wtorek, 24 marca 2015

Rozdział 27

Przeraziła się kiedy zobaczyła godzinę na telefonie i 2 nieodebrane połączenia od taty. 22.40.
- Ja walę - podniosła się na równe nogi. - Będę martwa!
- O fuck! Odwiozę Cię, będzie szybciej niż na piechotę.
- Dobra, ubieramy się!
Szybko się ubrali, a gdy siedzieli w samochodzie do Magdy po raz kolejny zadzwonił Mariusz. Tym razem usłyszała i odebrała.
- Gdzie ty jesteś? - spytał zdecydowanie zbyt spokojnym głosem. Cisza przed burzą.
- Już jadę.
- Miałaś być w domu godzinę temu, umawialiśmy się, że kiedy masz szkołę jesteś góra 22.30, ale w wyjątkowych przypadkach.
- Wiem. Ja...
- Porozmawiamy jak wrócisz.
Ojciec zakończył połączenie.
- Kurwa. Jest słabo i to bardzo. Taki spokojny głos ma tylko wtedy, kiedy jest naprawdę zły - westchnęła.
- Kurde, sorry mogłem patrzeć na zegarek, przecież wszystko wiedziałem - popatrzył na nią ze skruchą libero.
- To nie twoja wina, a tak w ogóle patrz na drogę!
- Spokojnie. Umiem prowadzić.
- Nie wątpię - uśmiechnęła się delikatnie.
- Mam nadzieję. Jesteśmy. Jakby co to zwal na mnie, najwyżej będę zabity piłką.
- Nie mogę na to pozwolić! Paa - mruknęła i pocałowała go delikatnie.
Wyszła z samochodu i ruszyła w stronę drzwi. Otworzyła je. "Uuu, nie czeka mnie tyrada w korytarzu - cóż za odmiana!" - pomyślała. Zdjęła buty i kurtkę i ruszyła do pokoju. Mariusz leżał na jej łożku. "Nie żyjesz Magda" - podpowiadała jej podświadomość.
- O której miałaś zamiar przyjść? 24? 2? A może w ogóle? - spytał Wlazły unosząc brew pytająco.
- Bo... Ja się po prostu zasiedziałam... - spuściła wzrok.
- Taaaaaaak. A telefon po co ci? Żeby robić sobie zdjęcia?
- Nie słyszałam...
- Ciekawe co takiego robiłaś, że nie słyszałaś?
- Wyobraź sobie, że można robić coś innego niż to co sugerujesz! - jej oczy pociemniały.
- Ja nic nie zasugerowałem - znowu zbyt spokojnie. - Ale wiesz. Ja dotrzymuję obietnic, masz szlaban.
- ZA CO?
- Tak się umawialiśmy.
- Mam rocznikowo 17 lat, jestem prawie pełnoletnia! Nic takiego nie zrobiłam!
- PRAWIE to jednym palcem w dupie, a drugim PRAWIE! Masz 17 lat, jesteś pod moją opieką jeszcze rok, a może byś pomyślała, że ja też mam prawo iść wcześniej spać, a nie czekać na ciebie i się zastanawiać co robisz!
- Jak długo mam ten szlaban, który jest kompletnie z dupy?
- Zastanowię się, na razie do odwołania.
- Co? Tato, proszę cię! Bez przesady!
- Nie proś mnie. A teraz przebieraj się w piżamę i idź spać, masz jutro na 8 do szkoły jakbyś nie wiedziała! - Mariusz podniósł się z łóżka i wyszedł.
- Zajebiście kurwa - mruknęła jeszcze Magda i usiadła na łożku.
Wysłała jeszcze SMSa do Kacpra.
Do : Piechuuu <3
Szlaban. Do odwołania. Za co?

Od : Piechuuu <3
Ale jak do odwołania???????????

Do : Piechuuu <3
Tak z dupy.

Od : Piechuuu <3
:(((( Może Ci skróci?

Do : Piechuuu <3
Jak mi nie skróci to sama sobie skrócę. A teraz dobranoc, rano trzeba wstać i iść do tego zwalonego więzienia.

Od : Piechuuu <3
Dobranoc, miłego dnia w szkole ^^ <3

Do : Piechuuu <3
To nie było śmieszne! Dobranoc jeszcze raz <3 :/

Przebrała się w piżamę i położyła się spać. Śniło się jej, że musi atakować tysiąc piłek pod rząd. "Standard" - uznała, gdy obudziła się o 7. Ubrała się w zwykle jeansy i bluzę z napisem "Nie jestem statusem na fb - nie musisz mnie lubić". Zeszła do kuchni przy okazji patrząc co za wiadomość przyszła do niej.

Od : Piechuuu <3 
Księżniczka wstała? ;*

Uśmiechnęła się wchodząc do kuchni i szybko odpisała.

Do : Piechuuu <3 
Wstała ;* Widzę, że książę też??

Od : Piechuuu <3
No pewnie :)

Wzięła wodę i wróciła do swojego pokoju nie zwracając uwagi na wchodzącego Mariusza. Spakowała wszystkie rzeczy potrzebne do szkoły i poszła ogarnąć swoje włosy oraz makijaż. Ubrała kurtkę i buty. Wyszła z domu bez słowa. Szybko dotarła do szkoły i od razu wiele par oczu zwróciło się na nią. 
- Ooooooo! Madzia! Jak tam? Jak długo będziesz kręcić z tym... Jak mu tam? Piechockim? - Sandra W. 
Magda nie zwróciła na nią uwagi i poszła do szatni. Następnie udała się pod klasę, a brunetka dalej jej dogadywała. Wlazły zajęła się rozmową z Fabianem starając się nie zwracać uwagi na Wielińską.
- Zamknij pizdę - rzucił w końcu do Sandry zirytowany kolega.
- Dzięki - uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością.
- Luz. Ona mnie wpienia.
- Nie tylko ciebie, uwierz!
- Wierzę - wyszczerzył się.
Zadzwonił dzwonek, więc wszyscy zaczęli byc głośniej. Przyszła pani i kazała im się uciszyć po czym wpuściła ich do klasy. Zrobiła im niezapowiedzianą kartkówkę (z matmy). Magda miała kompletne zero w głowie i oddała pustą kartkę. "Zajefajnie. Teraz to mogę pomarzyć o szybkim zakończeniu szlabanu!". Reszta lekcji minęła szybko. 
- Kurde, teraz trzeba iść na to cholerne przygotowanie do licealiady - mruknęła Marlena. 
- No masakra! Jeszcze z tym starym grzybem - jęknęła Magda.
Szły na salę gimnastyczną, kiedy jak z podziemi wyrósł Emil. 
- Marlena mógłbym chwilę porozmawiać sam na sam? - spytał.
- Yyyyy... Tak - powiedziała niepewnie koleżanka i odeszła. 
- Co ty chcesz znowu? - spytała blondynka zniecierpliwiona. 
- Co ja mam czego on nie ma? 
- Wiesz on ma mózg. I imię - jej oczy w tym momencie były prawie czarne. 
- Ja nie odpuszczę.
- Nie dotykaj mnie! - zaprotestowała, kiedy jego dłoń znalazła się na jej udzie. - Wiem, że chcesz mnie zaliczyć i się wszystkim pochwalić, ale sorry to ci nie wyjdzie! 
- Nie bądź taka pewna! - powiedział i odszedł. 
Atakująca usiadła na ławce. "Co to miało być? Co miało znaczyć "Nie bądź taka pewna"?" - pytania piętrzyły się w jej głowie. Szybko wstała i ruszyła do szatni.
- Co chciał? - spytała Marlena.
- Nic, spławiłam go - uśmiechnęła się. 
- To dobrze! 
Dziewczyny przebrały się i ruszyły na salę. Tak jak Magda się spodziewała trener Modrzew miał do niej pretensje jak zawsze. "Boże, rusz się szybciej w tej obronie, a nie stoisz jak święta krowa! Stoisz do przyjęcia jak pokraka!" I tym podobne. Po 1,5 godzinie Magda miała zdecydowanie dość. Szybko przebrała się w swoje ubrania i pognała do domu, żeby wziąć rzeczy na trening z klubem. Przed wejściem spotkała Zosię i Darię. Razem ruszyły w stronę szatni. Zosia otworzyła drzwi i szybko je zamknęła.
- Zosia, co tobie? - spytała Magda.
- Mela! Siedzi sobie na ławce przebrana jak gdyby nigdy nic! Ja tam nie wejdę! 
- Jak to MELA? - spytała Daria. 
- Normalnie! 
- Jaka Mela? 
- Nasza była atakująca. Miała kontuzję i miała wyjechać w pizdu! 
- Ale czemu jesteś taka zła?
- Bo ta.. dziwka, przespała się z moim chłopakiem! 
- I z moim też! 
Zosia i Daria wściekłe ruszyły w stronę boiska. Na parkiecie rozciągali się siatkarze. Popatrzyli na Magdę pytająco, a ona tyłków wzruszyła ramionami.
- TRENERZE, może mi trener WYTŁUMACZYĆ CO. ONA. TU. ROBI? - zła Zosia. Nie dobrze. 
- Kto?
- Niech trener nie udaje głupka! Ta suka! 
- Zosia, hamuj się - położyła jej rękę na ramieniu Magda. 
- Nie będę się hamować! - odburknęła.
- Nie mamy drugiej atakującej. 
- Ale nikt nie chce dziwki w drużynie - zgromiła trenera wzrokiem Daria.
- Mamy Magdę! 
- Ja wiem, że Magda to Magda, tak jak Bóg to Bóg*, ale ma problemy z plecami - tłumaczył spokojnie trener.
- Chu...
- Zosia! Spokój - upomniała ją Magda. 
- Nie chcemy jej w drużynie!
- Dajcie jej drugą szansę, jeśli znowu będzie taka sytuacja jak wcześniej, wtedy podejmiemy odpowiednie kroki, rozumiemy się?
- To szybko będzie trzeba je podjąć - odburknęła Zosia, po czym odwróciła się na pięcie i razem z Darią odeszła. 
Magda patrzyła zdezorientowana na trenera, ale po chwili wzięła przykład z dziewczyn i poszła do szatni. Dogoniła je i spytała :
- Ona serio jest taka sukowata?
- Nie chcę cię nastawiać, sama zobaczysz. 
Zosia odetchnęła głęboko i otworzyła drzwi szatni. 
- O! Mela, jak miło cię widzieć - powiedziała głosem ociekającym jadem. 
- Nawzajem. A kto to? - popatrzyła z pogardą na Magdę. 
- Magda Wlazły - podała jej dłoń z niechęcią. 
- Mela Rosa. Fiu, fiu, fiu, taka sława w drużynie, królowa siatkarskiego internetu i córka MVP Mistrzostw Świata? - zmierzyła ją wzrokiem. 
- We własnej osobie, ale zapomniałaś dodać "100 razy lepsza siatkarka niż ja" - zgromiła ją wzrokiem Justyna. 
Mela wyszła z ironicznym uśmiechem na ustach, a dziewczyny zaczęły się przebierać.
- Nie chcę jej w drużynie - mruknęła Iza.
- I ja - powiedziały wszystkie równocześnie.
- Zadziałała mi na nerwy jednym zdaniem - warknęła Wlazły. 
- Te jej włosy, cała ona! Wygląda jak jakaś lafirynda, ale facetom się podoba, lepiej uważajcie na swoich - mruknęła Zośka. 
- Ładna to ona może jest, ale mózgu nie ma - skwitowała Daria.
- Oj, nie - pokręciła głową połowa osób obecnych w szatni. 
Gdy wszystkie były przebrane poszły na boisko. Mela odbijała tam piłką, a połowa siatkarzy Skry ("ile można się rozciągać?" - pomyślała Magda) patrzyła na jej "dolny tył" i "górny przód". Kacper, Mariusz i Winiar (na swoje szczęście) nie patrzyli w jej kierunku. 
- No w końcu! Ile można na was czekać? Jedna Mela była punktualnie - spojrzał na nie groźnie trener. 
- Niech ją teraz trener wychwala pod niebo - Magda mogła się założyć, że z uszu Zosi zaraz zacznie lecieć para. 
- Zacznijcie rozgrzewkę. Mela 2 kołeczka mniej. 
Rosa wyszczerzyła się. "Na nią trzeba uważać" - pomyślała atakująca. 
- Dlaczego ty jej aż tak nienawidzisz? - spytała Zosi. 
- Chyba już mówiłam. 
- Rozumiem, ale to nie wszystko prawda?
- Ona była moją najlepszą przyjaciółką. Razem chodziłyśmy na zakupy, znała moje wszystkie sekrety, byłyśmy zawsze razem w pokoju i w parze. 
- Co ty pieprzysz? 
- Nie pieprzę! Wyobraź sobie, jakbym ja się teraz przespała z tym twoim chłopaczkiem, a potem powiedziała "sorry, tak jakoś wyszło". 
- Idiotka z niej. Trzeba ją wykurzyć.
- Z ust mi to wyjęłaś. Przywal jej dzisiaj piłką, okej?
- Nie ma problemu - wyszczerzyła się. 
Trening minął w miarę szybko, ale Mela już nieźle podpadła Magdzie. 
- Ale ona jest słaba - mruknęła Magda przy rozciąganiu.
- Wiem, zwaliła nam ćwierćfinały rok temu.
Zosia szybko się zmyła, żeby "nie musieć oglądać jej ryja" jak to określiła. Magda poszła do domu. Padała z nóg i co gorsza znów powracał ból pleców. "No chyba nie teraz" - jęknęła w duchu. Przed samym wejściem do domu dostała SMSa.

