Magda wróciła do domu, po drodze zahaczając o Rossmanna (skończył jej się wodoodporny tusz do rzęs i eyeliner). Około 14 wrócił Mariusz. Gdy tak sobie spokojnie jedli obiad Paulina uzmysłowiła sobie, że nie wyciągnęła gazet ze skrzynki pocztowej. Wysłała po nie (oczywiście!) Magdę. Chcąc, nie chcąc blondynka wykonała polecenie. Nawet nie przejrzała co piszą, a chyba było warto.
- Magda, a to widziałaś? - uniosła brwi macocha i podała blondynce gazetę.
Na okładce było zdjęcie jej i Kacpra, gdy się całowali. Szybko rzuciła okiem na tekst i nie znajdując tam nic niepokojącego oddała gazetę Pauli.
- Robione kalkulatorem - skwitowała, ale w środku gotowała się ze złości. - Dziennikarze po prostu lubią... Arek nic nie słyszysz... Wpierdalać się w nie swoje sprawy.
- Ale, że ty i Kacper? - uniósł brew Mariusz, spoglądając na gazetę.
- Nie, ja i słoń trąbalski. Tylko błagam daruj sobie jakieś gadki o odpowiedzialności i tak dalej, bo nie wytrzymam.
- A nie mówiłam? - spytała macocha.
- Pffffff... Nie, a teraz daj mi jeszcze tą gazetę.
Magda wyciągnęła swój telefon i zrobiła zdjęcie okładki. Wysłała MMSa do Kacpra.
Do : Piechuuu
Patrz, jesteśmy na okładce! -.-
Paulina i Mariusz patrzyli na nią z miną "WTF?".
- No co? - spytała.
Na odpowiedź Kacpra nie musiała długo czekać.
Od : Piechuuu
Dobra, w dupie z tym! A napisali coś czym powinniśmy się martwić?
Do : Piechuuu
Na ich szczęście nie.
Od : Piechuuu
No to się nie przejmuj ;*
Do : Piechuuu
:*
Trochę się uspokoiła i poszła do swojego pokoju, żeby odpocząć przed popołudniowym treningiem. Trener już zapowiedział, że da im wycisk, bo niedługo zaczynają się rozgrywki 1 ligi. Nastawiła sobie budzik i położyła się spać. Wstała o 13.30, żeby spokojnie przygotować się do treningu o 15. Wyszła z domu o 14.50, uprzednio żegnając się z Pauliną i Arkiem.
- No to mam gwarantowane spóźnienie - pomyślała.
Przed wejściem spotkała Zośkę. Wbiegły razem do szatni, w której nikogo nie było. Szybko się przebrały, a przy okazji libero, która namiętnie czytała gazety zaczęła komentować dzisiejszą okładkę z Magdą i Kacprem w roli głównej. Wpadły na salę. Z ulgą zobaczyły, że na parkiecie są jeszcze Skrzaty.
- Te co się zawsze spóźniają, jasne - mruknęła ich pani kapitan.
- Tylko... 10 minut! - oburzyła się Magda.
- To jak 10 minut to za karę 10 kółek zanim zaczniemy! - uśmiechnął się trener.
- Co?! Ale trenerze nooooooooooo!!! - jęknęły dwie "poszkodowane", tak głośno, że siatkarze Skry wszystko usłyszeli i zaczęli rechotać. - Przecież nawet treningu nie zaczęliśmy!
- Ale wszyscy oprócz was byli punktualnie.
- Ale... No trenerze! - bulwersowała się dalej Zosia.
- Zaczynacie teraz, bo dołożę jeszcze 5! - zagroził trener. - Natychmiast.
- Ale trener jest okrutny - mruknęła jeszcze libero.
Gdy zrobiły w końcu 10 kółek, parkiet był już wolny i mogły zacząć normalną rozgrzewkę.
- Chwila! - krzyknął trener. - To jest pan Kamil, jest studentem i będzie miał u nas praktyki.
- Dzień dobry - przywitał się "pan Kamil", którego Magda od razu ochrzciła "Ufoludem".
- A co pan będzie u nas... praktykował? - spytała Magda z krzywą miną.
- Pan Kamil będzie z wami prowadził rozgrzewki - poinformował od razu trener. - Zaczynając od dzisiaj.
Po 20 minutach rozgrzewki mogły się napić.
- Boże Święty, on jest jakiś jebnięty w sam mózg - uznała Magda.
- Ja zaraz umrę - położyła się na parkiecie Daria.
- Dobra kondycja? - zaśmiała się Zosia.
- Nie chodzi o to, chodzi o te głupie ćwiczenia - mruknęła blondynka.
- Wracacie - zarządził Ufolud.
Po 50 minutach rozgrzewki, praktykant zrobił im obwód. Dziewczyny patrzyły na niego spode łba. Po ćwiczeniach w dwójkach ćwiczyły obronę i zagrywkę, obronę i zagrywkę i tak do końca treningu. Gdy weszły do szatni od razu zaczęły pomstować na pana Kamila i na trenera.
- Jestem padnięta - jęknęła Magda. - 20 zagrywek z wyskoku pod rząd!
- Masakra! - krzyknęła Zosia.
- Mało powiedziane!
- Ej laski, a tak w ogóle zapomniałam wspomnieć... - ożywiła się nagle Zosia.
- O czym? - spytały od razu prawie wszystkie.
- Magda jest na pierwszej stronje gazety!
- Zosiaaaa... - jęknęła Magda rzucając w koleżankę ręcznikiem.
- Co? Jakiej gazety?
- Patrzcie, mam nawet fotę w telefonie! - wyszczerzyła się libero.
Wszystkie oprócz Magdy stoczyły się wokół Zośki.
- Uuuuuuuuuuuuuuu, no nieźle!
Wlazły pokręciła głową z niedowierzaniem.
--------------------------------------------------------------------------
Zamordujcie mnie! Niedość, że chyba najkrótszy rozdział na tym blogu, to jeszcze taki dupny i miał być dawno:/ Jak zwykle przepraszam :/ pozdrawiam
niedziela, 1 marca 2015
wtorek, 24 lutego 2015
Info!!
Rozdział pojawi się prawdopodobnie jutro lub pojutrze. Chwilowo nic nie ma z powodów szkolnych -.- Chorzy psychicznie nauczyciele, którzy myślą, że poza pracą domową nie mam nic lepszego do roboty? Znacie to? Pozdrawiam ;*
środa, 11 lutego 2015
Rozdział 24
Szybko "uciekła" do pokoju. Dostała smsa.
Od : Piechuuu
Siema, dzisiaj mieliśmy iść na łyżwy, pamiętasz? ;)
Do : Piechuuu
Teraz już tak XD
Od : Piechuuu
A więc, mam dla Ciebie dobrą/złą wiadomość : podkręciłem sobie staw skokowy w poprzednim meczu i nie mogę iść ;c Nie ważne, że mnie nie boli, ale fizjo nawet żadnych dyskusji nie chciał -.-
Do : Piechuuu
I dobrze zrobił! Kontuzje stawu skokowego itp. mogą być strasznie przykre, sprawdzone info.
Od : Piechuuu
Nooooo przecież wieeeeem! To może spacer??
Do : Piechuuu
No luz, tylko daj mi jakiś czas (plus - minus godzinka), bo muszę się ogarnąć trochę po wczorajszej imprezie :P
Od : Piechuuu
Spoko :D
Do : Piechuuu
Okej, to do zobaczenia, bez odbioru ;)
Stanęła przed szafą. Wybrała to (klik). Zabrała wszystko do łazienki, następnie wzięła prysznic i umalowała się (klik). Szybko ubrała wybrany zestaw i zobaczyła, że zostało jej jeszcze 15 minut.
