



poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Liebster Award

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. Ja zrobiłam wyjątek i nominowałam 10 blogów. 

Dziękuje bardzo za nominację Truskawkowej mambie (i-gdyby-to-było-takie-proste.blogspot.com) :) sama bym ją nominowała, ale niestety nie mogę :( Oto jej pytania i moje odpowiedzi :D 
1. Czy lubisz robić zdjęcia, to znaczy czy twoją pasją jest fotografowanie?
- Bardzo lubię robić zdjęcia (chociaż nie umiem), ale nie nazwałabym tego moją pasją ;)
2. Czy mieszkasz w małej miejscowości czy dużym mieście?
- Zdecydowanie duże miasto :D
3. Dlaczego zaczęłaś pisać? Co cię do tego nakłoniło?
- Po prostu pomysły mnożyły się w mojej głowie, a że już w tamtym czasie czytałam kilka blogów, chciałam się sprawdzić i założyłam pierwszego bloga, potem kolejnego i tak dalej :)
4. Czy masz rodzeństwo, jeśli tak to jakie?
- Mam rodzeństwo, 3 braci przyrodnich i jedną siostrę przyrodnią (3 rodzeństwa jest od strony taty i utrzymuję z nimi symboliczne kontakty, a jeden brat jest od strony mamy i z nim mieszkam, więc się nie przeraźcie tą liczbą, bo tak w sumie to mam jednego brata) ;)
5. Czy masz ulubioną fryzurę, jaką najcześciej nosisz?
- Nie mam, ale najcześciej noszę rozpuszczone włosy, czasem kłosa (przypadek?) lub kucyka ;D
6. Czy lubisz grać w gry komputerowe?
- Nie za bardzo.
7. Jaki jest twój ulubiony film?
- Harry Potter :D
8. Czy lubisz zimę?
- Tak, jest to moja ulubiona pora roku :)
8. Twoja ulubiona piosenkarka/piosenkarz?
- Nie mam :) ale bardzo lubię Olę :) zazwyczaj słucham tego co akurat leci w radiu lub rapu :D
9. Czy posiadasz jakieś zwierzę?
- Niestety nie :(
10. Byłaś kiedykolwiek na meczu?
- Mam to szczęście, że na halę, na której odbywają się mecze i reprezentacji i klubowe mam stosunkowo blisko, więc tak :) 
11. Czy lubisz i często robisz sobie "słit focie"?
- Tak xD niedługo będę jak Karol Kłos, naprawdę :p

A teraz czas na moje pytania i nominacje :) Czytam bardzo wiele blogów, starałam się wybrać jakoś, ale mam wrażenie, że zapomniałam o jakimś bardzo ważnym blogu. No nic, zobaczymy :) 
1. zycie-jest-za-krotkie.blogspot.com
2. poki-jestes.blogspot.com
3. malzenska-loteria.blogspot.com
4. milosc-o-smaku-siatkowki.blogspot.com
5. pomimowszystkokocham.blogspot.com 
6. gdzie-sa-granice.blogspot.com
7. zgubic-sie-to-nie-wstyd.blogspot.com
8. zadziornesiatkarki.blogspot.com
9. jedenkrokwystarczydoszczescia.blogspot.com
10. walczycomilosc.blogspot.com 

Kolejność jest zupełnie przypadkowa :) Do jutra postaram się wszystkich poinformować o nominacjach i przy okazji dokończyć i dodać rozdział, ponieważ nie idę do szkoły (wiecie, gimnazjum pisze testy + idę do lekarza) :) 

Pytania :
1. Skąd nazwa bloga? 
2. Czy poza siatkówką (w przypadku jednego bloga piłką nożną) interesujesz się innymi sportami? Jeśli tak jakimi?
3. Masz jakieś siatkarskie/piłkarskie marzenie?
4. Ulubiony kolor?
5. Oglądasz mecze kobiet?
6. Lubisz czytać książki? Jeśli tak, jaka jest Twoja ulubiona?
7. Znalazłaś już swoją drugą połówkę czy "mama urodziła Cię w całości"? :D
8. Czy jesz czasem w McDonaldzie/KFC itd.?
9. Jeśli trenujesz to na jakiej pozycji lub na jakiej chciałbyś?
10. Dlaczego blogujesz?
11. Czy korzystasz z jakichś portali społecznościowych poza Facebookiem? A moze w ogóle nie korzystasz? 

----------------------------------------------------------------------
Jutro wszystkich poinformuję :) Namęczylam się z tym, ponieważ do dyspozycji mam tylko telefon :/ Jeszcze raz bardzo dziękuje za nominację i postaram się jeszcze lepiej "odwalać robotę" na blogu :D 

wtorek, 24 marca 2015

Rozdział 27

Przeraziła się kiedy zobaczyła godzinę na telefonie i 2 nieodebrane połączenia od taty. 22.40.
- Ja walę - podniosła się na równe nogi. - Będę martwa!
- O fuck! Odwiozę Cię, będzie szybciej niż na piechotę.
- Dobra, ubieramy się!
Szybko się ubrali, a gdy siedzieli w samochodzie do Magdy po raz kolejny zadzwonił Mariusz. Tym razem usłyszała i odebrała.
- Gdzie ty jesteś? - spytał zdecydowanie zbyt spokojnym głosem. Cisza przed burzą.
- Już jadę.
- Miałaś być w domu godzinę temu, umawialiśmy się, że kiedy masz szkołę jesteś góra 22.30, ale w wyjątkowych przypadkach.
- Wiem. Ja...
- Porozmawiamy jak wrócisz.
Ojciec zakończył połączenie.
- Kurwa. Jest słabo i to bardzo. Taki spokojny głos ma tylko wtedy, kiedy jest naprawdę zły - westchnęła.
- Kurde, sorry mogłem patrzeć na zegarek, przecież wszystko wiedziałem - popatrzył na nią ze skruchą libero.
- To nie twoja wina, a tak w ogóle patrz na drogę!
- Spokojnie. Umiem prowadzić.
- Nie wątpię - uśmiechnęła się delikatnie.
- Mam nadzieję. Jesteśmy. Jakby co to zwal na mnie, najwyżej będę zabity piłką.
- Nie mogę na to pozwolić! Paa - mruknęła i pocałowała go delikatnie.
Wyszła z samochodu i ruszyła w stronę drzwi. Otworzyła je. "Uuu, nie czeka mnie tyrada w korytarzu - cóż za odmiana!" - pomyślała. Zdjęła buty i kurtkę i ruszyła do pokoju. Mariusz leżał na jej łożku. "Nie żyjesz Magda" - podpowiadała jej podświadomość.
- O której miałaś zamiar przyjść? 24? 2? A może w ogóle? - spytał Wlazły unosząc brew pytająco.
- Bo... Ja się po prostu zasiedziałam... - spuściła wzrok.
- Taaaaaaak. A telefon po co ci? Żeby robić sobie zdjęcia?
- Nie słyszałam...
- Ciekawe co takiego robiłaś, że nie słyszałaś?
- Wyobraź sobie, że można robić coś innego niż to co sugerujesz! - jej oczy pociemniały.
- Ja nic nie zasugerowałem - znowu zbyt spokojnie. - Ale wiesz. Ja dotrzymuję obietnic, masz szlaban.
- ZA CO?
- Tak się umawialiśmy.
- Mam rocznikowo 17 lat, jestem prawie pełnoletnia! Nic takiego nie zrobiłam!
- PRAWIE to jednym palcem w dupie, a drugim PRAWIE! Masz 17 lat, jesteś pod moją opieką jeszcze rok, a może byś pomyślała, że ja też mam prawo iść wcześniej spać, a nie czekać na ciebie i się zastanawiać co robisz!
- Jak długo mam ten szlaban, który jest kompletnie z dupy?
- Zastanowię się, na razie do odwołania.
- Co? Tato, proszę cię! Bez przesady!
- Nie proś mnie. A teraz przebieraj się w piżamę i idź spać, masz jutro na 8 do szkoły jakbyś nie wiedziała! - Mariusz podniósł się z łóżka i wyszedł.
- Zajebiście kurwa - mruknęła jeszcze Magda i usiadła na łożku.
Wysłała jeszcze SMSa do Kacpra.
Do : Piechuuu <3
Szlaban. Do odwołania. Za co?