Od : 432-543-654 (numer lelawy, nie dzwonić)
Co tam piękna? Dalej jesteś pewna swego? Cichy wielbiciel 

Odpieprz się Emil! 

Zaczynała się bać, co on odwalał? Po jej głowie chodziło pytanie czy komuś powiedzieć czy nie. Wybrała drugą opcję.  Weszła do domu i zdjęła buty. 
- Cześć - przywitała się niemrawo, myśląc cały czas o słowach i SMSach od kolegi.
- Cześć - Mariusz popatrzył na nią ze zdziwieniem, ale ona nawet tego nie zauważyła. - Coś nie tak?
- Mam szlaban do odwołania, super - wykręciła się szybko. Za szybko.
- Ale nie tylko o to chodzi. 
- Wszystko okej! - warknęła i szybko weszła do pokoju.
- Magda! - Mariusz wszedł za nią.
- Daj mi spokój, okej? Mam też swoje sprawy!

* wykorzystanie cytatu Hectora Berlioza : "Bach to Bach, tak jak Bóg to Bóg" 
------------------------------
Chyba wyszedł długi? :D Wprowadziłam nowe ważne (w przyszłości) wątki, wiecie o co chodzi? Z góry przepraszam za błędy - pisany na telefonie. Zachęcam do komentowania ;D
7 komentarzy = 28 rozdział :D