- Za 15 minut wychodzę - poinformowała Mario.
- O Magda, a kto ma taką moc, że dobrze się czujesz? - wyszczerzyła się Paulina.
- Mietek diler, mój ziom - odpowiedziała.
- Hahaha. I tak wiem swoje.
- Jasne, jasne - machnęła ręką Magda.
- Spoko - odpowiedział tylko Mariusz.
- No i to jest normalne podejście do sprawy - pokazała ręką na ojca blondynka po czym spojrzała na swój telefon, na którym pojawiła się wiadomość "Czekam na dole :D" od wiadomej osoby. - A teraz wychodzę. Pa.
- Pa - powiedzieła równocześnie dwójka pozostałych.
Blondynka szybko ubrała swoją kurtkę i wyszła z domu.
- Siema - przywitała się z Kacprem. - Gratuluję wygranego meczu.
- Hej! Dzięki.
- Co tam, jak tam z kostką? - mrugnęła do niego.
- Spoko, dzisiaj mnie już nie boli, a fizjo zakazał mi pójścia na łyżwy - zrobił smutną minę.
- A skąd fizjo wiedział, że chcesz iść na łyżwy?
- Bo pytał czy mam coś w planach związanego z "nadwyrężaniem stawu".
- Zły on.
- Bardzo! Chociaż to może dobrze, bo ja tam kompletnie na łyżwach nie umiem jeździć i bym się pewnie zbłaźnił!
- Oj tam, bez przesady, miałbyś najlepszego nauczyciela - wyszczerzyła się.
- I do tego jakiego ładnego!
- Do tego najlepiej grającego w siatkówkę, najzgrabniejszego, najzajebistszego...
- Bardzo skromnego.
- Najbardziej!
Zaczęli gadać jak zwykle o wszystkim i o niczym.
- Bo wiesz, mam do ciebie pytanie...
- Rozwiń.
- Yyy... bo ty mi... znaczy... - zaplątał się libero.
- No wyduś to z siebie.
Kacper zamiast odpowiedzieć pocałował ją. Na początku trochę się zdziwiła, ale oddała pocałunek. Gdy w końcu się od siebie oderwali atakująca powiedziała :
- No wiesz, tego się nie spodziewałam, ale nie powiem, że mi się nie podobało. Teraz już możesz chyba dokończyć to co zacząłeś mówić?
- No, bo ty mi się bardzo podobasz odkąd się poznaliśmy i teraz cię lepiej poznałem i pomyślałem, że no może chcesz być moją dziewczyną? - powiedział bardzo szybko, na dodatek na jednym oddechu.
- W sumie możemy spróbować, czemu nie - wyszczerzyła się, a Piechocki wyglądał jak dziecko, któremu ktoś dał zabawkę.
Libero znowu ją pocałował.
- Ale wiesz ja nie chcę ogłaszania związku na fb i tak dalej, a przynajmniej na razie.
- W tym się zgadzamy - mrugnął do niej.
- Nie będziesz miał życia jak chłopacy w klubie się dowiedzą - zaśmiała się Magda.
- Trudno - wyszczerzył się.
- Chociaż jakby się tak zastanowić to ja też, dziewczyny spokoju nie dadzą!
- Będzie beka!
- Beka tak bardzo!
W tej chwili rozbrzmiała piosenka (klik).
- Kto do mnie dzwoni - mruknęła blondynka, ale odebrała telefon.
Chwilę rozmawiała.
- Tata wychodzi na spacer z Pauliną i Arkiem i pyta czy mam klucze do domu... Przecież ja je zawsze mam przy sobie - pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Spoko, zajebista piosenka na dzwonku!
- Wiem, moja ulubiona! Nie licząc rapu oczywiście.
- Oooooooooo ja! Znalazłem dziewczynę idealną! Nie dość, że kocha i gra w siatkówkę to jeszcze lubi rap! Może jeszcze jeździsz na snowboardzie?
- Oczywiście! Uwielbiam!
- Ja też!
- Fajnie się jeździ wyróżniając się w tłumie wzrostem.
Zajęli się gadaniem o jeździe na snowboardzie.
Po pewnym czasie Kacper musiał iść na zbadanie stawu skokowego, a Wlazła ruszyła do domu. Zgodnie z zapowiedzią nikogo tam nie zastała, więc usiadła przed telewizorem. O 18 wróciła reszta domowników. Magda dzisiaj wcześniej się położyła, bo jutro miała swój pierwszy ranny trening po kontuzji. Wstała o 8.30, szybko się ubrała i spakowała wszystkie potrzebne rzeczy na trening. O 9.10 wyszła z domu. Na hali była o 9.25, czyli zostało jej jeszcze 5 minut na przebranie się. Gdy weszła do szatni zastała ledwo dwie koleżanki.
- Magda! - rzuciły się na nią Hela i Misia.
- Siema - przywitała się z uśmiechem. - A gdzie reszta?
- Już poszły na salę. Masz nową koszulkę. Wszystkie dostałyśmy i miałyśmy dzisiaj założyć, ale ciebie nie było, więc masz teraz.
Koszulka miała z tyłu duże 16, nad tym napisane "Młoda", z przodu było duże, złote siatkarskie serduszko, na prawym rękawku "GKS", a na lewym sylwetka siatkarki w ataku. Wlazła szybko ją ubrała.
- Piękna!
- No wiemy!
- Wszystkie koszulki są takie same oprócz : numeru, ksywy nad numerem i lewego rękawka, bo tam każdy ma sylwetkę zależnie od pozycji - wyjaśniła Misia, na której plecach widniała duża dziesiątka.
Poszły na parkiet przy okazji pytając blondynkę co robiła podczas nieobecności na treningach. Gdy weszły wszystkie spojrzenia zwróciły się na nie, ale tylko na chwilę, bo potem wszystkie podbiegły do młodej siatkarki, aby ją przytulić.
- MAGDA! - krzyknęła najgłośniej Zosia. - Przepuście mnie do mojego zioma, no ej!
- Siema!
- A gdzie Karolina? - zdziwiła się.
- Aaaaaa... bo ty nie wiesz! Karo złapała kontuzję.
- A dokładniej zerwała więzadła krzyżowe w kolanie - mruknęła Zosia.
- No to nie fajnie - skrzywiła się blondynka.
- Ale uznała, że przynajmniej od nas odpocznie - zaśmiała się Daria.
- Dziewczyny dosyć tych rozmów! - krzyknął trener. - Cześć Magda! Jak tam?
- Dzień dobry! Bardzo dobrze.
Po rozgrzewce i krótkim rozciąganiu, zaczęły ćwiczenia w dwójkach. Magda była oczywiście z Zosią.
- Wiesz z kim musiałam być jak cię nie było? Z koszem- pożaliła się libero. - Ewentualnie z kimś w trójce.
- Z jakim koszem? - zdziwiła się blondynka. - Z takim do piłek?
- Nie, no co ty! Z takim co atak ćwiczycie, no wiesz, takim do kosza!
- Bardzo wdzięczny partner przy plasach, mówię ci!
- Ale przy odbiciach górą już nie za bardzo!
- Oj tam, cicho!
Gdy wszystko zrobiły, trener zarządził ćwiczenia zagrywki. Zosia i Paula (ich przyjmująca/libero) poszły na drugą stronę. Pierwsza zagrywka Magdy poszła w aut.