Od : Piechuuu <3
Ale jak do odwołania???????????

Do : Piechuuu <3
Tak z dupy.

Od : Piechuuu <3
:(((( Może Ci skróci?

Do : Piechuuu <3
Jak mi nie skróci to sama sobie skrócę. A teraz dobranoc, rano trzeba wstać i iść do tego zwalonego więzienia.

Od : Piechuuu <3
Dobranoc, miłego dnia w szkole ^^ <3

Do : Piechuuu <3
To nie było śmieszne! Dobranoc jeszcze raz <3 :/

Przebrała się w piżamę i położyła się spać. Śniło się jej, że musi atakować tysiąc piłek pod rząd. "Standard" - uznała, gdy obudziła się o 7. Ubrała się w zwykle jeansy i bluzę z napisem "Nie jestem statusem na fb - nie musisz mnie lubić". Zeszła do kuchni przy okazji patrząc co za wiadomość przyszła do niej.

Od : Piechuuu <3 
Księżniczka wstała? ;*

Uśmiechnęła się wchodząc do kuchni i szybko odpisała.

Do : Piechuuu <3 
Wstała ;* Widzę, że książę też??

Od : Piechuuu <3
No pewnie :)

Wzięła wodę i wróciła do swojego pokoju nie zwracając uwagi na wchodzącego Mariusza. Spakowała wszystkie rzeczy potrzebne do szkoły i poszła ogarnąć swoje włosy oraz makijaż. Ubrała kurtkę i buty. Wyszła z domu bez słowa. Szybko dotarła do szkoły i od razu wiele par oczu zwróciło się na nią. 
- Ooooooo! Madzia! Jak tam? Jak długo będziesz kręcić z tym... Jak mu tam? Piechockim? - Sandra W. 
Magda nie zwróciła na nią uwagi i poszła do szatni. Następnie udała się pod klasę, a brunetka dalej jej dogadywała. Wlazły zajęła się rozmową z Fabianem starając się nie zwracać uwagi na Wielińską.
- Zamknij pizdę - rzucił w końcu do Sandry zirytowany kolega.
- Dzięki - uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością.
- Luz. Ona mnie wpienia.
- Nie tylko ciebie, uwierz!
- Wierzę - wyszczerzył się.
Zadzwonił dzwonek, więc wszyscy zaczęli byc głośniej. Przyszła pani i kazała im się uciszyć po czym wpuściła ich do klasy. Zrobiła im niezapowiedzianą kartkówkę (z matmy). Magda miała kompletne zero w głowie i oddała pustą kartkę. "Zajefajnie. Teraz to mogę pomarzyć o szybkim zakończeniu szlabanu!". Reszta lekcji minęła szybko. 
- Kurde, teraz trzeba iść na to cholerne przygotowanie do licealiady - mruknęła Marlena. 
- No masakra! Jeszcze z tym starym grzybem - jęknęła Magda.
Szły na salę gimnastyczną, kiedy jak z podziemi wyrósł Emil. 
- Marlena mógłbym chwilę porozmawiać sam na sam? - spytał.
- Yyyyy... Tak - powiedziała niepewnie koleżanka i odeszła. 
- Co ty chcesz znowu? - spytała blondynka zniecierpliwiona. 
- Co ja mam czego on nie ma? 
- Wiesz on ma mózg. I imię - jej oczy w tym momencie były prawie czarne. 
- Ja nie odpuszczę.
- Nie dotykaj mnie! - zaprotestowała, kiedy jego dłoń znalazła się na jej udzie. - Wiem, że chcesz mnie zaliczyć i się wszystkim pochwalić, ale sorry to ci nie wyjdzie! 
- Nie bądź taka pewna! - powiedział i odszedł. 
Atakująca usiadła na ławce. "Co to miało być? Co miało znaczyć "Nie bądź taka pewna"?" - pytania piętrzyły się w jej głowie. Szybko wstała i ruszyła do szatni.
- Co chciał? - spytała Marlena.
- Nic, spławiłam go - uśmiechnęła się. 
- To dobrze! 
Dziewczyny przebrały się i ruszyły na salę. Tak jak Magda się spodziewała trener Modrzew miał do niej pretensje jak zawsze. "Boże, rusz się szybciej w tej obronie, a nie stoisz jak święta krowa! Stoisz do przyjęcia jak pokraka!" I tym podobne. Po 1,5 godzinie Magda miała zdecydowanie dość. Szybko przebrała się w swoje ubrania i pognała do domu, żeby wziąć rzeczy na trening z klubem. Przed wejściem spotkała Zosię i Darię. Razem ruszyły w stronę szatni. Zosia otworzyła drzwi i szybko je zamknęła.
- Zosia, co tobie? - spytała Magda.
- Mela! Siedzi sobie na ławce przebrana jak gdyby nigdy nic! Ja tam nie wejdę! 
- Jak to MELA? - spytała Daria. 
- Normalnie! 
- Jaka Mela? 
- Nasza była atakująca. Miała kontuzję i miała wyjechać w pizdu! 
- Ale czemu jesteś taka zła?
- Bo ta.. dziwka, przespała się z moim chłopakiem! 
- I z moim też! 
Zosia i Daria wściekłe ruszyły w stronę boiska. Na parkiecie rozciągali się siatkarze. Popatrzyli na Magdę pytająco, a ona tyłków wzruszyła ramionami.
- TRENERZE, może mi trener WYTŁUMACZYĆ CO. ONA. TU. ROBI? - zła Zosia. Nie dobrze. 
- Kto?