sobota, 14 marca 2015

Rozdział 26

- A niby czemu my musimy się takich rzeczy z gazet dowiadywać, co? - spytała Daria.
- No właśnie! Jak się wytłumaczysz?
- W rodzinie nie ma tajemnic! - dodała na koniec Zosia.
- No, bo to w sumie od niedawna, no i w ogóle, jakoś tak nie było kiedy, no i ten - plątała się Magda.
- Jeszcze raz młoda damo i będzie foch!
- Tak jest, pani kapitan! - zrobiła facepalma Wlazły. - A teraz idę paaaaaa!
- A gdzie się tak śpieszysz? Na randkę?
- ZOSIA! - zmroziła libero wzrokiem.
- No przecież tylko żartowałam! - posłała jej buziaka w powietrzu.
Blondynka wyszła z szatni kręcąc głową z niedowierzaniem. Faktycznie, drużyna to rodzina i nie da się mieć przed swoimi "siostrami" tajemnic. Szkoda, że żadna z dziewczyn nie wiedziała, że na następny dzień czeka je niemiła niespodzianka, która zepsuje atmosferę w tej "rodzinie". Będąc w połowie drogi do domu wpadła na kogoś.
- Magda, gdzie tak pędzisz?
- O! Dzień dobry trenerze! A trenerowi co się stało z ręką? - przywitała się ze swoim nauczycielem wf-u.
- Złamałem jak grałem w ręczną.
- Będziemy mieć zastępstwo z trenerem Modrzewiem? - jęknęła.
- Współczuję wam, ale tak.
- A przygotowania do licealiady też?
- Niestety. Jutro o 15 do 16.30 pamiętaj.
- Pamiętam, pamiętam.
- No to do widzenia, miłego wieczoru i niech moc będzie z wami!
- Dziękuje i życzę zdrowia.
Ruszyła w dalszą drogę do domu. Myślała jak by się wykręcić z wf-u z nielubianym wuefistą.
Udawaj, że złamałaś nogę.
Naprawdę złam nogę.
Powiedz, że jesteś niedysponowana.
Powiedz, że boli cię głowa/ręka/noga, ewentualnie dupa.
Poproś tatę, żeby napisał ci zwolnie..
"Coraz głupsze pomysły. Co jest z moją podświadomością?" - pomyślała po chwili.
Dalej intensywnie myśląc doszła do domu.
- Siema! - krzyknęła wchodząc.
- Cześć - przybiegł się przywitać Arek.
- Co dzisiaj w przedszkolu? - spytała brata zdejmując buty.
- Jak zawsze. Bawiłem się z kolegami i pani nam jakieś gadała, że coś tam 2 razy 2 to 5 czy 4, już nie pamiętam.
- 4, mały nygusie. A z koleżankami się nie bawisz? Co z ciebie za chłopak?
- Nie, dziewczyny są głupie i tylko płaczą, bezmózga słonico.
- Cicho, mały wieśniaku.
- Nie będziesz mi rozkazywać, pasztecie!
- Idź na swoje pole rolniku.
- Wracaj na swoje drzewo, blond małpiszonie.
- Jak wy się do siebie odzywacie? - spojrzał na nich groźnie Mariusz.
- To Magda zaczęła!
- Skarżypyta z ciebie, mały plugawco - spojrzała na Arka wzrokiem mordercy.
- Mam nadzieję, że Kacper jest księciem i jak cię pocałuję to zmienisz się z ropuchy w księżniczkę - odpyskował jej Arek.
- Dość, nie macie się do siebie tak odzywać - powiedział tym razem tonem nie znoszącym sprzeciwu Mario. - Magda, czego ty uczysz brata?
- Ja go nie uczę! On się sam nauczył! - zaprotestowała.
- Tak, na pewno - założył ręce na piersi Arek.
- Bądź po mojej stronie, bo powiem twoim kolegom, że śpisz z misiem - szepnęła młodszemu do ucha.
- Tak, tak, ja się sam nauczyłem - powiedział szybko z przerażoną miną.
- Dobrze, daruję ci karę - atakująca pokiwała głową z powagą. - Odmaszerować.
Arek poszedł do swojego pokoju, a Magda minęła Mariusza i wzruszyła ramionami.
- No nie wiem naprawdę. O co mu chodzi? - udawała zdziwioną.
Mariusz pokręcił głową z niedowierzaniem i wyszedł z przedpokoju, a Magda poszła do pokoju. Po chwili zadzwonił jej telefon.
- Cześć! - usłyszała w słuchawce.
- Cześć, przechodzimy do rozmów? - spytała Kacpra.
- Nie no, SMSy mi się skończyły i mam tylko minuty!
- O jaki biedny! - zironizowała.
- No wiem! A tak serio to co robisz?
- Leżę i odpoczywam po treningu z UFO.
- Jakie UFO?
- Z kosmosu - zrobiła facepalma.
- A co będziesz robić za 40 minut?
- Do czego zmierzasz?
- Idziemy przeeeed siebie?
- Wiedziałam! Okej, to za 40 minut pode mną?
- Dobra.
- No już się tak nie szczerz.
- Skąd wiesz co ja robię?! - spytał z przerażeniem.
- Wróżbita Maciej.
- Ja tam polecam Wróżbitę Kacpra.
- Tak, tak, pewnie. A teraz ja kończę, bo muszę się ogarnąć i ogarnąć przynajmniej połowę lekcji przed wyjściem.
- Dobra, pa!
Atakująca zakończyła połączenie i poszła do kuchni, żeby zrobić sobie kanapkę. Gdy już to zrobiła (wcześniej wywalając prawie połowę rzeczy z lodówki) zaczęła odrabiać lekcję. Zrobiła połowę i musiała wychodzić. Jak zwykle poszła zakomunikować tacie tą informację. Razem z Pauliną leżeli na kanapie w salonie i oglądali coś w telewizji.
- Nie ma nic ciekawszego do roboty niż oglądanie telewizji? - powiedziała wchodząc do pokoju. - Wychodzę.
- Z... - zaczęła Paula, ale nie zdążyła dokończyć.
- Tak, nie kończ pytania, bo i tak wszyscy wiedzą o kogo chodzi - przerwała jej Magda.
- O której wrócisz? - spytał Mariusz.
- Późno.
- To wiem - przewrócił oczami.
- No to po co się pytasz? - przewróciła oczami w identyczny sposób.
- Tak dla zasady.
- Nie mam pytań. Pa.
Odwróciła się na pięcie i wyszła po drodze zabierając kurtkę z wieszaka. Kacper już na nią czekał.
- Hej - przywitał się z uśmiechem i pocałował ją.
- Cześć, takie powitanie podoba mi się zdecydowanie bardziej niż wcześniejsze.
- Mi też. Idziemy daaaaaleko przed siebie?
- Wiadomo!
Tak jak pomyśleli, tak zrobili. Gdy szli przez plac Narutowicza na Kacpra "napadły" hotki. Magda widząc przerażoną minę chłopaka z rozbawieniem patrzyła i usiadła na ławce. Wyjęła swój telefon i na Snapchacie wysłała filmik z podpisem : "Ci siatkarze to biedni są 😂". Po piętnastu minutach libero patrzył na nią coraz bardziej błagalnym wzrokiem, więc postanowiła wkroczyć do akcji. Bez problemu przeszła przez tłum dziewczyn (przy jej wzroście nie sprawiło jej to problemów) i podeszła do Piechockiego. Pocałowała go namiętnie i powiedziała do dziewczyn :
- Sorry, ten pan jest tutaj ze mną.
Tłum od razu się rozpierzchł.
- "Ten pan"? Jestem aż taki stary?
- Na pewno starszy ode mnie! Nie ma za co, tak w ogóle - wyszczerzyła się. - Muszę ubierać częściej czapkę od Kłosa i Wrony.
- Zdecydowanie tak! Ale nie daruję tego, że mnie nagrywałaś jak taki biedny byłem!
- Wysłałam na Snapie, a mam jakieś 300-400 osób - wystawiła mu język.
- Jak mogłaś mi to zrobić? - spytał płaczliwym głosem.
- I jeszcze wstawiłam na fejsa!
- No wiesz co? To teraz ja muszę wstawić twoje!
- Nie ma mowy! Możesz ewentualnie ze mną.
- Dobra! Ale selfie!
- Jakżeby inaczej!
Kacper wyciągnął swój telefon i zrobił zdjęcie.
- Pokaż! - zarządziła Magda.
- Okej, okej.
- Walnąłeś swój uśmiech numer 50150, no no! Będzie kolejna okładka! Pozwalam wstawić, wyszło całkiem ok.
- Gwiazdy z nas!
- Fejm rośnie.
- Największe fejmy w Bełchatowie!
- Pewnie!
- Dobra, poszło! Teraz gdzie idziemy?
- Ty coś wymyśl.
- Dlaczego ja?
- Bo nie trudne sprawy.
- Chodźmy do mnie!
- W sumie ok, mnie to nie przeszkadza.
Tak jak postanowili, tak zrobili i poszli do Kacpra.
- Co robimy? - spytał libero, kiedy już było w środku.
- Nie wiem.
- Nie mam takiej oferty. Czekaj wpiszę w internecie co można robić z dziewczyną w domu.
Wyjął telefon, a Wlazły zrobiła facepalma. Brunet czytał coś i po chwili zaczął się śmiać.
- Boże, ludzie czasą mają naprawdę zrytą banię.
- Pokaż! Mam się bać?
- Co ty na taką propozycję? - zaczął się śmiać. Odpowiedz brzmiała mniej więcej tak : "Prześpij się z nią", tylko napisana innymi słowami.
- Bardzo kusząca - wybuchnęła śmiechem. - Co ludzie mają w głowach?
- Nie wiem. Oglądamy film?
- Zdecydowanie mniej kuszące! Dobra, ale nie horror.
- No jak nie, jak tak!
- No jak tak, jak nie!
- Papier, nożyce, kamień?
- Okej. Jestem w tym mistrzem - powiedziała lekceważąco.
- Zobaczymy.
- Do 3 wygranych?
- Dobra.
Pierwszą "rundę" wygrał Kacper. Drugą Magda, ale dwie następne libero.
- Nie ma tak! Oszukiwałeś! - protestowała blondynka.
- Ja? W życiu! Przyznaj się, że to ja jestem w tym mistrzem!
- Nie!
- Dobra, to jaki oglądamy?
- Ty się mnie nie pytaj, ja jestem normalna i się na tym nie znam!
- Sugerujesz, że ja jestem nienormalny?
- Nieeeeee... Wcale..
- Odwołaj to!
- Nie.
- Nie chcesz po dobroci to nie.
- Mam się bać?
- Jak masz łaskotki to tak - uśmiechnął się diabelsko.
- Nie mam! - zaprotestowała, ale zaczęła się odsuwać od chłopaka.
Kacper zaczął ją gonić wokół kanapy, aż w końcu udało mu się ją złapać. Zaczął ją łaskotać.
- Przestań, przestań! - piszczała.
- Przeproś!
- Nieeee! To jest szantaż!
- Przeproś! Wiem, że to szantaż - wyszczerzył się.
- Przepraszam, no! Ale już przestań, błagam!
Libero przestał, a Magda udawała, że się na niego obraziła.
- I tak wiem, że się nie obraziłaś. Nie udawaj.
Zero reakcji.
- Magdaaaaaa, noooooo. To ty powiedziałaś, że jestem nienormalny!
Dalej nic.
- Mam działać innymi metodami? Okej.
Przysunął się do niej i połączył ich usta w pocałunku. Po chwili się od siebie oderwali.
- To było nie fair - uśmiechnęła się.
- I tak miało być.
- Tak? No to...
Nie zdążyła dokończyć, bo Piechocki znowu ją pocałował.
- Chyba teraz się nie fochniesz? - uśmiechnął się słodko.
- No dobra... Ale filmu nie oglądamy.
- Okej.
- Serio?
- Serio, serio.
- To co robimy?
- To co ludzie, kiedy nie było telewizorów - rozmawiamy.
Usiedli na łóżku u Kacpra i rozmawiali. W pewnej chwili libero spytał o coś czego Magda w ogóle się nie spodziewała.
- Bo wiesz... mnie to zawsze zastanawiało, dlaczego ty grasz zawsze w rękawkach i zawsze masz długą bluzę - blondynka słysząc to spuściła wzrok. Wiedziała, że w końcu i tak Kacper o to zapyta, ale żeby tak wcześnie?
- Bo... Dlatego... - powiedziała niepewnie i zdjęła bluzę.
Brunet zaniemówił. 
- Czemu? 
Atakująca westchnęła. Szybko powiedziała mu całą historię, starając się nie rozpłakać. 
- Zabiłbym - dłonie libero zacisnęły się w pięści, kiedy wszystko usłyszał. - Ale... Nigdy więcej? Obiecujesz? 
- Obiecuję.
--------------------------------
Akcentem takim o, kończę ten rozdział (: Ciekawe czy ktoś z Was zwrócił uwagę na istotną sugestię na początku rozdziału :) piszcie w komentarzach! A tak w ogóle NIE WIEM JAK, ale przedwczoraj ponad 500 wyświetleń! Jak to możliwe? Od 50-100 dziennie do 300-400! Wow! Jestem pod wrażenie:D Czekam na Wasze komentarze ;) Pozdrawiam :*
6 kom = kolejny rozdział :D
PS Za wszystkie błędy przepraszam - rozdział pisany na telefonie ;)





niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 25

Magda wróciła do domu, po drodze zahaczając o Rossmanna (skończył jej się wodoodporny tusz do rzęs i eyeliner). Około 14 wrócił Mariusz. Gdy tak sobie spokojnie jedli obiad Paulina uzmysłowiła sobie, że nie wyciągnęła gazet ze skrzynki pocztowej. Wysłała po nie (oczywiście!) Magdę. Chcąc, nie chcąc blondynka wykonała polecenie. Nawet nie przejrzała co piszą, a chyba było warto.
- Magda, a to widziałaś? - uniosła brwi macocha i podała blondynce gazetę.
Na okładce było zdjęcie jej i Kacpra, gdy się całowali. Szybko rzuciła okiem na tekst i nie znajdując tam nic niepokojącego oddała gazetę Pauli.
- Robione kalkulatorem - skwitowała, ale w środku gotowała się ze złości. - Dziennikarze po prostu lubią... Arek nic nie słyszysz... Wpierdalać się w nie swoje sprawy.
- Ale, że ty i Kacper? - uniósł brew Mariusz, spoglądając na gazetę.
- Nie, ja i słoń trąbalski. Tylko błagam daruj sobie jakieś gadki o odpowiedzialności i tak dalej, bo nie  wytrzymam.
- A nie mówiłam? - spytała macocha.
- Pffffff... Nie, a teraz daj mi jeszcze tą gazetę.
Magda wyciągnęła swój telefon i zrobiła zdjęcie okładki. Wysłała MMSa do Kacpra.