- Magda, a ty co? Bez wyskoku jeszcze przez 2 dni! - powiedział trener.
- Ale ja tak nie umiem - jęknęła.
- Umiesz, umiesz. Może być flot.
Od tamtej pory wykonywała "antigówkę", której dwa lata temu nauczył ją Stephan. Po 15 minutach mogły się napić. Potem trener kazał ćwiczyć atak.
- Magda do obrony!
- Trenerze, ale jak to do obrony??
- Słyszałaś co mówił...
- Ale mi naprawdę nic nie jest!
- To jak nic ci nie jest to do obrony, ale już!
Blondynka niechętnie stanęła w obronie. Po chyba 3 rzucie (i nieobronionej piłce) położyła się na parkiecie.
- Może tak coś obronię - uznała.
- Wstawaj!
- Trenerze, ale co poradzę, że nie nadaję się na libero?
- Dobra, nie mam siły, Paula w miejsce Magdy do obrony, a Hela i Lila wystawiacie Magdzie wolne piłki, żeby nie nadwyrężała kostki aż tak bardzo.
Zgodnie przytaknęły głową, a Magda ucieszyła się. Pierwsza piłka posłana po prostej i... aut.
- CO ZA MOC! CO ZA SIŁA! ALE W POLE, NIE TRAFIŁA! - zaczęła śpiewać Zosia.
- SPADAJ! - posłała jej mordercze spojrzenie Wlazła.
Poprosiła Lilę o piłkę blisko siatki. Gdy taką dostała wbiła gwoździa w drugi metr.
- Coś mówiłaś? - spytała zadowolona Zosi, która nawet nie zdążyła ruszyć się do piłki.
- Nic, nic.
Po 20 minutach znowu ćwiczyły zagrywkę, a następnie trener powiedział, że zagrają mecz. Podzielił je na zespoły.
- Magda na przyjęcie, a Daria na atak - zarządził.
- Nieeeee - zaprotestowały równocześnie.
- Bez dyskusji.
Przed zaczęciem poszły się jeszcze napić.
- Ja nie umiem przyjmować - skrzywiła się Magda.
- Ale przynajmniej jesteś praworęczna to na tym lewym nie będzie tak źle - pocieszyła ją Zośka. - A tak w ogóle ty zawsze na ataku grałaś?
- Na początku gimbazy na środku, bo wiesz wysoka, praworęczna, wysoko skacze do bloku, szybko się przemieszcza - idealna środkowa. Na szczęście trener przeniósł mnie na atak.
- GRAMY! - krzyknął trener.
Walka toczyła się punkt za punkt, atak nie wychodził blondynce tak jak zazwyczaj, ale nie było się do czego przyczepić, blok okej, ale przyjęcie nie za bardzo jej wychodziło. Pierwszego seta wygrała drużyna przeciwna, drugiego drużyna Magdy. Były w połowie trzeciego seta, kiedy na trybunach usiadły Skrzaty. Zagrywka drużyny przeciwnej. Magda słabo przyjęła.
- Dawaj! - krzyknęła do Heli, która musiała wystawić dołem z 4 metra.
Dostała "świeczkę", ale obiła blok mocnym uderzeniem.
- Co takie słabe przyjęcie? - krzyknął do niej Włodarczyk.
- Spadaj - zmroziła go wzrokiem.
Doszło do stanu 24:24, a Magda weszła na zagrywkę. Wykonała flota, który został średnio przyjęty. Pasywny blok, spokojne dogranie Zosi i krótka z Misią. Punkt.
- Hela, jak dasz radę to nasze firmowe zagranie tylko trochę podwyższona piłka, żeby trener się nie czepiał - powiedziała do rozgrywającej blondynka przed zagrywką.
- Luz!
Atakująca, a wtedy w sumie przyjmująca wykonała kolejną trudną zagrywkę. Zosia obroniła, a Hela zagrała do Magdy tak jak się umawiały. Zagranie było mniej więcej takie : środkowa szła na krótką z tyłu, ale rozgrywająca wystawiała jakiś półtora metra od antenki, w tym czasie Magda szła z prawej strony, wybijała się (oczywiście nie przekraczając linii trzeciego metra) i miała piłkę praktycznie bez bloku, który skakał do środkowej. Trudne do wykonania (rozegrać tyłem tak precyzyjnie, nie przekroczyć linii trzeciego metra, a do tego środkowa nie mogła dotknąć piłki, która była płaska), ale one miały je opanowane do perfekcji. Magda dostała piłkę idealną i huknęła taką bombę między dwie zawodniczki po drugiej stronie, że nie powstydziłby się jej chyba żaden siatkarz.
- Wow - usłyszała z trybun.
Trener przypomniał im o zmianach w godzinach treningu, w tym jutrzejszego. Dziewczyny rozciągnęły się i poszły do szatni się przebrać.
----------------------------------------------------------------------
Witam i o zdrowie pytam! :D Wracam po długiej przerwie! Jak już pewnie wiecie, byłam na obozie (siatkarskim, z resztą) i nie miałam czasu, ani siły pisać. Zaraz zacznę nadrabiać zaległości na Waszych blogach ;) Nie czytałam ich na obozie, bo :
- moje kochane roommates wymyśliły sobie, że po 22 nie używamy telefonów ;c
- zwyczajnie nie było na to czasu.
Mam nadzieję, że mnie nie opuściliście i będziecie komentować ;) Pozdrawiam i przepraszam :*
6 komentarzy = 25 rozdział
Od : Piechuuu
Siema, dzisiaj mieliśmy iść na łyżwy, pamiętasz? ;)
Do : Piechuuu
Teraz już tak XD
Od : Piechuuu
A więc, mam dla Ciebie dobrą/złą wiadomość : podkręciłem sobie staw skokowy w poprzednim meczu i nie mogę iść ;c Nie ważne, że mnie nie boli, ale fizjo nawet żadnych dyskusji nie chciał -.-
Do : Piechuuu
I dobrze zrobił! Kontuzje stawu skokowego itp. mogą być strasznie przykre, sprawdzone info.
Od : Piechuuu
Nooooo przecież wieeeeem! To może spacer??
Do : Piechuuu
No luz, tylko daj mi jakiś czas (plus - minus godzinka), bo muszę się ogarnąć trochę po wczorajszej imprezie :P
Od : Piechuuu
Spoko :D
Do : Piechuuu
Okej, to do zobaczenia, bez odbioru ;)
Stanęła przed szafą. Wybrała to (klik). Zabrała wszystko do łazienki, następnie wzięła prysznic i umalowała się (klik). Szybko ubrała wybrany zestaw i zobaczyła, że zostało jej jeszcze 15 minut.
- Za 15 minut wychodzę - poinformowała Mario.
- O Magda, a kto ma taką moc, że dobrze się czujesz? - wyszczerzyła się Paulina.
- Mietek diler, mój ziom - odpowiedziała.
- Hahaha. I tak wiem swoje.
- Jasne, jasne - machnęła ręką Magda.
- Spoko - odpowiedział tylko Mariusz.
- No i to jest normalne podejście do sprawy - pokazała ręką na ojca blondynka po czym spojrzała na swój telefon, na którym pojawiła się wiadomość "Czekam na dole :D" od wiadomej osoby. - A teraz wychodzę. Pa.
- Pa - powiedzieła równocześnie dwójka pozostałych.
Blondynka szybko ubrała swoją kurtkę i wyszła z domu.
- Siema - przywitała się z Kacprem. - Gratuluję wygranego meczu.
- Hej! Dzięki.
- Co tam, jak tam z kostką? - mrugnęła do niego.