- Niech trener nie udaje głupka! Ta suka! 
- Zosia, hamuj się - położyła jej rękę na ramieniu Magda. 
- Nie będę się hamować! - odburknęła.
- Nie mamy drugiej atakującej. 
- Ale nikt nie chce dziwki w drużynie - zgromiła trenera wzrokiem Daria.
- Mamy Magdę! 
- Ja wiem, że Magda to Magda, tak jak Bóg to Bóg*, ale ma problemy z plecami - tłumaczył spokojnie trener.
- Chu...
- Zosia! Spokój - upomniała ją Magda. 
- Nie chcemy jej w drużynie!
- Dajcie jej drugą szansę, jeśli znowu będzie taka sytuacja jak wcześniej, wtedy podejmiemy odpowiednie kroki, rozumiemy się?
- To szybko będzie trzeba je podjąć - odburknęła Zosia, po czym odwróciła się na pięcie i razem z Darią odeszła. 
Magda patrzyła zdezorientowana na trenera, ale po chwili wzięła przykład z dziewczyn i poszła do szatni. Dogoniła je i spytała :
- Ona serio jest taka sukowata?
- Nie chcę cię nastawiać, sama zobaczysz. 
Zosia odetchnęła głęboko i otworzyła drzwi szatni. 
- O! Mela, jak miło cię widzieć - powiedziała głosem ociekającym jadem. 
- Nawzajem. A kto to? - popatrzyła z pogardą na Magdę. 
- Magda Wlazły - podała jej dłoń z niechęcią. 
- Mela Rosa. Fiu, fiu, fiu, taka sława w drużynie, królowa siatkarskiego internetu i córka MVP Mistrzostw Świata? - zmierzyła ją wzrokiem. 
- We własnej osobie, ale zapomniałaś dodać "100 razy lepsza siatkarka niż ja" - zgromiła ją wzrokiem Justyna. 
Mela wyszła z ironicznym uśmiechem na ustach, a dziewczyny zaczęły się przebierać.
- Nie chcę jej w drużynie - mruknęła Iza.
- I ja - powiedziały wszystkie równocześnie.
- Zadziałała mi na nerwy jednym zdaniem - warknęła Wlazły. 
- Te jej włosy, cała ona! Wygląda jak jakaś lafirynda, ale facetom się podoba, lepiej uważajcie na swoich - mruknęła Zośka. 
- Ładna to ona może jest, ale mózgu nie ma - skwitowała Daria.
- Oj, nie - pokręciła głową połowa osób obecnych w szatni. 
Gdy wszystkie były przebrane poszły na boisko. Mela odbijała tam piłką, a połowa siatkarzy Skry ("ile można się rozciągać?" - pomyślała Magda) patrzyła na jej "dolny tył" i "górny przód". Kacper, Mariusz i Winiar (na swoje szczęście) nie patrzyli w jej kierunku. 
- No w końcu! Ile można na was czekać? Jedna Mela była punktualnie - spojrzał na nie groźnie trener. 
- Niech ją teraz trener wychwala pod niebo - Magda mogła się założyć, że z uszu Zosi zaraz zacznie lecieć para. 
- Zacznijcie rozgrzewkę. Mela 2 kołeczka mniej. 
Rosa wyszczerzyła się. "Na nią trzeba uważać" - pomyślała atakująca. 
- Dlaczego ty jej aż tak nienawidzisz? - spytała Zosi. 
- Chyba już mówiłam. 
- Rozumiem, ale to nie wszystko prawda?
- Ona była moją najlepszą przyjaciółką. Razem chodziłyśmy na zakupy, znała moje wszystkie sekrety, byłyśmy zawsze razem w pokoju i w parze. 
- Co ty pieprzysz? 
- Nie pieprzę! Wyobraź sobie, jakbym ja się teraz przespała z tym twoim chłopaczkiem, a potem powiedziała "sorry, tak jakoś wyszło". 
- Idiotka z niej. Trzeba ją wykurzyć.
- Z ust mi to wyjęłaś. Przywal jej dzisiaj piłką, okej?
- Nie ma problemu - wyszczerzyła się. 
Trening minął w miarę szybko, ale Mela już nieźle podpadła Magdzie. 
- Ale ona jest słaba - mruknęła Magda przy rozciąganiu.
- Wiem, zwaliła nam ćwierćfinały rok temu.
Zosia szybko się zmyła, żeby "nie musieć oglądać jej ryja" jak to określiła. Magda poszła do domu. Padała z nóg i co gorsza znów powracał ból pleców. "No chyba nie teraz" - jęknęła w duchu. Przed samym wejściem do domu dostała SMSa.

Od : 432-543-654 (numer lelawy, nie dzwonić)
Co tam piękna? Dalej jesteś pewna swego? Cichy wielbiciel 

Odpieprz się Emil! 

Zaczynała się bać, co on odwalał? Po jej głowie chodziło pytanie czy komuś powiedzieć czy nie. Wybrała drugą opcję.  Weszła do domu i zdjęła buty. 
- Cześć - przywitała się niemrawo, myśląc cały czas o słowach i SMSach od kolegi.
- Cześć - Mariusz popatrzył na nią ze zdziwieniem, ale ona nawet tego nie zauważyła. - Coś nie tak?
- Mam szlaban do odwołania, super - wykręciła się szybko. Za szybko.
- Ale nie tylko o to chodzi. 
- Wszystko okej! - warknęła i szybko weszła do pokoju.
- Magda! - Mariusz wszedł za nią.
- Daj mi spokój, okej? Mam też swoje sprawy!