Do : Piechuuu
Patrz, jesteśmy na okładce! -.-

Paulina i Mariusz patrzyli na nią z miną "WTF?".
- No co? - spytała.
Na odpowiedź Kacpra nie musiała długo czekać.

Od : Piechuuu
Dobra, w dupie z tym! A napisali coś czym powinniśmy się martwić?

Do : Piechuuu
Na ich szczęście nie.

Od : Piechuuu
No to się nie przejmuj ;*

Do : Piechuuu
:*

Trochę się uspokoiła i poszła do swojego pokoju, żeby odpocząć przed popołudniowym treningiem. Trener już zapowiedział, że da im wycisk, bo niedługo zaczynają się rozgrywki 1 ligi. Nastawiła sobie budzik i położyła się spać. Wstała o 13.30, żeby spokojnie przygotować się do treningu o 15. Wyszła z domu o 14.50, uprzednio żegnając się z Pauliną i Arkiem.
- No to mam gwarantowane spóźnienie - pomyślała.
Przed wejściem spotkała Zośkę. Wbiegły razem do szatni, w której nikogo nie było. Szybko się przebrały, a przy okazji libero, która namiętnie czytała gazety zaczęła komentować dzisiejszą okładkę  z Magdą i Kacprem w roli głównej. Wpadły na salę. Z ulgą zobaczyły, że na parkiecie są jeszcze Skrzaty.
- Te co się zawsze spóźniają, jasne - mruknęła ich pani kapitan.
- Tylko... 10 minut! - oburzyła się Magda.
- To jak 10 minut to za karę 10 kółek zanim zaczniemy! - uśmiechnął się trener.
- Co?! Ale trenerze nooooooooooo!!! - jęknęły dwie "poszkodowane", tak głośno, że siatkarze Skry wszystko usłyszeli i zaczęli rechotać. - Przecież nawet treningu nie zaczęliśmy!
- Ale wszyscy oprócz was byli punktualnie.
- Ale... No trenerze! - bulwersowała się dalej Zosia.
- Zaczynacie teraz, bo dołożę jeszcze 5! - zagroził trener. - Natychmiast.
- Ale trener jest okrutny - mruknęła jeszcze libero.
Gdy zrobiły w końcu 10 kółek, parkiet był już wolny i mogły zacząć normalną rozgrzewkę.
- Chwila! - krzyknął trener. - To jest pan Kamil, jest studentem i będzie miał u nas praktyki.
- Dzień dobry - przywitał się "pan Kamil", którego Magda od razu ochrzciła "Ufoludem".
- A co pan będzie u nas... praktykował? - spytała Magda z krzywą miną.
- Pan Kamil będzie z wami prowadził rozgrzewki - poinformował od razu trener. - Zaczynając od dzisiaj.
Po 20 minutach rozgrzewki mogły się napić.
- Boże Święty, on jest jakiś jebnięty w sam mózg - uznała Magda.
- Ja zaraz umrę - położyła się na parkiecie Daria.
- Dobra kondycja? - zaśmiała się Zosia.
- Nie chodzi o to, chodzi o te głupie ćwiczenia - mruknęła blondynka.
- Wracacie - zarządził Ufolud.
Po 50 minutach rozgrzewki, praktykant zrobił im obwód. Dziewczyny patrzyły na niego spode łba. Po ćwiczeniach w dwójkach ćwiczyły obronę i zagrywkę, obronę i zagrywkę i tak do końca treningu. Gdy weszły do szatni od razu zaczęły pomstować na pana Kamila i na trenera.
- Jestem padnięta - jęknęła Magda. - 20 zagrywek z wyskoku pod rząd!
- Masakra! - krzyknęła Zosia.
- Mało powiedziane!
- Ej laski, a tak w ogóle zapomniałam wspomnieć... - ożywiła się nagle Zosia.
- O czym? - spytały od razu prawie wszystkie.
- Magda jest na pierwszej stronje gazety!
- Zosiaaaa... - jęknęła Magda rzucając w koleżankę ręcznikiem.
- Co? Jakiej gazety?
- Patrzcie, mam nawet fotę w telefonie! - wyszczerzyła się libero.
Wszystkie oprócz Magdy stoczyły się wokół Zośki.
- Uuuuuuuuuuuuuuu, no nieźle!
Wlazły pokręciła głową z niedowierzaniem.
--------------------------------------------------------------------------
Zamordujcie mnie! Niedość, że chyba najkrótszy rozdział na tym blogu, to jeszcze taki dupny i miał być dawno:/ Jak zwykle przepraszam :/ pozdrawiam

wtorek, 24 lutego 2015

Info!!

Rozdział pojawi się prawdopodobnie jutro lub pojutrze. Chwilowo nic nie ma z powodów szkolnych -.- Chorzy psychicznie nauczyciele, którzy myślą, że poza pracą domową nie mam nic lepszego do roboty? Znacie to? Pozdrawiam ;*

środa, 11 lutego 2015

Rozdział 24

Szybko "uciekła" do pokoju. Dostała smsa.

Od : Piechuuu
Siema, dzisiaj mieliśmy iść na łyżwy, pamiętasz? ;)

Do : Piechuuu
Teraz już tak XD

Od : Piechuuu
A więc, mam dla Ciebie dobrą/złą wiadomość : podkręciłem sobie staw skokowy w poprzednim meczu i nie mogę iść ;c Nie ważne, że mnie nie boli, ale fizjo nawet żadnych dyskusji nie chciał -.-

Do : Piechuuu
I dobrze zrobił! Kontuzje stawu skokowego itp. mogą być strasznie przykre, sprawdzone info.

Od : Piechuuu
Nooooo przecież wieeeeem! To może spacer??

Do : Piechuuu
No luz, tylko daj mi jakiś czas (plus - minus godzinka), bo muszę się ogarnąć trochę po wczorajszej imprezie :P

Od : Piechuuu
Spoko :D

Do : Piechuuu
Okej, to do zobaczenia, bez odbioru ;)

Stanęła przed szafą. Wybrała to (klik). Zabrała wszystko do łazienki, następnie wzięła prysznic i umalowała się (klik). Szybko ubrała wybrany zestaw i zobaczyła, że zostało jej jeszcze 15 minut.
- Za 15 minut wychodzę - poinformowała Mario.
- O Magda, a kto ma taką moc, że dobrze się czujesz? - wyszczerzyła się Paulina.
- Mietek diler, mój ziom - odpowiedziała.