- Spoko, dzisiaj mnie już nie boli, a fizjo zakazał mi pójścia na łyżwy - zrobił smutną minę.
- A skąd fizjo wiedział, że chcesz iść na łyżwy?
- Bo pytał czy mam coś w planach związanego z "nadwyrężaniem stawu".
- Zły on.
- Bardzo! Chociaż to może dobrze, bo ja tam kompletnie na łyżwach nie umiem jeździć i bym się pewnie zbłaźnił!
- Oj tam, bez przesady, miałbyś najlepszego nauczyciela - wyszczerzyła się.
- I do tego jakiego ładnego!
- Do tego najlepiej grającego w siatkówkę, najzgrabniejszego, najzajebistszego...
- Bardzo skromnego.
- Najbardziej!
Zaczęli gadać jak zwykle o wszystkim i o niczym.
- Bo wiesz, mam do ciebie pytanie...
- Rozwiń.
- Yyy... bo ty mi... znaczy... - zaplątał się libero.
- No wyduś to z siebie.
Kacper zamiast odpowiedzieć pocałował ją. Na początku trochę się zdziwiła, ale oddała pocałunek. Gdy w końcu się od siebie oderwali atakująca powiedziała :
- No wiesz, tego się nie spodziewałam, ale nie powiem, że mi się nie podobało. Teraz już możesz chyba dokończyć to co zacząłeś mówić?
- No, bo ty mi się bardzo podobasz odkąd się poznaliśmy i teraz cię lepiej poznałem i pomyślałem, że no może chcesz być moją dziewczyną? - powiedział bardzo szybko, na dodatek na jednym oddechu.
- W sumie możemy spróbować, czemu nie - wyszczerzyła się, a Piechocki wyglądał jak dziecko, któremu ktoś dał zabawkę.
Libero znowu ją pocałował.
- Ale wiesz ja nie chcę ogłaszania związku na fb i tak dalej, a przynajmniej na razie.
- W tym się zgadzamy - mrugnął do niej.
- Nie będziesz miał życia jak chłopacy w klubie się dowiedzą - zaśmiała się Magda.
- Trudno - wyszczerzył się.
- Chociaż jakby się tak zastanowić to ja też, dziewczyny spokoju nie dadzą!
- Będzie beka!
- Beka tak bardzo!
W tej chwili rozbrzmiała piosenka (klik).
- Kto do mnie dzwoni - mruknęła blondynka, ale odebrała telefon.
Chwilę rozmawiała.
- Tata wychodzi na spacer z Pauliną i Arkiem i pyta czy mam klucze do domu... Przecież ja je zawsze mam przy sobie - pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Spoko, zajebista piosenka na dzwonku!
- Wiem, moja ulubiona! Nie licząc rapu oczywiście.
- Oooooooooo ja! Znalazłem dziewczynę idealną! Nie dość, że kocha i gra w siatkówkę to jeszcze lubi rap! Może jeszcze jeździsz na snowboardzie?
- Oczywiście! Uwielbiam!
- Ja też!
- Fajnie się jeździ wyróżniając się w tłumie wzrostem.
Zajęli się gadaniem o jeździe na snowboardzie.
Po pewnym czasie Kacper musiał iść na zbadanie stawu skokowego, a Wlazła ruszyła do domu. Zgodnie z zapowiedzią nikogo tam nie zastała, więc usiadła przed telewizorem. O 18 wróciła reszta domowników. Magda dzisiaj wcześniej się położyła, bo jutro miała swój pierwszy ranny trening po kontuzji. Wstała o 8.30, szybko się ubrała i spakowała wszystkie potrzebne rzeczy na trening. O 9.10 wyszła z domu. Na hali była o 9.25, czyli zostało jej jeszcze 5 minut na przebranie się. Gdy weszła do szatni zastała ledwo dwie koleżanki.
- Magda! - rzuciły się na nią Hela i Misia.
- Siema - przywitała się z uśmiechem. - A gdzie reszta?
- Już poszły na salę. Masz nową koszulkę. Wszystkie dostałyśmy i miałyśmy dzisiaj założyć, ale ciebie nie było, więc masz teraz.
Koszulka miała z tyłu duże 16, nad tym napisane "Młoda", z przodu było duże, złote siatkarskie serduszko, na prawym rękawku "GKS", a na lewym sylwetka siatkarki w ataku. Wlazła szybko ją ubrała.
- Piękna!
- No wiemy!
- Wszystkie koszulki są takie same oprócz : numeru, ksywy nad numerem i lewego rękawka, bo tam każdy ma sylwetkę zależnie od pozycji - wyjaśniła Misia, na której plecach widniała duża dziesiątka.
Poszły na parkiet przy okazji pytając blondynkę co robiła podczas nieobecności na treningach. Gdy weszły wszystkie spojrzenia zwróciły się na nie, ale tylko na chwilę, bo potem wszystkie podbiegły do młodej siatkarki, aby ją przytulić.
- MAGDA! - krzyknęła najgłośniej Zosia. - Przepuście mnie do mojego zioma, no ej!
- Siema!
- A gdzie Karolina? - zdziwiła się.
- Aaaaaa... bo ty nie wiesz! Karo złapała kontuzję.
- A dokładniej zerwała więzadła krzyżowe w kolanie - mruknęła Zosia.
- No to nie fajnie - skrzywiła się blondynka.
- Ale uznała, że przynajmniej od nas odpocznie - zaśmiała się Daria.
- Dziewczyny dosyć tych rozmów! - krzyknął trener. - Cześć Magda! Jak tam?
- Dzień dobry! Bardzo dobrze.
Po rozgrzewce i krótkim rozciąganiu, zaczęły ćwiczenia w dwójkach. Magda była oczywiście z Zosią.
- Wiesz z kim musiałam być jak cię nie było? Z koszem- pożaliła się libero. - Ewentualnie z kimś w trójce.
- Z jakim koszem? - zdziwiła się blondynka. - Z takim do piłek?
- Nie, no co ty! Z takim co atak ćwiczycie, no wiesz, takim do kosza!
- Bardzo wdzięczny partner przy plasach, mówię ci!
- Ale przy odbiciach górą już nie za bardzo!
- Oj tam, cicho!
Gdy wszystko zrobiły, trener zarządził ćwiczenia zagrywki. Zosia i Paula (ich przyjmująca/libero) poszły na drugą stronę. Pierwsza zagrywka Magdy poszła w aut.
- Magda, a ty co? Bez wyskoku jeszcze przez 2 dni! - powiedział trener.
- Ale ja tak nie umiem - jęknęła.
- Umiesz, umiesz. Może być flot.
Od tamtej pory wykonywała "antigówkę", której dwa lata temu nauczył ją Stephan. Po 15 minutach mogły się napić. Potem trener kazał ćwiczyć atak.
- Magda do obrony!
- Trenerze, ale jak to do obrony??
- Słyszałaś co mówił...
- Ale mi naprawdę nic nie jest!
- To jak nic ci nie jest to do obrony, ale już!
Blondynka niechętnie stanęła w obronie. Po chyba 3 rzucie (i nieobronionej piłce) położyła się na parkiecie.
- Może tak coś obronię - uznała.
- Wstawaj!
- Trenerze, ale co poradzę, że nie nadaję się na libero?
- Dobra, nie mam siły, Paula w miejsce Magdy do obrony, a Hela i Lila wystawiacie Magdzie wolne piłki, żeby nie nadwyrężała kostki aż tak bardzo.
Zgodnie przytaknęły głową, a Magda ucieszyła się. Pierwsza piłka posłana po prostej i... aut.