* wykorzystanie cytatu Hectora Berlioza : "Bach to Bach, tak jak Bóg to Bóg" 
------------------------------
Chyba wyszedł długi? :D Wprowadziłam nowe ważne (w przyszłości) wątki, wiecie o co chodzi? Z góry przepraszam za błędy - pisany na telefonie. Zachęcam do komentowania ;D
7 komentarzy = 28 rozdział :D



sobota, 14 marca 2015

Rozdział 26

- A niby czemu my musimy się takich rzeczy z gazet dowiadywać, co? - spytała Daria.
- No właśnie! Jak się wytłumaczysz?
- W rodzinie nie ma tajemnic! - dodała na koniec Zosia.
- No, bo to w sumie od niedawna, no i w ogóle, jakoś tak nie było kiedy, no i ten - plątała się Magda.
- Jeszcze raz młoda damo i będzie foch!
- Tak jest, pani kapitan! - zrobiła facepalma Wlazły. - A teraz idę paaaaaa!
- A gdzie się tak śpieszysz? Na randkę?
- ZOSIA! - zmroziła libero wzrokiem.
- No przecież tylko żartowałam! - posłała jej buziaka w powietrzu.
Blondynka wyszła z szatni kręcąc głową z niedowierzaniem. Faktycznie, drużyna to rodzina i nie da się mieć przed swoimi "siostrami" tajemnic. Szkoda, że żadna z dziewczyn nie wiedziała, że na następny dzień czeka je niemiła niespodzianka, która zepsuje atmosferę w tej "rodzinie". Będąc w połowie drogi do domu wpadła na kogoś.
- Magda, gdzie tak pędzisz?
- O! Dzień dobry trenerze! A trenerowi co się stało z ręką? - przywitała się ze swoim nauczycielem wf-u.
- Złamałem jak grałem w ręczną.
- Będziemy mieć zastępstwo z trenerem Modrzewiem? - jęknęła.
- Współczuję wam, ale tak.
- A przygotowania do licealiady też?
- Niestety. Jutro o 15 do 16.30 pamiętaj.
- Pamiętam, pamiętam.
- No to do widzenia, miłego wieczoru i niech moc będzie z wami!
- Dziękuje i życzę zdrowia.
Ruszyła w dalszą drogę do domu. Myślała jak by się wykręcić z wf-u z nielubianym wuefistą.
Udawaj, że złamałaś nogę.
Naprawdę złam nogę.
Powiedz, że jesteś niedysponowana.
Powiedz, że boli cię głowa/ręka/noga, ewentualnie dupa.
Poproś tatę, żeby napisał ci zwolnie..
"Coraz głupsze pomysły. Co jest z moją podświadomością?" - pomyślała po chwili.
Dalej intensywnie myśląc doszła do domu.
- Siema! - krzyknęła wchodząc.
- Cześć - przybiegł się przywitać Arek.
- Co dzisiaj w przedszkolu? - spytała brata zdejmując buty.
- Jak zawsze. Bawiłem się z kolegami i pani nam jakieś gadała, że coś tam 2 razy 2 to 5 czy 4, już nie pamiętam.
- 4, mały nygusie. A z koleżankami się nie bawisz? Co z ciebie za chłopak?
- Nie, dziewczyny są głupie i tylko płaczą, bezmózga słonico.
- Cicho, mały wieśniaku.
- Nie będziesz mi rozkazywać, pasztecie!
- Idź na swoje pole rolniku.
- Wracaj na swoje drzewo, blond małpiszonie.
- Jak wy się do siebie odzywacie? - spojrzał na nich groźnie Mariusz.
- To Magda zaczęła!
- Skarżypyta z ciebie, mały plugawco - spojrzała na Arka wzrokiem mordercy.
- Mam nadzieję, że Kacper jest księciem i jak cię pocałuję to zmienisz się z ropuchy w księżniczkę - odpyskował jej Arek.
- Dość, nie macie się do siebie tak odzywać - powiedział tym razem tonem nie znoszącym sprzeciwu Mario. - Magda, czego ty uczysz brata?
- Ja go nie uczę! On się sam nauczył! - zaprotestowała.
- Tak, na pewno - założył ręce na piersi Arek.
- Bądź po mojej stronie, bo powiem twoim kolegom, że śpisz z misiem - szepnęła młodszemu do ucha.
- Tak, tak, ja się sam nauczyłem - powiedział szybko z przerażoną miną.
- Dobrze, daruję ci karę - atakująca pokiwała głową z powagą. - Odmaszerować.
Arek poszedł do swojego pokoju, a Magda minęła Mariusza i wzruszyła ramionami.
- No nie wiem naprawdę. O co mu chodzi? - udawała zdziwioną.
Mariusz pokręcił głową z niedowierzaniem i wyszedł z przedpokoju, a Magda poszła do pokoju. Po chwili zadzwonił jej telefon.
- Cześć! - usłyszała w słuchawce.
- Cześć, przechodzimy do rozmów? - spytała Kacpra.
- Nie no, SMSy mi się skończyły i mam tylko minuty!
- O jaki biedny! - zironizowała.
- No wiem! A tak serio to co robisz?
- Leżę i odpoczywam po treningu z UFO.
- Jakie UFO?
- Z kosmosu - zrobiła facepalma.
- A co będziesz robić za 40 minut?
- Do czego zmierzasz?
- Idziemy przeeeed siebie?
- Wiedziałam! Okej, to za 40 minut pode mną?
- Dobra.
- No już się tak nie szczerz.
- Skąd wiesz co ja robię?! - spytał z przerażeniem.
- Wróżbita Maciej.
- Ja tam polecam Wróżbitę Kacpra.
- Tak, tak, pewnie. A teraz ja kończę, bo muszę się ogarnąć i ogarnąć przynajmniej połowę lekcji przed wyjściem.
- Dobra, pa!
Atakująca zakończyła połączenie i poszła do kuchni, żeby zrobić sobie kanapkę. Gdy już to zrobiła (wcześniej wywalając prawie połowę rzeczy z lodówki) zaczęła odrabiać lekcję. Zrobiła połowę i musiała wychodzić. Jak zwykle poszła zakomunikować tacie tą informację. Razem z Pauliną leżeli na kanapie w salonie i oglądali coś w telewizji.
- Nie ma nic ciekawszego do roboty niż oglądanie telewizji? - powiedziała wchodząc do pokoju. - Wychodzę.
- Z... - zaczęła Paula, ale nie zdążyła dokończyć.
- Tak, nie kończ pytania, bo i tak wszyscy wiedzą o kogo chodzi - przerwała jej Magda.
- O której wrócisz? - spytał Mariusz.
- Późno.
- To wiem - przewrócił oczami.
- No to po co się pytasz? - przewróciła oczami w identyczny sposób.
- Tak dla zasady.
- Nie mam pytań. Pa.
Odwróciła się na pięcie i wyszła po drodze zabierając kurtkę z wieszaka. Kacper już na nią czekał.