- Hahaha. I tak wiem swoje.
- Jasne, jasne - machnęła ręką Magda.
- Spoko - odpowiedział tylko Mariusz.
- No i to jest normalne podejście do sprawy - pokazała ręką na ojca blondynka po czym spojrzała na swój telefon, na którym pojawiła się wiadomość "Czekam na dole :D" od wiadomej osoby. - A teraz wychodzę. Pa.
- Pa - powiedzieła równocześnie dwójka pozostałych.
Blondynka szybko ubrała swoją kurtkę i wyszła z domu.
- Siema - przywitała się z Kacprem. - Gratuluję wygranego meczu.
- Hej! Dzięki.
- Co tam, jak tam z kostką? - mrugnęła do niego.
- Spoko, dzisiaj mnie już nie boli, a fizjo zakazał mi pójścia na łyżwy - zrobił smutną minę.
- A skąd fizjo wiedział, że chcesz iść na łyżwy?
- Bo pytał czy mam coś w planach związanego z "nadwyrężaniem stawu".
- Zły on.
- Bardzo! Chociaż to może dobrze, bo ja tam kompletnie na łyżwach nie umiem jeździć i bym się pewnie zbłaźnił!
- Oj tam, bez przesady, miałbyś najlepszego nauczyciela - wyszczerzyła się.
- I do tego jakiego ładnego!
- Do tego najlepiej grającego w siatkówkę, najzgrabniejszego, najzajebistszego...
- Bardzo skromnego.
- Najbardziej!
Zaczęli gadać jak zwykle o wszystkim i o niczym.
- Bo wiesz, mam do ciebie pytanie...
- Rozwiń.
- Yyy... bo ty mi... znaczy... - zaplątał się libero.
- No wyduś to z siebie.
Kacper zamiast odpowiedzieć pocałował ją. Na początku trochę się zdziwiła, ale oddała pocałunek. Gdy w końcu się od siebie oderwali atakująca powiedziała :
- No wiesz, tego się nie spodziewałam, ale nie powiem, że mi się nie podobało. Teraz już możesz chyba dokończyć to co zacząłeś mówić?
- No, bo ty mi się bardzo podobasz odkąd się poznaliśmy i teraz cię lepiej poznałem i pomyślałem, że no może chcesz być moją dziewczyną? -  powiedział bardzo szybko, na dodatek na jednym oddechu.
- W sumie możemy spróbować, czemu nie - wyszczerzyła się, a Piechocki wyglądał jak dziecko, któremu ktoś dał zabawkę.
Libero znowu ją pocałował.
- Ale wiesz ja nie chcę ogłaszania związku na fb i tak dalej, a przynajmniej na razie.
- W tym się zgadzamy - mrugnął do niej.
- Nie będziesz miał życia jak chłopacy w klubie się dowiedzą - zaśmiała się Magda.
- Trudno - wyszczerzył się.
- Chociaż jakby się tak zastanowić to ja też, dziewczyny spokoju nie dadzą!
- Będzie beka!
- Beka tak bardzo!
W tej chwili rozbrzmiała piosenka (klik).
- Kto do mnie dzwoni - mruknęła blondynka, ale odebrała telefon.
Chwilę rozmawiała.
- Tata wychodzi na spacer z Pauliną i Arkiem i pyta czy mam klucze do domu... Przecież ja je zawsze mam przy sobie - pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Spoko, zajebista piosenka na dzwonku!
- Wiem, moja ulubiona! Nie licząc rapu oczywiście.
- Oooooooooo ja! Znalazłem dziewczynę idealną! Nie dość, że kocha i gra w siatkówkę to jeszcze lubi rap! Może jeszcze jeździsz na snowboardzie?
- Oczywiście! Uwielbiam!
- Ja też!
- Fajnie się jeździ wyróżniając się w tłumie wzrostem.
Zajęli się gadaniem o jeździe na snowboardzie.
Po pewnym czasie Kacper musiał iść na zbadanie stawu skokowego, a Wlazła ruszyła do domu. Zgodnie z zapowiedzią nikogo tam nie zastała, więc usiadła przed telewizorem. O 18 wróciła reszta domowników. Magda dzisiaj wcześniej się położyła, bo jutro miała swój pierwszy ranny trening po kontuzji. Wstała o 8.30, szybko się ubrała i spakowała wszystkie potrzebne rzeczy na trening. O 9.10 wyszła z domu. Na hali była o 9.25, czyli zostało jej jeszcze 5 minut na przebranie się. Gdy weszła do szatni zastała ledwo dwie koleżanki.
- Magda! - rzuciły się na nią Hela i Misia.
- Siema - przywitała się z uśmiechem. - A gdzie reszta?
- Już poszły na salę. Masz nową koszulkę. Wszystkie dostałyśmy i miałyśmy dzisiaj założyć, ale ciebie nie było, więc masz teraz.
Koszulka miała z tyłu duże 16, nad tym napisane "Młoda", z przodu było duże, złote siatkarskie serduszko, na prawym rękawku "GKS", a na lewym sylwetka siatkarki w ataku. Wlazła szybko ją ubrała.
- Piękna!
- No wiemy!
- Wszystkie koszulki są takie same oprócz : numeru, ksywy nad numerem i lewego rękawka, bo tam każdy ma sylwetkę zależnie od pozycji - wyjaśniła Misia, na której plecach widniała duża dziesiątka.
Poszły na parkiet przy okazji pytając blondynkę co robiła podczas nieobecności na treningach. Gdy weszły wszystkie spojrzenia zwróciły się na nie, ale tylko na chwilę, bo potem wszystkie podbiegły do młodej siatkarki, aby ją przytulić.
- MAGDA! - krzyknęła najgłośniej Zosia. - Przepuście mnie do mojego zioma, no ej!
- Siema!
- A gdzie Karolina? - zdziwiła się.
- Aaaaaa... bo ty nie wiesz! Karo złapała kontuzję.
- A dokładniej zerwała więzadła krzyżowe w kolanie - mruknęła Zosia.
- No to nie fajnie - skrzywiła się blondynka.
- Ale uznała, że przynajmniej od nas odpocznie - zaśmiała się Daria.
- Dziewczyny dosyć tych rozmów! - krzyknął trener. - Cześć Magda! Jak tam?
- Dzień dobry! Bardzo dobrze.
Po rozgrzewce i krótkim rozciąganiu, zaczęły ćwiczenia w dwójkach. Magda była oczywiście z Zosią.
- Wiesz z kim musiałam być jak cię nie było? Z koszem- pożaliła się libero. - Ewentualnie z kimś w trójce.
- Z jakim koszem? - zdziwiła się blondynka. - Z takim do piłek?
- Nie, no co ty! Z takim co atak ćwiczycie, no wiesz, takim do kosza!
- Bardzo wdzięczny partner przy plasach, mówię ci!
- Ale przy odbiciach górą już nie za bardzo!
- Oj tam, cicho!
Gdy wszystko zrobiły, trener zarządził ćwiczenia zagrywki. Zosia i Paula (ich przyjmująca/libero) poszły na drugą stronę. Pierwsza zagrywka Magdy poszła w aut.
- Magda, a ty co? Bez wyskoku jeszcze przez 2 dni! - powiedział trener.
- Ale ja tak nie umiem - jęknęła.
- Umiesz, umiesz. Może być flot.
Od tamtej pory wykonywała "antigówkę", której dwa lata temu nauczył ją Stephan. Po 15 minutach mogły się napić. Potem trener kazał ćwiczyć atak.
- Magda do obrony!
- Trenerze, ale jak to do obrony??
- Słyszałaś co mówił...
- Ale mi naprawdę nic nie jest!
- To jak nic ci nie jest to do obrony, ale już!
Blondynka niechętnie stanęła w obronie. Po chyba 3 rzucie (i nieobronionej piłce) położyła się na parkiecie.
- Może tak coś obronię - uznała.
- Wstawaj!
- Trenerze, ale co poradzę, że nie nadaję się na libero?
- Dobra, nie mam siły, Paula w miejsce Magdy do obrony, a Hela i Lila wystawiacie Magdzie wolne piłki, żeby nie nadwyrężała kostki aż tak bardzo.
Zgodnie przytaknęły głową, a Magda ucieszyła się. Pierwsza piłka posłana po prostej i... aut.
- CO ZA MOC! CO ZA SIŁA! ALE W POLE, NIE TRAFIŁA! - zaczęła śpiewać Zosia.
- SPADAJ! - posłała jej mordercze spojrzenie Wlazła.
Poprosiła Lilę o piłkę blisko siatki. Gdy taką dostała wbiła gwoździa w drugi metr.
- Coś mówiłaś? - spytała zadowolona Zosi, która nawet nie zdążyła ruszyć się do piłki.
- Nic, nic.
Po 20 minutach znowu ćwiczyły zagrywkę, a następnie trener powiedział, że zagrają mecz. Podzielił je na zespoły.
- Magda na przyjęcie, a Daria na atak - zarządził.
- Nieeeee - zaprotestowały równocześnie.
- Bez dyskusji.
Przed zaczęciem poszły się jeszcze napić.
- Ja nie umiem przyjmować - skrzywiła się Magda.
- Ale przynajmniej jesteś praworęczna to na tym lewym nie będzie tak źle - pocieszyła ją Zośka. - A tak w ogóle ty zawsze na ataku grałaś?
- Na początku gimbazy na środku, bo wiesz wysoka, praworęczna, wysoko skacze do bloku, szybko się przemieszcza - idealna środkowa. Na szczęście trener przeniósł mnie na atak.
- GRAMY! - krzyknął trener.
Walka toczyła się punkt za punkt, atak nie wychodził blondynce tak jak zazwyczaj, ale nie było się do czego przyczepić, blok okej, ale przyjęcie nie za bardzo jej wychodziło. Pierwszego seta wygrała drużyna przeciwna, drugiego drużyna Magdy. Były w połowie trzeciego seta, kiedy na trybunach usiadły Skrzaty. Zagrywka drużyny przeciwnej. Magda słabo przyjęła.
- Dawaj! - krzyknęła do Heli, która musiała wystawić dołem z 4 metra.
Dostała "świeczkę", ale obiła blok mocnym uderzeniem.
- Co takie słabe przyjęcie? - krzyknął do niej Włodarczyk.
- Spadaj - zmroziła go wzrokiem.
Doszło do stanu 24:24, a Magda weszła na zagrywkę. Wykonała flota, który został średnio przyjęty. Pasywny blok, spokojne dogranie Zosi i krótka z Misią. Punkt.
- Hela, jak dasz radę to nasze firmowe zagranie tylko trochę podwyższona piłka, żeby trener się nie czepiał - powiedziała do rozgrywającej blondynka przed zagrywką.
- Luz!
Atakująca, a wtedy w sumie przyjmująca wykonała kolejną trudną zagrywkę. Zosia obroniła, a Hela zagrała do Magdy tak jak się umawiały. Zagranie było mniej więcej takie : środkowa szła na krótką z tyłu, ale rozgrywająca wystawiała jakiś półtora metra od antenki, w tym czasie Magda szła z prawej strony, wybijała się (oczywiście nie przekraczając linii trzeciego metra) i miała piłkę praktycznie bez bloku, który skakał do środkowej. Trudne do wykonania (rozegrać tyłem tak precyzyjnie, nie przekroczyć linii trzeciego metra, a do tego środkowa nie mogła dotknąć piłki, która była płaska), ale one miały je opanowane do perfekcji. Magda dostała piłkę idealną i huknęła taką bombę między dwie zawodniczki po drugiej stronie, że nie powstydziłby się jej chyba żaden siatkarz.
- Wow - usłyszała z trybun.
Trener przypomniał im o zmianach w godzinach treningu, w tym jutrzejszego. Dziewczyny rozciągnęły się i poszły do szatni się przebrać.
----------------------------------------------------------------------
Witam i o zdrowie pytam! :D Wracam po długiej przerwie! Jak już pewnie wiecie, byłam na obozie (siatkarskim, z resztą) i nie miałam czasu, ani siły pisać. Zaraz zacznę nadrabiać zaległości na Waszych blogach ;) Nie czytałam ich na obozie, bo :
- moje kochane roommates wymyśliły sobie, że po 22 nie używamy telefonów ;c
- zwyczajnie nie było na to czasu.
Mam nadzieję, że mnie nie opuściliście i będziecie komentować ;) Pozdrawiam i przepraszam :*
6 komentarzy = 25 rozdział

piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział 23

DZIEŃ PO DODANIU ROZDZIAŁU (czyli dzisiaj) ZOSTAŁ POBITY REKORD WYŚWIETLEŃ JEDNEGO DNIA NA WSZYSTKICH MOICH BLOGACH! AŻ 105! Dziękuję i zapraszam do komentowania, nowy rozdział już się pisze! :*
-----------------------------------------------------------------
Piątek. Dzisiaj miały się odbyć urodziny u Marleny. Magda już kupiła koleżance prezent. Jakąś książkę, którą chciała, koszulkę i słodycze. Czyli standardowo to co się kupuje komuś na urodziny. Jakieś 3 godziny przed imprezą uznała, że za godzinę się ogarnie, więc uznała, że wejdzie na fejsa. Dostała wiadomość od Zośki o treści "Joł Ziom! Nowy plan treningów [..]! Wracaj szybko, bo bez mojego ziomsa to nudy są okrutne! :D" i odpisała "Heloł Ziomuś! Oh god, why? Będziemy się codziennie ze Skrzatami mijać na hali? Tylko nie to! Wiadomo, że beze mnie nudy! Ale już pojutrze (niedziela, joł) będę! Chyba, że zginę na imprezie u Marleny, ale ogólnie to postaram się nie! Pozdro! XD". Potem skomentowała to w myślach "Jakie my głupie hahahahahhaah". Gdy na zegarku pojawiła się godzina 18, a w sumie to 18.13 Magda uznała, że czas się zbierać. Poszła do łazienki, a następnie się wykąpała. Ubrała się i ułożyła włosy. Pomalowała usta czerwoną szminką (wyjątkowo), jeśli chodzi o oczy to tylko wytuszowała rzęsy, popsikała się perfumami i krytycznie spojrzała w lustro. Wyszła z łazienki i spojrzała na telefon.
- 19.20. Niezły czas - pomyślała.
Poszła do kuchni, żeby spytać Pauliny czy jest okej. W sumie to nie musiała pytać.
- WOW! - zagwizdała macocha. - Wszyscy chłopacy się będą oglądać!
- Zastanawiałam się czy trochę nie przeholowałam, ale po twojej reakcji wydaję mi się, że jest okej?
- Bomba. Oczywiście nie jest to ubranie na imieniny u babci, ale na urodzinową imprezę koleżanki jest okej - spojrzała na jej odkryty brzuch. - Tylko się ubierz w kurtkę, bo Mario by mnie zabił jeśli pozwoliłabym ci bez niej wyjść.
- Już widzę minę babci, jakbym przyszła tak do niej na imieniny - zaśmiała się Magda. - Pytałam dziewczyn jak się ubiorą i nie chciałam być gorsza, a co!
- Chyba będą w cieniu, że ci tak powiem!
- Chciałoby się!
- Ej, jakby co to ja wrócę jutro rano!
- RANO?
- Ale jakby co to dlatego, że Marlena poprosiła mnie, żebym jej sprzątać pomogła i w ogóle nie chcę wracać późno... no ten sama.
- Na pewno chodzi o to, że sama... Ale Skrzaty powinni wrócić o 11, więc masz być. Bo w sumie najpierw powinnam się Mariusza spytać.
- Nie, nie to jest zły pomysł!- zaprotestowała szybko Magda.
- Więc masz być najpóźniej o 10 - zaśmiała się Paulina.
- Okej, okej!
W tej chwili dostała SMSa.
- A OD KOGO TOOOO?! - zaczęła się śmiać Paulina.
- Od Eli!

Od : Elka
Przyjść po ciebie? Mam nadzieję, że nie przesadziłam z ubraniem! XD

Do : Elka
Okej :D Też się zastanawiałam, ale według Pauli nie :P

Od : Elka
Haha spoko, według mojej mamy tak XD Ale trudno! Będę za 5-10 minut.

Do : Elka
Czekam :)

Po chwili do kuchni wpadł Arek.
- Magda, co ty tak jakoś dzisiaj ymmmm... - zastanowił się chwilę. - No tak dziwnie!
- A co brzydko? - spytała.
- Ładnie, ale tak jakoś... inaczej, noooo!
- Rozumiem, rozumiem! Jak kiedyś będziesz w moim wieku to zobaczysz jak twoje koleżanki będą się ubierać na imprezy! - mrugnęła do brata.
- Yyyyyyy... nie?
- Zobaczysz, mówię ci.
Po chwili uznała, że musi sobie zrobić selfie w lustrze. "Niedługo będę jak Kłos!" - pomyślała. Po wykonaniu samojebki wstawiła ją na facebooka z opisem "Dzisiaj trochę inaczej! Marlena sto i szykuj melo hahaha XD" i na instagrama z opisem "Imprezowiczka haha! #melo #StówkaMarlena #polishgirl #instagirl #najlepszawmieście #cojestzemną". Po chwili pojawiły się komentarze.

Zosia Weis Uhuhuhuhuhuhuhu, ale laska! Brałabym! XD

Karol Kłos
Magda od takiej strony Cię nie znałem! Mario pyta czy Ci nie za ciepło? :D

Kacper Piechocki
WOW! Piękna :D

Marlena Pruss
Przyćmisz mnie! Piękna :* I dzięki za życzenia!

Laura Iglicka
Magda, oddawaj tą stylówę! Ty się po urodzinach szlajasz, a my ciężki trening zaczynamy!