- CO ZA MOC! CO ZA SIŁA! ALE W POLE, NIE TRAFIŁA! - zaczęła śpiewać Zosia.
- SPADAJ! - posłała jej mordercze spojrzenie Wlazła.
Poprosiła Lilę o piłkę blisko siatki. Gdy taką dostała wbiła gwoździa w drugi metr.
- Coś mówiłaś? - spytała zadowolona Zosi, która nawet nie zdążyła ruszyć się do piłki.
- Nic, nic.
Po 20 minutach znowu ćwiczyły zagrywkę, a następnie trener powiedział, że zagrają mecz. Podzielił je na zespoły.
- Magda na przyjęcie, a Daria na atak - zarządził.
- Nieeeee - zaprotestowały równocześnie.
- Bez dyskusji.
Przed zaczęciem poszły się jeszcze napić.
- Ja nie umiem przyjmować - skrzywiła się Magda.
- Ale przynajmniej jesteś praworęczna to na tym lewym nie będzie tak źle - pocieszyła ją Zośka. - A tak w ogóle ty zawsze na ataku grałaś?
- Na początku gimbazy na środku, bo wiesz wysoka, praworęczna, wysoko skacze do bloku, szybko się przemieszcza - idealna środkowa. Na szczęście trener przeniósł mnie na atak.
- GRAMY! - krzyknął trener.
Walka toczyła się punkt za punkt, atak nie wychodził blondynce tak jak zazwyczaj, ale nie było się do czego przyczepić, blok okej, ale przyjęcie nie za bardzo jej wychodziło. Pierwszego seta wygrała drużyna przeciwna, drugiego drużyna Magdy. Były w połowie trzeciego seta, kiedy na trybunach usiadły Skrzaty. Zagrywka drużyny przeciwnej. Magda słabo przyjęła.
- Dawaj! - krzyknęła do Heli, która musiała wystawić dołem z 4 metra.
Dostała "świeczkę", ale obiła blok mocnym uderzeniem.
- Co takie słabe przyjęcie? - krzyknął do niej Włodarczyk.
- Spadaj - zmroziła go wzrokiem.
Doszło do stanu 24:24, a Magda weszła na zagrywkę. Wykonała flota, który został średnio przyjęty. Pasywny blok, spokojne dogranie Zosi i krótka z Misią. Punkt.
- Hela, jak dasz radę to nasze firmowe zagranie tylko trochę podwyższona piłka, żeby trener się nie czepiał - powiedziała do rozgrywającej blondynka przed zagrywką.
- Luz!
Atakująca, a wtedy w sumie przyjmująca wykonała kolejną trudną zagrywkę. Zosia obroniła, a Hela zagrała do Magdy tak jak się umawiały. Zagranie było mniej więcej takie : środkowa szła na krótką z tyłu, ale rozgrywająca wystawiała jakiś półtora metra od antenki, w tym czasie Magda szła z prawej strony, wybijała się (oczywiście nie przekraczając linii trzeciego metra) i miała piłkę praktycznie bez bloku, który skakał do środkowej. Trudne do wykonania (rozegrać tyłem tak precyzyjnie, nie przekroczyć linii trzeciego metra, a do tego środkowa nie mogła dotknąć piłki, która była płaska), ale one miały je opanowane do perfekcji. Magda dostała piłkę idealną i huknęła taką bombę między dwie zawodniczki po drugiej stronie, że nie powstydziłby się jej chyba żaden siatkarz.
- Wow - usłyszała z trybun.
Trener przypomniał im o zmianach w godzinach treningu, w tym jutrzejszego. Dziewczyny rozciągnęły się i poszły do szatni się przebrać.
----------------------------------------------------------------------
Witam i o zdrowie pytam! :D Wracam po długiej przerwie! Jak już pewnie wiecie, byłam na obozie (siatkarskim, z resztą) i nie miałam czasu, ani siły pisać. Zaraz zacznę nadrabiać zaległości na Waszych blogach ;) Nie czytałam ich na obozie, bo :
- moje kochane roommates wymyśliły sobie, że po 22 nie używamy telefonów ;c
- zwyczajnie nie było na to czasu.
Mam nadzieję, że mnie nie opuściliście i będziecie komentować ;) Pozdrawiam i przepraszam :*
6 komentarzy = 25 rozdział
piątek, 23 stycznia 2015
Rozdział 23
DZIEŃ PO DODANIU ROZDZIAŁU (czyli dzisiaj) ZOSTAŁ POBITY REKORD WYŚWIETLEŃ JEDNEGO DNIA NA WSZYSTKICH MOICH BLOGACH! AŻ 105! Dziękuję i zapraszam do komentowania, nowy rozdział już się pisze! :*
-----------------------------------------------------------------
Piątek. Dzisiaj miały się odbyć urodziny u Marleny. Magda już kupiła koleżance prezent. Jakąś książkę, którą chciała, koszulkę i słodycze. Czyli standardowo to co się kupuje komuś na urodziny. Jakieś 3 godziny przed imprezą uznała, że za godzinę się ogarnie, więc uznała, że wejdzie na fejsa. Dostała wiadomość od Zośki o treści "Joł Ziom! Nowy plan treningów [..]! Wracaj szybko, bo bez mojego ziomsa to nudy są okrutne! :D" i odpisała "Heloł Ziomuś! Oh god, why? Będziemy się codziennie ze Skrzatami mijać na hali? Tylko nie to! Wiadomo, że beze mnie nudy! Ale już pojutrze (niedziela, joł) będę! Chyba, że zginę na imprezie u Marleny, ale ogólnie to postaram się nie! Pozdro! XD". Potem skomentowała to w myślach "Jakie my głupie hahahahahhaah". Gdy na zegarku pojawiła się godzina 18, a w sumie to 18.13 Magda uznała, że czas się zbierać. Poszła do łazienki, a następnie się wykąpała. Ubrała się i ułożyła włosy. Pomalowała usta czerwoną szminką (wyjątkowo), jeśli chodzi o oczy to tylko wytuszowała rzęsy, popsikała się perfumami i krytycznie spojrzała w lustro. Wyszła z łazienki i spojrzała na telefon.
- 19.20. Niezły czas - pomyślała.
Poszła do kuchni, żeby spytać Pauliny czy jest okej. W sumie to nie musiała pytać.
- WOW! - zagwizdała macocha. - Wszyscy chłopacy się będą oglądać!
- Zastanawiałam się czy trochę nie przeholowałam, ale po twojej reakcji wydaję mi się, że jest okej?
- Bomba. Oczywiście nie jest to ubranie na imieniny u babci, ale na urodzinową imprezę koleżanki jest okej - spojrzała na jej odkryty brzuch. - Tylko się ubierz w kurtkę, bo Mario by mnie zabił jeśli pozwoliłabym ci bez niej wyjść.
- Już widzę minę babci, jakbym przyszła tak do niej na imieniny - zaśmiała się Magda. - Pytałam dziewczyn jak się ubiorą i nie chciałam być gorsza, a co!
- Chyba będą w cieniu, że ci tak powiem!
- Chciałoby się!
- Ej, jakby co to ja wrócę jutro rano!
- RANO?
- Ale jakby co to dlatego, że Marlena poprosiła mnie, żebym jej sprzątać pomogła i w ogóle nie chcę wracać późno... no ten sama.
- Na pewno chodzi o to, że sama... Ale Skrzaty powinni wrócić o 11, więc masz być. Bo w sumie najpierw powinnam się Mariusza spytać.