- Hej - przywitał się z uśmiechem i pocałował ją.
- Cześć, takie powitanie podoba mi się zdecydowanie bardziej niż wcześniejsze.
- Mi też. Idziemy daaaaaleko przed siebie?
- Wiadomo!
Tak jak pomyśleli, tak zrobili. Gdy szli przez plac Narutowicza na Kacpra "napadły" hotki. Magda widząc przerażoną minę chłopaka z rozbawieniem patrzyła i usiadła na ławce. Wyjęła swój telefon i na Snapchacie wysłała filmik z podpisem : "Ci siatkarze to biedni są 😂". Po piętnastu minutach libero patrzył na nią coraz bardziej błagalnym wzrokiem, więc postanowiła wkroczyć do akcji. Bez problemu przeszła przez tłum dziewczyn (przy jej wzroście nie sprawiło jej to problemów) i podeszła do Piechockiego. Pocałowała go namiętnie i powiedziała do dziewczyn :
- Sorry, ten pan jest tutaj ze mną.
Tłum od razu się rozpierzchł.
- "Ten pan"? Jestem aż taki stary?
- Na pewno starszy ode mnie! Nie ma za co, tak w ogóle - wyszczerzyła się. - Muszę ubierać częściej czapkę od Kłosa i Wrony.
- Zdecydowanie tak! Ale nie daruję tego, że mnie nagrywałaś jak taki biedny byłem!
- Wysłałam na Snapie, a mam jakieś 300-400 osób - wystawiła mu język.
- Jak mogłaś mi to zrobić? - spytał płaczliwym głosem.
- I jeszcze wstawiłam na fejsa!
- No wiesz co? To teraz ja muszę wstawić twoje!
- Nie ma mowy! Możesz ewentualnie ze mną.
- Dobra! Ale selfie!
- Jakżeby inaczej!
Kacper wyciągnął swój telefon i zrobił zdjęcie.
- Pokaż! - zarządziła Magda.
- Okej, okej.
- Walnąłeś swój uśmiech numer 50150, no no! Będzie kolejna okładka! Pozwalam wstawić, wyszło całkiem ok.
- Gwiazdy z nas!
- Fejm rośnie.
- Największe fejmy w Bełchatowie!
- Pewnie!
- Dobra, poszło! Teraz gdzie idziemy?
- Ty coś wymyśl.
- Dlaczego ja?
- Bo nie trudne sprawy.
- Chodźmy do mnie!
- W sumie ok, mnie to nie przeszkadza.
Tak jak postanowili, tak zrobili i poszli do Kacpra.
- Co robimy? - spytał libero, kiedy już było w środku.
- Nie wiem.
- Nie mam takiej oferty. Czekaj wpiszę w internecie co można robić z dziewczyną w domu.
Wyjął telefon, a Wlazły zrobiła facepalma. Brunet czytał coś i po chwili zaczął się śmiać.
- Boże, ludzie czasą mają naprawdę zrytą banię.
- Pokaż! Mam się bać?
- Co ty na taką propozycję? - zaczął się śmiać. Odpowiedz brzmiała mniej więcej tak : "Prześpij się z nią", tylko napisana innymi słowami.
- Bardzo kusząca - wybuchnęła śmiechem. - Co ludzie mają w głowach?
- Nie wiem. Oglądamy film?
- Zdecydowanie mniej kuszące! Dobra, ale nie horror.
- No jak nie, jak tak!
- No jak tak, jak nie!
- Papier, nożyce, kamień?
- Okej. Jestem w tym mistrzem - powiedziała lekceważąco.
- Zobaczymy.
- Do 3 wygranych?
- Dobra.
Pierwszą "rundę" wygrał Kacper. Drugą Magda, ale dwie następne libero.
- Nie ma tak! Oszukiwałeś! - protestowała blondynka.
- Ja? W życiu! Przyznaj się, że to ja jestem w tym mistrzem!
- Nie!
- Dobra, to jaki oglądamy?
- Ty się mnie nie pytaj, ja jestem normalna i się na tym nie znam!
- Sugerujesz, że ja jestem nienormalny?
- Nieeeeee... Wcale..
- Odwołaj to!
- Nie.
- Nie chcesz po dobroci to nie.
- Mam się bać?
- Jak masz łaskotki to tak - uśmiechnął się diabelsko.
- Nie mam! - zaprotestowała, ale zaczęła się odsuwać od chłopaka.
Kacper zaczął ją gonić wokół kanapy, aż w końcu udało mu się ją złapać. Zaczął ją łaskotać.
- Przestań, przestań! - piszczała.
- Przeproś!
- Nieeee! To jest szantaż!
- Przeproś! Wiem, że to szantaż - wyszczerzył się.
- Przepraszam, no! Ale już przestań, błagam!
Libero przestał, a Magda udawała, że się na niego obraziła.
- I tak wiem, że się nie obraziłaś. Nie udawaj.
Zero reakcji.
- Magdaaaaaa, noooooo. To ty powiedziałaś, że jestem nienormalny!
Dalej nic.
- Mam działać innymi metodami? Okej.
Przysunął się do niej i połączył ich usta w pocałunku. Po chwili się od siebie oderwali.
- To było nie fair - uśmiechnęła się.
- I tak miało być.
- Tak? No to...
Nie zdążyła dokończyć, bo Piechocki znowu ją pocałował.
- Chyba teraz się nie fochniesz? - uśmiechnął się słodko.
- No dobra... Ale filmu nie oglądamy.
- Okej.
- Serio?
- Serio, serio.
- To co robimy?
- To co ludzie, kiedy nie było telewizorów - rozmawiamy.
Usiedli na łóżku u Kacpra i rozmawiali. W pewnej chwili libero spytał o coś czego Magda w ogóle się nie spodziewała.
- Bo wiesz... mnie to zawsze zastanawiało, dlaczego ty grasz zawsze w rękawkach i zawsze masz długą bluzę - blondynka słysząc to spuściła wzrok. Wiedziała, że w końcu i tak Kacper o to zapyta, ale żeby tak wcześnie?
- Bo... Dlatego... - powiedziała niepewnie i zdjęła bluzę.
Brunet zaniemówił. 
- Czemu? 
Atakująca westchnęła. Szybko powiedziała mu całą historię, starając się nie rozpłakać. 
- Zabiłbym - dłonie libero zacisnęły się w pięści, kiedy wszystko usłyszał. - Ale... Nigdy więcej? Obiecujesz? 
- Obiecuję.
--------------------------------
Akcentem takim o, kończę ten rozdział (: Ciekawe czy ktoś z Was zwrócił uwagę na istotną sugestię na początku rozdziału :) piszcie w komentarzach! A tak w ogóle NIE WIEM JAK, ale przedwczoraj ponad 500 wyświetleń! Jak to możliwe? Od 50-100 dziennie do 300-400! Wow! Jestem pod wrażenie:D Czekam na Wasze komentarze ;) Pozdrawiam :*
6 kom = kolejny rozdział :D
PS Za wszystkie błędy przepraszam - rozdział pisany na telefonie ;)





niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 25

Magda wróciła do domu, po drodze zahaczając o Rossmanna (skończył jej się wodoodporny tusz do rzęs i eyeliner). Około 14 wrócił Mariusz. Gdy tak sobie spokojnie jedli obiad Paulina uzmysłowiła sobie, że nie wyciągnęła gazet ze skrzynki pocztowej. Wysłała po nie (oczywiście!) Magdę. Chcąc, nie chcąc blondynka wykonała polecenie. Nawet nie przejrzała co piszą, a chyba było warto.
- Magda, a to widziałaś? - uniosła brwi macocha i podała blondynce gazetę.
Na okładce było zdjęcie jej i Kacpra, gdy się całowali. Szybko rzuciła okiem na tekst i nie znajdując tam nic niepokojącego oddała gazetę Pauli.
- Robione kalkulatorem - skwitowała, ale w środku gotowała się ze złości. - Dziennikarze po prostu lubią... Arek nic nie słyszysz... Wpierdalać się w nie swoje sprawy.
- Ale, że ty i Kacper? - uniósł brew Mariusz, spoglądając na gazetę.
- Nie, ja i słoń trąbalski. Tylko błagam daruj sobie jakieś gadki o odpowiedzialności i tak dalej, bo nie  wytrzymam.
- A nie mówiłam? - spytała macocha.
- Pffffff... Nie, a teraz daj mi jeszcze tą gazetę.
Magda wyciągnęła swój telefon i zrobiła zdjęcie okładki. Wysłała MMSa do Kacpra.

Do : Piechuuu
Patrz, jesteśmy na okładce! -.-

Paulina i Mariusz patrzyli na nią z miną "WTF?".
- No co? - spytała.
Na odpowiedź Kacpra nie musiała długo czekać.

Od : Piechuuu
Dobra, w dupie z tym! A napisali coś czym powinniśmy się martwić?

Do : Piechuuu
Na ich szczęście nie.

Od : Piechuuu
No to się nie przejmuj ;*

Do : Piechuuu
:*

Trochę się uspokoiła i poszła do swojego pokoju, żeby odpocząć przed popołudniowym treningiem. Trener już zapowiedział, że da im wycisk, bo niedługo zaczynają się rozgrywki 1 ligi. Nastawiła sobie budzik i położyła się spać. Wstała o 13.30, żeby spokojnie przygotować się do treningu o 15. Wyszła z domu o 14.50, uprzednio żegnając się z Pauliną i Arkiem.
- No to mam gwarantowane spóźnienie - pomyślała.
Przed wejściem spotkała Zośkę. Wbiegły razem do szatni, w której nikogo nie było. Szybko się przebrały, a przy okazji libero, która namiętnie czytała gazety zaczęła komentować dzisiejszą okładkę  z Magdą i Kacprem w roli głównej. Wpadły na salę. Z ulgą zobaczyły, że na parkiecie są jeszcze Skrzaty.
- Te co się zawsze spóźniają, jasne - mruknęła ich pani kapitan.
- Tylko... 10 minut! - oburzyła się Magda.
- To jak 10 minut to za karę 10 kółek zanim zaczniemy! - uśmiechnął się trener.
- Co?! Ale trenerze nooooooooooo!!! - jęknęły dwie "poszkodowane", tak głośno, że siatkarze Skry wszystko usłyszeli i zaczęli rechotać. - Przecież nawet treningu nie zaczęliśmy!
- Ale wszyscy oprócz was byli punktualnie.
- Ale... No trenerze! - bulwersowała się dalej Zosia.
- Zaczynacie teraz, bo dołożę jeszcze 5! - zagroził trener. - Natychmiast.
- Ale trener jest okrutny - mruknęła jeszcze libero.
Gdy zrobiły w końcu 10 kółek, parkiet był już wolny i mogły zacząć normalną rozgrzewkę.
- Chwila! - krzyknął trener. - To jest pan Kamil, jest studentem i będzie miał u nas praktyki.
- Dzień dobry - przywitał się "pan Kamil", którego Magda od razu ochrzciła "Ufoludem".
- A co pan będzie u nas... praktykował? - spytała Magda z krzywą miną.
- Pan Kamil będzie z wami prowadził rozgrzewki - poinformował od razu trener. - Zaczynając od dzisiaj.
Po 20 minutach rozgrzewki mogły się napić.
- Boże Święty, on jest jakiś jebnięty w sam mózg - uznała Magda.
- Ja zaraz umrę - położyła się na parkiecie Daria.
- Dobra kondycja? - zaśmiała się Zosia.
- Nie chodzi o to, chodzi o te głupie ćwiczenia - mruknęła blondynka.
- Wracacie - zarządził Ufolud.
Po 50 minutach rozgrzewki, praktykant zrobił im obwód. Dziewczyny patrzyły na niego spode łba. Po ćwiczeniach w dwójkach ćwiczyły obronę i zagrywkę, obronę i zagrywkę i tak do końca treningu. Gdy weszły do szatni od razu zaczęły pomstować na pana Kamila i na trenera.
- Jestem padnięta - jęknęła Magda. - 20 zagrywek z wyskoku pod rząd!
- Masakra! - krzyknęła Zosia.
- Mało powiedziane!
- Ej laski, a tak w ogóle zapomniałam wspomnieć... - ożywiła się nagle Zosia.
- O czym? - spytały od razu prawie wszystkie.
- Magda jest na pierwszej stronje gazety!
- Zosiaaaa... - jęknęła Magda rzucając w koleżankę ręcznikiem.
- Co? Jakiej gazety?
- Patrzcie, mam nawet fotę w telefonie! - wyszczerzyła się libero.
Wszystkie oprócz Magdy stoczyły się wokół Zośki.
- Uuuuuuuuuuuuuuu, no nieźle!
Wlazły pokręciła głową z niedowierzaniem.
--------------------------------------------------------------------------
Zamordujcie mnie! Niedość, że chyba najkrótszy rozdział na tym blogu, to jeszcze taki dupny i miał być dawno:/ Jak zwykle przepraszam :/ pozdrawiam

wtorek, 24 lutego 2015

Info!!

Rozdział pojawi się prawdopodobnie jutro lub pojutrze. Chwilowo nic nie ma z powodów szkolnych -.- Chorzy psychicznie nauczyciele, którzy myślą, że poza pracą domową nie mam nic lepszego do roboty? Znacie to? Pozdrawiam ;*

środa, 11 lutego 2015

Rozdział 24

Szybko "uciekła" do pokoju. Dostała smsa.

Od : Piechuuu
Siema, dzisiaj mieliśmy iść na łyżwy, pamiętasz? ;)

Do : Piechuuu
Teraz już tak XD

Od : Piechuuu
A więc, mam dla Ciebie dobrą/złą wiadomość : podkręciłem sobie staw skokowy w poprzednim meczu i nie mogę iść ;c Nie ważne, że mnie nie boli, ale fizjo nawet żadnych dyskusji nie chciał -.-

Do : Piechuuu
I dobrze zrobił! Kontuzje stawu skokowego itp. mogą być strasznie przykre, sprawdzone info.