Emil Brzechwa
Laska :O

Krzysiek Jurewicz
Dobra dupa! :D

Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Magda pobiegła otworzyć.
- Siema! - przywitała Elę.
- Witam! - odpowiedziała. - Dzień dobry!
- Dzień dobry - uśmiechnęła się Paulina.
- Magda oddawaj nogi! - spojrzała na nią Walińska.
- Nie oddam! Oddawaj oczy!
- Weź, bo się zarumienię!
- Ale sobie słodzicie - uznał Arek, który właśnie pojawił się w drzwiach, a następnie szybko zniknął.
- No i pozdro! - uznała blondynka.
- Idziemy?? Już 40 - spytała Elka.
- No to musimy iść! Bo nie zdążymy!
- To się ubieraaaaaaj!
Magda szybko ubrała trampki i kurtkę.
- No to idziemy - uśmiechnęła się Ela.
- Magda, jutro rano cię widzę, bo inaczej to wiesz - pogroziła Magdzie palcem Paula. - Miłej zabawy.
- Wiem, wiem! Dziękujemy.
- Dziękujemy i do widzenia - pożegnała się szatynka.
Dziewczyny wyszły z domu i udały się w stronę miejsca zamieszkania Marleny. Po 15 minutach były przed drzwiami.
- ALE CHATA! - zagwizdała Walińska.
- Pukamy? - spytała Magda.
- No a co możemy niby zrobić? - popukała się w głowę Ela.
- No nie wiem, ale tak się spytałam, nie śmiej się ze mnie!
- Będę, bo mogę!
- Dobra, weź pukaj!
Magda zapukała do drzwi. Usłyszały kroki w głębi mieszkania. Otworzyła im Marlena.
- Heeeeeeej! - przywitała się "gospodyni".
- Cześć! - uśmiechnęły się. - Wszystkiego najlepszego! Prezent!
- Jaki synchron! Dzięki, dzięki zapraszam do środka!
- Ile tak w ogóle będzie osób? - spytała Ela.
- Około 45 - poinformowała ich.
- To nie tak źle - uznała Magda.
- Nom - zaśmiała się solenizantka. - Dobra to poznajcie tam wszystkich, a ja idę otwierać drzwi, bo następni idą.
- Robisz za furtiana! - zaczęła się śmiać Magda.
Poszły z Elą do salonu gdzie już była większość gości.
- Co tu robi Emil? - skrzywiła się Magda. - Fujka!
- Ogólnie to powiedziałabym, że siedzi.
- No co ty? - zrobiła facepalma Wlazła.
- To co się głupio pytasz? - pokręciła głową Ela.
- Dobra czas się przywitać.
- No to się witaj.
- CZEŚĆ JESTEM MAGDA! - krzyknęła atakująca.
- Cześć! Hej! Wiem! - rozległy się głosy.
- Super!!
Po jakiś 10 minutach Marlena oznajmiła, że imprezę można zacząć i spytała co robią najpierw.
- Od razu informuję, że tort będzie z jakieś 30 minut do godziny - dodała jeszcze.
- Prezenty - krzyknął ktoś.
- Zanim Marla rozpakuje 40 prezentów to godzinka zdąży minąć!
- NIE MARLA! - zaprotestowała Marlena czym wywołała śmiech u innych.
- Może gramy w butelkę? - zaproponowała ich koleżanka z klasy Kinia.
- Zbyt trzeźwi jesteśmy! - zaśmiał się Emil.
- Co? - powiedziała szeptem Ela do Magdy. - Ja nie piję.
- Oj, daj spokój! - odpowiedziała jej blondynka. - Raz na jakiś czas można!
- Rodzice mnie zabiją!
- Nie przesadzaj.
- Jakby twój tata nie miał meczu wyjazdowego to byś piła?
- W sumie czemu nie, on jak był w moim wieku to ja miałam 2 lata, więc...
- Dobra, jeszcze zobaczę, ale masz mnie pilnować!
- Jak będę kontaktować to okej - zaśmiała się Magda, a widząc spojrzenie koleżanki powiedziała. - Ej, żartowałam!
- No mam nadzieję!
- A tak w ogóle to co w końcu robimy? - spytała Wlazła jakiejś dziewczyny, która stała obok niej.
- W sumie to nie wiem, ale wydaje mi się, że po prostu będziemy densić - zaśmiała się pytana. - A tak w ogóle Ala jestem, kuzynka Marleny.
- Magda - podała jej dłoń.
- Ela - szatynka również się przywitała.
Ala gdzieś poszła, a koło nich pojawił się jakiś chłopak.
- Hej, Tomek jestem, brat Marleny.
- To Marlena ma brata?! - zdziwiła się Magda.
- A co? Nie chwaliła się? - zaśmiał się.
- Nie - Ela zaczęła się śmiać.
- Chcecie? - wyciągnął do nich po piwie.
- Yyyy...
- Chcemy - wyszczerzyła się blondynka. - A tak w ogóle ile masz lat?
- Osiemnaście.
- I waszym rodzicom nie naskarżysz, że to impreza bez alko miała być, a tu już od początku się zaczyna? - spytała Walińska.
- Gdyby Marlena mnie nie kryła to bym miał szlaban do końca życie, więc...
- No tak, można było się tego domyślić! - uśmiechnęła się Magda. - A tak w ogóle chyba od dawna nie czuję się przy kimś jak wieża.
- Mogę chyba powiedzieć to samo! - uznał Tomek. - Dobra, jak na razie idę, bo muszę jeszcze reszcie roznieść.
- Spoko.
Magda wcisnęła Eli puszkę.
- No co się tak patrzysz? - spytała blondynka.
- No, bo głupio się czuję, bo nie lubię kłamać.
- A kto tu mówił o kłamaniu? Wyluzuj!
- Jakby co to wszystko zwalam na ciebie!
- Okej - uśmiechnęła się Wlazły.
Dalszą rozmowę uniemożliwiła głośna muzyka, którą chyba było słychać w przynajmniej połowie Bełchatowa. Atmosfera trochę (czyt. bardzo) się rozluźniła. Magda w głowie zadawała sobie pytanie "JA TAŃCZĘ? Lol.".
- Dzisiaj wyglądasz jeszcze lepiej niż zawsze - nawet nie musiała się odwracać, żeby zobaczyć czyje ręce leżały na jej biodrach.
- Emil, nie będę robić afery, bo nie chcę ani psuć Marlenie imprezy, ani sobie, więc łaskawie nie dotykaj mnie - zasyczała co było do niej zupełnie nie podobne.
- A co ci to przeszkadza?
- Powiem jeszcze raz, tylko słuchaj uważnie... Nie. Dotykaj. Mnie.
- Ja nie odpuszczę. Zapamiętaj to sobie!
- Grozisz mi?
- Ja cię tylko informuję - szepnął i odszedł.
Magda trochę się przestraszyła. Nie chciała "powtórki z rozrywki" sprzed roku. "Może on już za dużo wypił" - pomyślała. Wzięła torebkę i wyszła na balkon, żeby się trochę uspokoić.
- A ty co tu robisz? - na balkonie zjawił się brat Marleny. - Tak jakoś nagle wyszłaś.
- Musiałam się trochę przewietrzyć - uśmiechnęła się krzywo.
- To ten koleś, nie?
- Skąd wiesz?
- Widziałem i zastanawiałem się czy wkroczyć do akcji, ale chyba dobrze sobie poradziłaś - mrugnął do niej.
- W sumie tak, ale z natrętami nie jest tak łatwo.
- Faktycznie. Chodź do środka, bo jesteś w... no... krótkiej koszulce.
- No tak - zaśmiała się.
- Chcesz jeszcze piwo?
- Jasne - wyszczerzyła się.
Razem z Tomkiem weszła do środka.
- Mamy wyczucie... Zaraz tort! - uśmiechnął się chłopak.
Tort był wielki, no bo w sumie na 45 osób. Zaśpiewali "Sto lat" i każdy dostał po kawałku. Potem znów zaczęły się "balety". Około 22.30 wszędzie walały się puszki.
- Gramy w butelkę! - krzyknął ktoś.
- Okej - odkrzyknęła cała reszta.
Wszyscy usiedli w kółku. Marlena kręciła pierwsza. Wypadło na Magdę.
- Wiedziałam! - pokręciła głową.
- Pytanie czy wyzwanie? - poruszyła brwiami koleżanka.
- Pytanie.
- Czy za pięć stów pocałowałabyś Emila?
- W życiu! Nawet za milion nie!
- Okej, teraz ty kręcisz.
Magda zakręciła i wypadło na... Emila, no a jak.
- Pytanie, wyzwanie?
- Wyzwanie!
- Podobno masz młodszą siostrę, oglądałeś z nią "Krainę Lodu"?
- Tak razy 2 - zaśmiał się.
- To wyjdź na balkon i zaśpiewaj tą piosenkę... yyy...
- Mam tę moc? - zasugerowała Ela.
- Tak. Dawaj!
- Ej, to jest głupie zadanie! - zaprotestował.
- Trudno.
Blondyn chwilę się zastanawiał, ale w końcu wykonał zadanie, czego Magda nie omieszkała nagrać. Grali i grali, aż w końcu butelka znów wskazała na atakującą. Trzeba dodać, że miała już 5 puszek piwa wypitych, ale jakoś tego nie odczuwała.
- Pytanie czy wyzwanie? - spytała Kinia.
- Niech będzie wyzwanie! - machnęła ręką Wlazła.
- Pocałuj Emila, ale UWAGA! Z języczkiem!
Rozległo się głośne "UUUUUUUUUUUUUUU".
- Ej, nie! Nie zgadzam się, chcę inne zadanie! - zaprotestowała.
- Nie ma! Albo to, albo jeszcze gorsze!
- A może być coś gorszego? - skrzywiła się Magda.
- Uwierz, że tak.
Po chwili z obrzydzeniem wykonała zadanie. Oczywiście, większość telefonów poszła w ruch. Albo robiąc zdjęcia, albo nagrywając.
- Nigdy więcej.
W końcu skończyli grać i znowu wszyscy zaczęli się dobrze bawić. Mało osób miało w miarę dobry kontakt z rzeczywistością. Ilość pustych puszek rosła z każdą chwilą, a tańce były coraz dziksze. Około trzeciej impreza się skończyła. Wszyscy poszli spać lub wrócili do domu. Rano Magda obudziła się z ogromnym bólem głowy i dosłownie Saharą w gardle. Spojrzała na zegarek. 9.47. Zeszła po schodach próbując sobie przypomnieć jak znalazła się na piętrze. Zeszła na dół i zastała tam już sprzątających Tomka i Marlenę.
- A co, reszta śpi? - spytała trzymając się za głowę.
- Tak - potwierdziła Marlena. - Chcesz tabletkę?
- Chętnie! Ale powiedzcie czy nic głupiego nie zrobiłam??
- Oprócz całowania się z Emilem to nie, ale w sumie to było wyzwanie - uznała koleżanka.
- CO?! - zdziwiła się Magda. - A dobra, już pamiętam.
Tomek w tym czasie przyniósł jej tabletkę i butelkę z wodą.
- Dziękuję!
Po wzięciu tabletki ból zelżał i Magda pomogła w sprzątaniu. O 10.30 wyparowała jak strzała i w miarę szybko doszła do domu.
- Miałaś być o 10! - powitała ją Paulina.
- Ciiii... Po co tak głośno? - położyła palec na ustach Magda. -  Pomagałam sprzątać.
- MOGĘ MÓWIĆ GŁOŚNIEJ! - zapewniła ją macocha z uśmieszkiem.
- Ja wiem, wiem, ale ciszej błagam - jęknęła.
- Dobra, idź się przebierz, bo Mariusz chyba coś zacznie podejrzewać jak będziesz w tym stroju.
- Tak, tak.
Magda przebrała się w jakieś normalne ubrania. Po 10 minutach zjawił się Mariusz.
- Cześć! - przywitał się i pocałował Paulinę co Arek skwitował długim "Fuuuuuuuuuuuuj!".
- Hej - przywitała się niemrawo Magda. - Gratuluję wygranej.
- Magda chyba daje znaki, że masz mówić ciszej - powiedziała z błyskiem w oku macocha.
- Paulina! - zgromiła ją wzrokiem blondynka.
- Domyślam się - pokręcił głową ze śmiechem Wlazły.
--------------------------------------------------------------
Witam i o zdrowie pytam! :) Mama już mi komputera nie ogranicza, więc w weekend postaram się dodać nowy rozdział :D A ten taki jakiś długi wyszedł, ale poprawiałam go i mam nadzieję, że żaden nielogiczny błąd się nie wdał :) Mam nadzieję, że się podoba i zapraszam do komentowania ;) Pozdrawiam :*
6 komentarzy = 24 rozdział