- Nie, nie to jest zły pomysł!- zaprotestowała szybko Magda.
- Więc masz być najpóźniej o 10 - zaśmiała się Paulina.
- Okej, okej!
W tej chwili dostała SMSa.
- A OD KOGO TOOOO?! - zaczęła się śmiać Paulina.
- Od Eli!
Od : Elka
Przyjść po ciebie? Mam nadzieję, że nie przesadziłam z ubraniem! XD
Do : Elka
Okej :D Też się zastanawiałam, ale według Pauli nie :P
Od : Elka
Haha spoko, według mojej mamy tak XD Ale trudno! Będę za 5-10 minut.
Do : Elka
Czekam :)
Po chwili do kuchni wpadł Arek.
- Magda, co ty tak jakoś dzisiaj ymmmm... - zastanowił się chwilę. - No tak dziwnie!
- A co brzydko? - spytała.
- Ładnie, ale tak jakoś... inaczej, noooo!
- Rozumiem, rozumiem! Jak kiedyś będziesz w moim wieku to zobaczysz jak twoje koleżanki będą się ubierać na imprezy! - mrugnęła do brata.
- Yyyyyyy... nie?
- Zobaczysz, mówię ci.
Po chwili uznała, że musi sobie zrobić selfie w lustrze. "Niedługo będę jak Kłos!" - pomyślała. Po wykonaniu samojebki wstawiła ją na facebooka z opisem "Dzisiaj trochę inaczej! Marlena sto i szykuj melo hahaha XD" i na instagrama z opisem "Imprezowiczka haha! #melo #StówkaMarlena #polishgirl #instagirl #najlepszawmieście #cojestzemną". Po chwili pojawiły się komentarze.
Zosia Weis Uhuhuhuhuhuhuhu, ale laska! Brałabym! XD
Karol Kłos
Magda od takiej strony Cię nie znałem! Mario pyta czy Ci nie za ciepło? :D
Kacper Piechocki
WOW! Piękna :D
Marlena Pruss
Przyćmisz mnie! Piękna :* I dzięki za życzenia!
Laura Iglicka
Magda, oddawaj tą stylówę! Ty się po urodzinach szlajasz, a my ciężki trening zaczynamy!
Emil Brzechwa
Laska :O
Krzysiek Jurewicz
Dobra dupa! :D
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Magda pobiegła otworzyć.
- Siema! - przywitała Elę.
- Witam! - odpowiedziała. - Dzień dobry!
- Dzień dobry - uśmiechnęła się Paulina.
- Magda oddawaj nogi! - spojrzała na nią Walińska.
- Nie oddam! Oddawaj oczy!
- Weź, bo się zarumienię!
- Ale sobie słodzicie - uznał Arek, który właśnie pojawił się w drzwiach, a następnie szybko zniknął.
- No i pozdro! - uznała blondynka.
- Idziemy?? Już 40 - spytała Elka.
- No to musimy iść! Bo nie zdążymy!
- To się ubieraaaaaaj!
Magda szybko ubrała trampki i kurtkę.
- No to idziemy - uśmiechnęła się Ela.
- Magda, jutro rano cię widzę, bo inaczej to wiesz - pogroziła Magdzie palcem Paula. - Miłej zabawy.
- Wiem, wiem! Dziękujemy.
- Dziękujemy i do widzenia - pożegnała się szatynka.
Dziewczyny wyszły z domu i udały się w stronę miejsca zamieszkania Marleny. Po 15 minutach były przed drzwiami.
- ALE CHATA! - zagwizdała Walińska.
- Pukamy? - spytała Magda.
- No a co możemy niby zrobić? - popukała się w głowę Ela.
- No nie wiem, ale tak się spytałam, nie śmiej się ze mnie!
- Będę, bo mogę!
- Dobra, weź pukaj!
Magda zapukała do drzwi. Usłyszały kroki w głębi mieszkania. Otworzyła im Marlena.
- Heeeeeeej! - przywitała się "gospodyni".
- Cześć! - uśmiechnęły się. - Wszystkiego najlepszego! Prezent!
- Jaki synchron! Dzięki, dzięki zapraszam do środka!
- Ile tak w ogóle będzie osób? - spytała Ela.
- Około 45 - poinformowała ich.
- To nie tak źle - uznała Magda.
- Nom - zaśmiała się solenizantka. - Dobra to poznajcie tam wszystkich, a ja idę otwierać drzwi, bo następni idą.
- Robisz za furtiana! - zaczęła się śmiać Magda.
Poszły z Elą do salonu gdzie już była większość gości.
- Co tu robi Emil? - skrzywiła się Magda. - Fujka!
- Ogólnie to powiedziałabym, że siedzi.
- No co ty? - zrobiła facepalma Wlazła.
- To co się głupio pytasz? - pokręciła głową Ela.
- Dobra czas się przywitać.
- No to się witaj.
- CZEŚĆ JESTEM MAGDA! - krzyknęła atakująca.
- Cześć! Hej! Wiem! - rozległy się głosy.
- Super!!
Po jakiś 10 minutach Marlena oznajmiła, że imprezę można zacząć i spytała co robią najpierw.
- Od razu informuję, że tort będzie z jakieś 30 minut do godziny - dodała jeszcze.
- Prezenty - krzyknął ktoś.
- Zanim Marla rozpakuje 40 prezentów to godzinka zdąży minąć!
- NIE MARLA! - zaprotestowała Marlena czym wywołała śmiech u innych.
- Może gramy w butelkę? - zaproponowała ich koleżanka z klasy Kinia.
- Zbyt trzeźwi jesteśmy! - zaśmiał się Emil.
- Co? - powiedziała szeptem Ela do Magdy. - Ja nie piję.
- Oj, daj spokój! - odpowiedziała jej blondynka. - Raz na jakiś czas można!
- Rodzice mnie zabiją!
- Nie przesadzaj.
- Jakby twój tata nie miał meczu wyjazdowego to byś piła?
- W sumie czemu nie, on jak był w moim wieku to ja miałam 2 lata, więc...
- Dobra, jeszcze zobaczę, ale masz mnie pilnować!
- Jak będę kontaktować to okej - zaśmiała się Magda, a widząc spojrzenie koleżanki powiedziała. - Ej, żartowałam!
- No mam nadzieję!
- A tak w ogóle to co w końcu robimy? - spytała Wlazła jakiejś dziewczyny, która stała obok niej.
- W sumie to nie wiem, ale wydaje mi się, że po prostu będziemy densić - zaśmiała się pytana. - A tak w ogóle Ala jestem, kuzynka Marleny.
- Magda - podała jej dłoń.
- Ela - szatynka również się przywitała.
Ala gdzieś poszła, a koło nich pojawił się jakiś chłopak.
- Hej, Tomek jestem, brat Marleny.
- To Marlena ma brata?! - zdziwiła się Magda.
- A co? Nie chwaliła się? - zaśmiał się.
- Nie - Ela zaczęła się śmiać.
- Chcecie? - wyciągnął do nich po piwie.
- Yyyy...
- Chcemy - wyszczerzyła się blondynka. - A tak w ogóle ile masz lat?
- Osiemnaście.
- I waszym rodzicom nie naskarżysz, że to impreza bez alko miała być, a tu już od początku się zaczyna? - spytała Walińska.
- Gdyby Marlena mnie nie kryła to bym miał szlaban do końca życie, więc...
- No tak, można było się tego domyślić! - uśmiechnęła się Magda. - A tak w ogóle chyba od dawna nie czuję się przy kimś jak wieża.