Od : Piechuuu
Nooooo przecież wieeeeem! To może spacer??

Do : Piechuuu
No luz, tylko daj mi jakiś czas (plus - minus godzinka), bo muszę się ogarnąć trochę po wczorajszej imprezie :P

Od : Piechuuu
Spoko :D

Do : Piechuuu
Okej, to do zobaczenia, bez odbioru ;)

Stanęła przed szafą. Wybrała to (klik). Zabrała wszystko do łazienki, następnie wzięła prysznic i umalowała się (klik). Szybko ubrała wybrany zestaw i zobaczyła, że zostało jej jeszcze 15 minut.
- Za 15 minut wychodzę - poinformowała Mario.
- O Magda, a kto ma taką moc, że dobrze się czujesz? - wyszczerzyła się Paulina.
- Mietek diler, mój ziom - odpowiedziała.

- Hahaha. I tak wiem swoje.
- Jasne, jasne - machnęła ręką Magda.
- Spoko - odpowiedział tylko Mariusz.
- No i to jest normalne podejście do sprawy - pokazała ręką na ojca blondynka po czym spojrzała na swój telefon, na którym pojawiła się wiadomość "Czekam na dole :D" od wiadomej osoby. - A teraz wychodzę. Pa.
- Pa - powiedzieła równocześnie dwójka pozostałych.
Blondynka szybko ubrała swoją kurtkę i wyszła z domu.
- Siema - przywitała się z Kacprem. - Gratuluję wygranego meczu.
- Hej! Dzięki.
- Co tam, jak tam z kostką? - mrugnęła do niego.
- Spoko, dzisiaj mnie już nie boli, a fizjo zakazał mi pójścia na łyżwy - zrobił smutną minę.
- A skąd fizjo wiedział, że chcesz iść na łyżwy?
- Bo pytał czy mam coś w planach związanego z "nadwyrężaniem stawu".
- Zły on.
- Bardzo! Chociaż to może dobrze, bo ja tam kompletnie na łyżwach nie umiem jeździć i bym się pewnie zbłaźnił!
- Oj tam, bez przesady, miałbyś najlepszego nauczyciela - wyszczerzyła się.
- I do tego jakiego ładnego!
- Do tego najlepiej grającego w siatkówkę, najzgrabniejszego, najzajebistszego...
- Bardzo skromnego.
- Najbardziej!
Zaczęli gadać jak zwykle o wszystkim i o niczym.
- Bo wiesz, mam do ciebie pytanie...
- Rozwiń.
- Yyy... bo ty mi... znaczy... - zaplątał się libero.
- No wyduś to z siebie.
Kacper zamiast odpowiedzieć pocałował ją. Na początku trochę się zdziwiła, ale oddała pocałunek. Gdy w końcu się od siebie oderwali atakująca powiedziała :
- No wiesz, tego się nie spodziewałam, ale nie powiem, że mi się nie podobało. Teraz już możesz chyba dokończyć to co zacząłeś mówić?
- No, bo ty mi się bardzo podobasz odkąd się poznaliśmy i teraz cię lepiej poznałem i pomyślałem, że no może chcesz być moją dziewczyną? -  powiedział bardzo szybko, na dodatek na jednym oddechu.
- W sumie możemy spróbować, czemu nie - wyszczerzyła się, a Piechocki wyglądał jak dziecko, któremu ktoś dał zabawkę.
Libero znowu ją pocałował.
- Ale wiesz ja nie chcę ogłaszania związku na fb i tak dalej, a przynajmniej na razie.
- W tym się zgadzamy - mrugnął do niej.
- Nie będziesz miał życia jak chłopacy w klubie się dowiedzą - zaśmiała się Magda.
- Trudno - wyszczerzył się.
- Chociaż jakby się tak zastanowić to ja też, dziewczyny spokoju nie dadzą!
- Będzie beka!
- Beka tak bardzo!
W tej chwili rozbrzmiała piosenka (klik).
- Kto do mnie dzwoni - mruknęła blondynka, ale odebrała telefon.
Chwilę rozmawiała.
- Tata wychodzi na spacer z Pauliną i Arkiem i pyta czy mam klucze do domu... Przecież ja je zawsze mam przy sobie - pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Spoko, zajebista piosenka na dzwonku!
- Wiem, moja ulubiona! Nie licząc rapu oczywiście.
- Oooooooooo ja! Znalazłem dziewczynę idealną! Nie dość, że kocha i gra w siatkówkę to jeszcze lubi rap! Może jeszcze jeździsz na snowboardzie?
- Oczywiście! Uwielbiam!
- Ja też!
- Fajnie się jeździ wyróżniając się w tłumie wzrostem.
Zajęli się gadaniem o jeździe na snowboardzie.
Po pewnym czasie Kacper musiał iść na zbadanie stawu skokowego, a Wlazła ruszyła do domu. Zgodnie z zapowiedzią nikogo tam nie zastała, więc usiadła przed telewizorem. O 18 wróciła reszta domowników. Magda dzisiaj wcześniej się położyła, bo jutro miała swój pierwszy ranny trening po kontuzji. Wstała o 8.30, szybko się ubrała i spakowała wszystkie potrzebne rzeczy na trening. O 9.10 wyszła z domu. Na hali była o 9.25, czyli zostało jej jeszcze 5 minut na przebranie się. Gdy weszła do szatni zastała ledwo dwie koleżanki.
- Magda! - rzuciły się na nią Hela i Misia.
- Siema - przywitała się z uśmiechem. - A gdzie reszta?
- Już poszły na salę. Masz nową koszulkę. Wszystkie dostałyśmy i miałyśmy dzisiaj założyć, ale ciebie nie było, więc masz teraz.
Koszulka miała z tyłu duże 16, nad tym napisane "Młoda", z przodu było duże, złote siatkarskie serduszko, na prawym rękawku "GKS", a na lewym sylwetka siatkarki w ataku. Wlazła szybko ją ubrała.
- Piękna!
- No wiemy!
- Wszystkie koszulki są takie same oprócz : numeru, ksywy nad numerem i lewego rękawka, bo tam każdy ma sylwetkę zależnie od pozycji - wyjaśniła Misia, na której plecach widniała duża dziesiątka.
Poszły na parkiet przy okazji pytając blondynkę co robiła podczas nieobecności na treningach. Gdy weszły wszystkie spojrzenia zwróciły się na nie, ale tylko na chwilę, bo potem wszystkie podbiegły do młodej siatkarki, aby ją przytulić.
- MAGDA! - krzyknęła najgłośniej Zosia. - Przepuście mnie do mojego zioma, no ej!
- Siema!
- A gdzie Karolina? - zdziwiła się.
- Aaaaaa... bo ty nie wiesz! Karo złapała kontuzję.