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 22

Pod rozdziałem bardzo ważna notka ;) Trochę życzeń, info i pytanie, więc proszę o przeczytanie :D
-----------------------------------------------------------
- Jutro wtorek? - spytała Magda drapiąc się po głowie.
- Tak - odpowiedział jej Mario.
- Ehhh...
- Co? - spytał Wlazły.
- Mam na 8!
- Straszne - powiedział sarkastycznie.
- No serio, nie chcę mi się tak wcześnie wstawać!
Mariusz przewrócił oczami. Magda poszła do pokoju i po jakimś czasie poszła spać. Rano wstała, ubrała się i pomalowała (klik). Zostało jej 30 minut, więc wzięła plecak i poszła do kuchni.
- To ja idę i będę o 15 - powiedziała.
- Okej - odpowiedział Mariusz.
Wyszła i po 20 minutach doszła do liceum.
- Hej - przywitała się z Elą.
- No witaj!
- Co u ciebie? - spytała blondynka. - I co teraz mamy?
- Super! Geo.
- Może być - uznała Magda.
- Podobno sprawdziła sprawdziany!
- Kto?
- No od chemii!
- O noł! Dostanę jedynkę.
- Ja szóstkę.
- Skromnie! - zaśmiała się Wlazła.
- Łatwy był ten test.
- Na mózg ci padło?
- Nie, serio mówię.
- Dobry żart! Chodź, bo zaraz dzwonek.
Dziewczyny poszły pod salę chemiczną dalej debatując nad trudnością testu z chemii. Podbiegła do nich Marlena (środkowa w zespole na licealiadę).
- Zapraszam was na imprezę! - poinformowała. - Urodzinową oczywiście.
- Kiedy? - spytała Magda.
- W piątek wieczorem u mnie w domu - odpowiedziała. - Sorry, że tak późno informuję, ale nie wiedziałam kiedy będę miała wolną chatę.
- Uuuuuuuuuuuu... a na którą? - mrugnęła do niej Ela.
- Na 20! Uprzedzając wasze pytanie jeśli ktoś będzie zmęczony może u mnie zostać i rano w jako takim stanie wrócić do domu - zaśmiała się Marlena.
- Już ja widzę co tam się będzie działo! - Magda również się zaśmiała. - Przyjdę oczywiście, bo impreza beze mnie nie może się odbyć!
- Ja też będę - uśmiechnęła się Ela.
- Jej! No to czekam na was o 20 w piątek! - powiedziała koleżanka i pobiegła, aby poinformować innych.
- No i fajnie! - uśmiechnęła się Magda.
- Fajnie, fajnie tylko ciekawe czy rodzice mi pozwolą - straciła trochę entuzjazmu Ela.
- A czemu mieliby ci nie pozwolić?
- Mój ojciec jest przewrażliwiony. Kiedy się dowiedział, że mam chłopaka to mi taką aferę zrobił, że masakra. On myśli, że ja mam 10 lat i, że jestem jakąś nieodpowiedzialną małolatą.
- Ojcowie podobno tak mają.
- Twój jest przynajmniej jest młody, a mój ma 5 dych na karku i wiesz - przewróciła oczami Walińska.
- Oj tam, oj tam na pewno ci pozwolą - mrugnęła do niej.
- I tak pójdę!
- No właśnie i tak ma być!
W tym momencie zadzwonił dzwonek na lekcję. Przyszła nauczycielka i kazała im wejść do sali.
- A teraz praca domowa. Są chętni? - spytała nauczycielka. - Ela, ty już masz kilka ocen.
- Ale czemu? - jęknęła Walińska.
- Może następnym razem - uśmiechnęła się geograficzka. - No to... Fabian?
- Nie zrobiłem... - spuścił głowę chłopak.
- Jutro pokażesz odrobioną i wtedy zredukuję ci tą jedynkę. No to może Sandra?
- Ja też nie mam.
- Dawid? - pokręciła głową nauczycielka.
- Ymmm...
- Ty też nie masz, rozumiem. Magda, ratuj klasę!
- Proszę - powiedziała dając nauczycielce ćwiczenia.
- Kujonnnn! - szepnęła Kinia, a blondynka wystawiła jej język.
- Magda, masz piątkę - uśmiechnęła się nauczycielka.
- Magda co jest z tobą? - zaśmiał się Fabian kiedy wróciła do ławki ze swoimi ćwiczeniami.
- Spierdalaj - pokazała mu pod ławką środkowy palec. - Byś się za naukę wziął, a nie!
- Tak, tak! Dasz przepisać pracę domową z chemii?
- Wiedziałam, że tylko o to ci chodzi! Niech ci będzie.
- Jesteś moim Bogiem!
- I nie tylko twoim - zrobiła minę w stylu ":3".
- Magda, Fabian nie gadać! - upomniała ich nauczycielka.
- Ale my na temat geografii proszę pani! - zrobiła uśmiech nr 16 Magda.
- Jasne - skwitowała to z uśmiechem geograficzka.
- To co dasz przepisać? - szepnął po chwili chłopak.
- Okej, ale jakby co to nie ode mnie i pozmieniaj coś!
- Umowa stoi.
Potem już Magda uważała (no, powiedzmy) i zadzwonił dzwonek. Blondynka wyszła na przerwę z Elą.
- Fabian, łap! -  krzyknęła i rzuciła w kolegę ćwiczeniami od chemii.
- ZŁAPAŁEM! - wydarł się. - I DZIĘKI ODDAM NA LEKCJI!
- OK!
Walińska pociągnęła Wlazłą na schody.
- Co mnie ciągniesz? - spytała atakująca.
- Bo lubię!
- Pffffff...
- MAGDA! - usłyszały krzyk nad sobą. Spojrzały w tamtym kierunku. Siedział tam Emil (klasowy przystojniak) i jego "przyboczni".
- Czego?
- Emil się pyta czy chcesz się z nim umówić? - wyszczerzył się Karol.
- Spytaj Emila czy umie mówić i czy ma gorączkę - zmierzyła chłopaków wzrokiem Wlazła.
- Mówi, że umie i, że nie ma!
- To niech zmieni dilera albo bierze mniej, ewentualnie może się podzielić, bo chyba za silny towar dostał.
- Emil mówi, że mówi na serio!
- To przekaż, że ja też mówię serio i niech znajdzie sobie szuka jakiejś frajerki, na którą działają jego tlenione pedalskie włosy i tak dalej - powiedziała ostro Magda po czym wstała i poszła w innym kierunku razem z Elą.
- Czuj się jak gwiazda, cały korytarz się na ciebie gapi - zaczęła się śmiać koleżanka.
- W blasku sławy!
- Emil wygląda jakbyś go prądem poraziła!
- Chyba nigdy kosza nie dostał, ja jebię.
- Boże, niech ludzie którzy nie widzieli jego miny żałują!
- Dobra, weź, bo się uduszę ze śmiechu zmieńmy temat - śmiała się blondynka.
- Kończy się twoja sława na tej przerwie, dzwonek! - obwieściła ze "smutkiem" Ela.
- Jakie to niefajne - otarła wyimaginowaną łzę Magda.
- Idź się powiesić!
- CISZA! - warknęła nauczycielka chemii wpuszczając ich do klasy.
Wszyscy usiedli w ławkach, a chemiczka powiedziała :
- Testy poszły beznadziejnie, po jednej szóstce, piątce i czwórce, kilka trójek, a reszta to same dwójki i jedynki - powiedziała jak zwykle ostrym tonem.
- Odda pani? - spytał zniecierpliwiony Fabian.
- Dla ciebie byłoby lepiej gdybym nie oddawała! Ale tak, jak zwykle jeśli kogoś wyczytam podchodzi po test.
Kobieta zaczęła oddawać testy.
- Ela, co masz? - szepnęła Magda do koleżanki.
Walińska pokazała jej 6 palców, a Wlazła machnęła ręką.
- Wlazły! - wyczytała ją nauczycielka.
Podeszła po test i zaczęła się śmiać.
- Proszę pani czy to jest jakiś żart? - spytała, gdy zobaczyła piątkę.
- Nie Magda to nie jest żart, a ja mam nadzieję, że będziesz się uczyć tak dalej - uśmiechnęła ? się do niej chemiczka.
- Tak, tak - pokiwała głową blondynka z miną "O.o".
Wróciła do ławki i przez całą lekcję siedziała jak oniemiała. Po dzwonku wyszła na przerwę.
- ELA! JESTEŚ WIELKA! - krzyknęła.
- Ty większa - wyszczerzyła się Walińska.
Do końca lekcji atakująca była bardzo zadowolona.
- Co się tak szczerzysz? - spytała Paulina, gdy wróciła do domu.
- Piąteczka z chemii i ge(j)ografii - wyszczerzyła się Magda.
- Jaja se robisz? - spytał Mariusz.
- Akurat teraz nie - zaśmiała się. 
- Tego bym się nie spodziewał!
- Dzięki! A tak w ogóle idę na urodzi... znaczy się czy mogę iść na urodziny do Marleny w piątek.
- A mam inny wybór niż się zgodzić? - przewrócił oczami Wlazły.
- Yyyyyyy... nie - wyszczerzyła się.
- No to się zgadzam.
- No i fajnie! - dalej się szczerzyła.
---------------------------------------------------------
Proszę o przeczytanie do końca :) A więc tak.
Sprawa numer 1 : z opóźnieniem życzę Wam zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń :) I od razu szczęśliwego i siatkarskiego Nowego Roku :) Ale to jeszcze będzie przy okazji następnego rozdziału :)
Sprawa numer 2 : myślałam, że np. w Święta, wakacje itd. mam więcej czasu na pisanie rozdziału, ale to nie prawda, ponieważ od rana do wieczora jestem poza domem. Też tak macie?
Sprawa numer 3 (chyba dla mnie najważniejsza) : mam pytanie, a mianowicie chcę sobie kupić nowe buty do siatki. Zastanawiam się między Nike Hyperdunk 2014 lub Nike Kobe 9 (ale te wysokie) :) Które lepiej kupić? Jakieś wady, ewentualnie zalety? Jeśli ktoś gra w którychś z tych butów lub miał styczność to proszę o radę :) To dla mnie bardzo ważne. Z góry dziękuję ;)
6 komentarzy = 23 rozdział :)