- Mogę chyba powiedzieć to samo! - uznał Tomek. - Dobra, jak na razie idę, bo muszę jeszcze reszcie roznieść.
- Spoko.
Magda wcisnęła Eli puszkę.
- No co się tak patrzysz? - spytała blondynka.
- No, bo głupio się czuję, bo nie lubię kłamać.
- A kto tu mówił o kłamaniu? Wyluzuj!
- Jakby co to wszystko zwalam na ciebie!
- Okej - uśmiechnęła się Wlazły.
Dalszą rozmowę uniemożliwiła głośna muzyka, którą chyba było słychać w przynajmniej połowie Bełchatowa. Atmosfera trochę (czyt. bardzo) się rozluźniła. Magda w głowie zadawała sobie pytanie "JA TAŃCZĘ? Lol.".
- Dzisiaj wyglądasz jeszcze lepiej niż zawsze - nawet nie musiała się odwracać, żeby zobaczyć czyje ręce leżały na jej biodrach.
- Emil, nie będę robić afery, bo nie chcę ani psuć Marlenie imprezy, ani sobie, więc łaskawie nie dotykaj mnie - zasyczała co było do niej zupełnie nie podobne.
- A co ci to przeszkadza?
- Powiem jeszcze raz, tylko słuchaj uważnie... Nie. Dotykaj. Mnie.
- Ja nie odpuszczę. Zapamiętaj to sobie!
- Grozisz mi?
- Ja cię tylko informuję - szepnął i odszedł.
Magda trochę się przestraszyła. Nie chciała "powtórki z rozrywki" sprzed roku. "Może on już za dużo wypił" - pomyślała. Wzięła torebkę i wyszła na balkon, żeby się trochę uspokoić.
- A ty co tu robisz? - na balkonie zjawił się brat Marleny. - Tak jakoś nagle wyszłaś.
- Musiałam się trochę przewietrzyć - uśmiechnęła się krzywo.
- To ten koleś, nie?
- Skąd wiesz?
- Widziałem i zastanawiałem się czy wkroczyć do akcji, ale chyba dobrze sobie poradziłaś - mrugnął do niej.
- W sumie tak, ale z natrętami nie jest tak łatwo.
- Faktycznie. Chodź do środka, bo jesteś w... no... krótkiej koszulce.
- No tak - zaśmiała się.
- Chcesz jeszcze piwo?
- Jasne - wyszczerzyła się.
Razem z Tomkiem weszła do środka.
- Mamy wyczucie... Zaraz tort! - uśmiechnął się chłopak.
Tort był wielki, no bo w sumie na 45 osób. Zaśpiewali "Sto lat" i każdy dostał po kawałku. Potem znów zaczęły się "balety". Około 22.30 wszędzie walały się puszki.
- Gramy w butelkę! - krzyknął ktoś.
- Okej - odkrzyknęła cała reszta.
Wszyscy usiedli w kółku. Marlena kręciła pierwsza. Wypadło na Magdę.
- Wiedziałam! - pokręciła głową.
- Pytanie czy wyzwanie? - poruszyła brwiami koleżanka.
- Pytanie.
- Czy za pięć stów pocałowałabyś Emila?
- W życiu! Nawet za milion nie!
- Okej, teraz ty kręcisz.
Magda zakręciła i wypadło na... Emila, no a jak.
- Pytanie, wyzwanie?
- Wyzwanie!
- Podobno masz młodszą siostrę, oglądałeś z nią "Krainę Lodu"?
- Tak razy 2 - zaśmiał się.
- To wyjdź na balkon i zaśpiewaj tą piosenkę... yyy...
- Mam tę moc? - zasugerowała Ela.
- Tak. Dawaj!
- Ej, to jest głupie zadanie! - zaprotestował.
- Trudno.
Blondyn chwilę się zastanawiał, ale w końcu wykonał zadanie, czego Magda nie omieszkała nagrać. Grali i grali, aż w końcu butelka znów wskazała na atakującą. Trzeba dodać, że miała już 5 puszek piwa wypitych, ale jakoś tego nie odczuwała.
- Pytanie czy wyzwanie? - spytała Kinia.
- Niech będzie wyzwanie! - machnęła ręką Wlazła.
- Pocałuj Emila, ale UWAGA! Z języczkiem!
Rozległo się głośne "UUUUUUUUUUUUUUU".
- Ej, nie! Nie zgadzam się, chcę inne zadanie! - zaprotestowała.
- Nie ma! Albo to, albo jeszcze gorsze!
- A może być coś gorszego? - skrzywiła się Magda.
- Uwierz, że tak.
Po chwili z obrzydzeniem wykonała zadanie. Oczywiście, większość telefonów poszła w ruch. Albo robiąc zdjęcia, albo nagrywając.
- Nigdy więcej.
W końcu skończyli grać i znowu wszyscy zaczęli się dobrze bawić. Mało osób miało w miarę dobry kontakt z rzeczywistością. Ilość pustych puszek rosła z każdą chwilą, a tańce były coraz dziksze. Około trzeciej impreza się skończyła. Wszyscy poszli spać lub wrócili do domu. Rano Magda obudziła się z ogromnym bólem głowy i dosłownie Saharą w gardle. Spojrzała na zegarek. 9.47. Zeszła po schodach próbując sobie przypomnieć jak znalazła się na piętrze. Zeszła na dół i zastała tam już sprzątających Tomka i Marlenę.
- A co, reszta śpi? - spytała trzymając się za głowę.
- Tak - potwierdziła Marlena. - Chcesz tabletkę?
- Chętnie! Ale powiedzcie czy nic głupiego nie zrobiłam??
- Oprócz całowania się z Emilem to nie, ale w sumie to było wyzwanie - uznała koleżanka.
- CO?! - zdziwiła się Magda. - A dobra, już pamiętam.
Tomek w tym czasie przyniósł jej tabletkę i butelkę z wodą.
- Dziękuję!
Po wzięciu tabletki ból zelżał i Magda pomogła w sprzątaniu. O 10.30 wyparowała jak strzała i w miarę szybko doszła do domu.
- Miałaś być o 10! - powitała ją Paulina.
- Ciiii... Po co tak głośno? - położyła palec na ustach Magda. - Pomagałam sprzątać.
- MOGĘ MÓWIĆ GŁOŚNIEJ! - zapewniła ją macocha z uśmieszkiem.
- Ja wiem, wiem, ale ciszej błagam - jęknęła.
- Dobra, idź się przebierz, bo Mariusz chyba coś zacznie podejrzewać jak będziesz w tym stroju.
- Tak, tak.
Magda przebrała się w jakieś normalne ubrania. Po 10 minutach zjawił się Mariusz.
- Cześć! - przywitał się i pocałował Paulinę co Arek skwitował długim "Fuuuuuuuuuuuuj!".
- Hej - przywitała się niemrawo Magda. - Gratuluję wygranej.
- Magda chyba daje znaki, że masz mówić ciszej - powiedziała z błyskiem w oku macocha.
- Paulina! - zgromiła ją wzrokiem blondynka.
- Domyślam się - pokręcił głową ze śmiechem Wlazły.