- A dokładniej zerwała więzadła krzyżowe w kolanie - mruknęła Zosia.
- No to nie fajnie - skrzywiła się blondynka.
- Ale uznała, że przynajmniej od nas odpocznie - zaśmiała się Daria.
- Dziewczyny dosyć tych rozmów! - krzyknął trener. - Cześć Magda! Jak tam?
- Dzień dobry! Bardzo dobrze.
Po rozgrzewce i krótkim rozciąganiu, zaczęły ćwiczenia w dwójkach. Magda była oczywiście z Zosią.
- Wiesz z kim musiałam być jak cię nie było? Z koszem- pożaliła się libero. - Ewentualnie z kimś w trójce.
- Z jakim koszem? - zdziwiła się blondynka. - Z takim do piłek?
- Nie, no co ty! Z takim co atak ćwiczycie, no wiesz, takim do kosza!
- Bardzo wdzięczny partner przy plasach, mówię ci!
- Ale przy odbiciach górą już nie za bardzo!
- Oj tam, cicho!
Gdy wszystko zrobiły, trener zarządził ćwiczenia zagrywki. Zosia i Paula (ich przyjmująca/libero) poszły na drugą stronę. Pierwsza zagrywka Magdy poszła w aut.
- Magda, a ty co? Bez wyskoku jeszcze przez 2 dni! - powiedział trener.
- Ale ja tak nie umiem - jęknęła.
- Umiesz, umiesz. Może być flot.
Od tamtej pory wykonywała "antigówkę", której dwa lata temu nauczył ją Stephan. Po 15 minutach mogły się napić. Potem trener kazał ćwiczyć atak.
- Magda do obrony!
- Trenerze, ale jak to do obrony??
- Słyszałaś co mówił...
- Ale mi naprawdę nic nie jest!
- To jak nic ci nie jest to do obrony, ale już!
Blondynka niechętnie stanęła w obronie. Po chyba 3 rzucie (i nieobronionej piłce) położyła się na parkiecie.
- Może tak coś obronię - uznała.
- Wstawaj!
- Trenerze, ale co poradzę, że nie nadaję się na libero?
- Dobra, nie mam siły, Paula w miejsce Magdy do obrony, a Hela i Lila wystawiacie Magdzie wolne piłki, żeby nie nadwyrężała kostki aż tak bardzo.
Zgodnie przytaknęły głową, a Magda ucieszyła się. Pierwsza piłka posłana po prostej i... aut.
- CO ZA MOC! CO ZA SIŁA! ALE W POLE, NIE TRAFIŁA! - zaczęła śpiewać Zosia.
- SPADAJ! - posłała jej mordercze spojrzenie Wlazła.
Poprosiła Lilę o piłkę blisko siatki. Gdy taką dostała wbiła gwoździa w drugi metr.
- Coś mówiłaś? - spytała zadowolona Zosi, która nawet nie zdążyła ruszyć się do piłki.
- Nic, nic.
Po 20 minutach znowu ćwiczyły zagrywkę, a następnie trener powiedział, że zagrają mecz. Podzielił je na zespoły.
- Magda na przyjęcie, a Daria na atak - zarządził.
- Nieeeee - zaprotestowały równocześnie.
- Bez dyskusji.
Przed zaczęciem poszły się jeszcze napić.
- Ja nie umiem przyjmować - skrzywiła się Magda.
- Ale przynajmniej jesteś praworęczna to na tym lewym nie będzie tak źle - pocieszyła ją Zośka. - A tak w ogóle ty zawsze na ataku grałaś?
- Na początku gimbazy na środku, bo wiesz wysoka, praworęczna, wysoko skacze do bloku, szybko się przemieszcza - idealna środkowa. Na szczęście trener przeniósł mnie na atak.
- GRAMY! - krzyknął trener.
Walka toczyła się punkt za punkt, atak nie wychodził blondynce tak jak zazwyczaj, ale nie było się do czego przyczepić, blok okej, ale przyjęcie nie za bardzo jej wychodziło. Pierwszego seta wygrała drużyna przeciwna, drugiego drużyna Magdy. Były w połowie trzeciego seta, kiedy na trybunach usiadły Skrzaty. Zagrywka drużyny przeciwnej. Magda słabo przyjęła.
- Dawaj! - krzyknęła do Heli, która musiała wystawić dołem z 4 metra.
Dostała "świeczkę", ale obiła blok mocnym uderzeniem.
- Co takie słabe przyjęcie? - krzyknął do niej Włodarczyk.
- Spadaj - zmroziła go wzrokiem.
Doszło do stanu 24:24, a Magda weszła na zagrywkę. Wykonała flota, który został średnio przyjęty. Pasywny blok, spokojne dogranie Zosi i krótka z Misią. Punkt.
- Hela, jak dasz radę to nasze firmowe zagranie tylko trochę podwyższona piłka, żeby trener się nie czepiał - powiedziała do rozgrywającej blondynka przed zagrywką.
- Luz!
Atakująca, a wtedy w sumie przyjmująca wykonała kolejną trudną zagrywkę. Zosia obroniła, a Hela zagrała do Magdy tak jak się umawiały. Zagranie było mniej więcej takie : środkowa szła na krótką z tyłu, ale rozgrywająca wystawiała jakiś półtora metra od antenki, w tym czasie Magda szła z prawej strony, wybijała się (oczywiście nie przekraczając linii trzeciego metra) i miała piłkę praktycznie bez bloku, który skakał do środkowej. Trudne do wykonania (rozegrać tyłem tak precyzyjnie, nie przekroczyć linii trzeciego metra, a do tego środkowa nie mogła dotknąć piłki, która była płaska), ale one miały je opanowane do perfekcji. Magda dostała piłkę idealną i huknęła taką bombę między dwie zawodniczki po drugiej stronie, że nie powstydziłby się jej chyba żaden siatkarz.
- Wow - usłyszała z trybun.
Trener przypomniał im o zmianach w godzinach treningu, w tym jutrzejszego. Dziewczyny rozciągnęły się i poszły do szatni się przebrać.
----------------------------------------------------------------------
Witam i o zdrowie pytam! :D Wracam po długiej przerwie! Jak już pewnie wiecie, byłam na obozie (siatkarskim, z resztą) i nie miałam czasu, ani siły pisać. Zaraz zacznę nadrabiać zaległości na Waszych blogach ;) Nie czytałam ich na obozie, bo :
- moje kochane roommates wymyśliły sobie, że po 22 nie używamy telefonów ;c
- zwyczajnie nie było na to czasu.
Mam nadzieję, że mnie nie opuściliście i będziecie komentować ;) Pozdrawiam i przepraszam :*
6 komentarzy = 25 rozdział