--------------------------------------------------------------
Witam i o zdrowie pytam! :) Mama już mi komputera nie ogranicza, więc w weekend postaram się dodać nowy rozdział :D A ten taki jakiś długi wyszedł, ale poprawiałam go i mam nadzieję, że żaden nielogiczny błąd się nie wdał :) Mam nadzieję, że się podoba i zapraszam do komentowania ;) Pozdrawiam :*
6 komentarzy = 24 rozdział
-----------------------------------------------------------------
Piątek. Dzisiaj miały się odbyć urodziny u Marleny. Magda już kupiła koleżance prezent. Jakąś książkę, którą chciała, koszulkę i słodycze. Czyli standardowo to co się kupuje komuś na urodziny. Jakieś 3 godziny przed imprezą uznała, że za godzinę się ogarnie, więc uznała, że wejdzie na fejsa. Dostała wiadomość od Zośki o treści "Joł Ziom! Nowy plan treningów [..]! Wracaj szybko, bo bez mojego ziomsa to nudy są okrutne! :D" i odpisała "Heloł Ziomuś! Oh god, why? Będziemy się codziennie ze Skrzatami mijać na hali? Tylko nie to! Wiadomo, że beze mnie nudy! Ale już pojutrze (niedziela, joł) będę! Chyba, że zginę na imprezie u Marleny, ale ogólnie to postaram się nie! Pozdro! XD". Potem skomentowała to w myślach "Jakie my głupie hahahahahhaah". Gdy na zegarku pojawiła się godzina 18, a w sumie to 18.13 Magda uznała, że czas się zbierać. Poszła do łazienki, a następnie się wykąpała. Ubrała się i ułożyła włosy. Pomalowała usta czerwoną szminką (wyjątkowo), jeśli chodzi o oczy to tylko wytuszowała rzęsy, popsikała się perfumami i krytycznie spojrzała w lustro. Wyszła z łazienki i spojrzała na telefon.
- 19.20. Niezły czas - pomyślała.
Poszła do kuchni, żeby spytać Pauliny czy jest okej. W sumie to nie musiała pytać.
- WOW! - zagwizdała macocha. - Wszyscy chłopacy się będą oglądać!
- Zastanawiałam się czy trochę nie przeholowałam, ale po twojej reakcji wydaję mi się, że jest okej?
- Bomba. Oczywiście nie jest to ubranie na imieniny u babci, ale na urodzinową imprezę koleżanki jest okej - spojrzała na jej odkryty brzuch. - Tylko się ubierz w kurtkę, bo Mario by mnie zabił jeśli pozwoliłabym ci bez niej wyjść.
- Już widzę minę babci, jakbym przyszła tak do niej na imieniny - zaśmiała się Magda. - Pytałam dziewczyn jak się ubiorą i nie chciałam być gorsza, a co!
- Chyba będą w cieniu, że ci tak powiem!
- Chciałoby się!
- Ej, jakby co to ja wrócę jutro rano!
- RANO?
- Ale jakby co to dlatego, że Marlena poprosiła mnie, żebym jej sprzątać pomogła i w ogóle nie chcę wracać późno... no ten sama.
- Na pewno chodzi o to, że sama... Ale Skrzaty powinni wrócić o 11, więc masz być. Bo w sumie najpierw powinnam się Mariusza spytać.
- Nie, nie to jest zły pomysł!- zaprotestowała szybko Magda.
- Więc masz być najpóźniej o 10 - zaśmiała się Paulina.
- Okej, okej!
W tej chwili dostała SMSa.
- A OD KOGO TOOOO?! - zaczęła się śmiać Paulina.
- Od Eli!
Od : Elka
Przyjść po ciebie? Mam nadzieję, że nie przesadziłam z ubraniem! XD
Do : Elka
Okej :D Też się zastanawiałam, ale według Pauli nie :P
Od : Elka
Haha spoko, według mojej mamy tak XD Ale trudno! Będę za 5-10 minut.
Do : Elka
Czekam :)
Po chwili do kuchni wpadł Arek.
- Magda, co ty tak jakoś dzisiaj ymmmm... - zastanowił się chwilę. - No tak dziwnie!
- A co brzydko? - spytała.
- Ładnie, ale tak jakoś... inaczej, noooo!
- Rozumiem, rozumiem! Jak kiedyś będziesz w moim wieku to zobaczysz jak twoje koleżanki będą się ubierać na imprezy! - mrugnęła do brata.
- Yyyyyyy... nie?
- Zobaczysz, mówię ci.
Po chwili uznała, że musi sobie zrobić selfie w lustrze. "Niedługo będę jak Kłos!" - pomyślała. Po wykonaniu samojebki wstawiła ją na facebooka z opisem "Dzisiaj trochę inaczej! Marlena sto i szykuj melo hahaha XD" i na instagrama z opisem "Imprezowiczka haha! #melo #StówkaMarlena #polishgirl #instagirl #najlepszawmieście #cojestzemną". Po chwili pojawiły się komentarze.
Zosia Weis Uhuhuhuhuhuhuhu, ale laska! Brałabym! XD
Karol Kłos
Magda od takiej strony Cię nie znałem! Mario pyta czy Ci nie za ciepło? :D
Kacper Piechocki
WOW! Piękna :D
Marlena Pruss
Przyćmisz mnie! Piękna :* I dzięki za życzenia!
Laura Iglicka
Magda, oddawaj tą stylówę! Ty się po urodzinach szlajasz, a my ciężki trening zaczynamy!
Emil Brzechwa
Laska :O
Krzysiek Jurewicz
Dobra dupa! :D
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Magda pobiegła otworzyć.
- Siema! - przywitała Elę.
- Witam! - odpowiedziała. - Dzień dobry!
- Dzień dobry - uśmiechnęła się Paulina.
- Magda oddawaj nogi! - spojrzała na nią Walińska.
- Nie oddam! Oddawaj oczy!
- Weź, bo się zarumienię!
- Ale sobie słodzicie - uznał Arek, który właśnie pojawił się w drzwiach, a następnie szybko zniknął.
- No i pozdro! - uznała blondynka.
- Idziemy?? Już 40 - spytała Elka.
- No to musimy iść! Bo nie zdążymy!
- To się ubieraaaaaaj!
Magda szybko ubrała trampki i kurtkę.
- No to idziemy - uśmiechnęła się Ela.
- Magda, jutro rano cię widzę, bo inaczej to wiesz - pogroziła Magdzie palcem Paula. - Miłej zabawy.
- Wiem, wiem! Dziękujemy.
- Dziękujemy i do widzenia - pożegnała się szatynka.
Dziewczyny wyszły z domu i udały się w stronę miejsca zamieszkania Marleny. Po 15 minutach były przed drzwiami.
- ALE CHATA! - zagwizdała Walińska.
- Pukamy? - spytała Magda.
- No a co możemy niby zrobić? - popukała się w głowę Ela.
- No nie wiem, ale tak się spytałam, nie śmiej się ze mnie!
- Będę, bo mogę!
- Dobra, weź pukaj!
Magda zapukała do drzwi. Usłyszały kroki w głębi mieszkania. Otworzyła im Marlena.
- Heeeeeeej! - przywitała się "gospodyni".
- Cześć! - uśmiechnęły się. - Wszystkiego najlepszego! Prezent!
- Jaki synchron! Dzięki, dzięki zapraszam do środka!
- Ile tak w ogóle będzie osób? - spytała Ela.
- Około 45 - poinformowała ich.
- To nie tak źle - uznała Magda.
- Nom - zaśmiała się solenizantka. - Dobra to poznajcie tam wszystkich, a ja idę otwierać drzwi, bo następni idą.
- Robisz za furtiana! - zaczęła się śmiać Magda.
Poszły z Elą do salonu gdzie już była większość gości.
- Co tu robi Emil? - skrzywiła się Magda. - Fujka!
- Ogólnie to powiedziałabym, że siedzi.
- No co ty? - zrobiła facepalma Wlazła.
- To co się głupio pytasz? - pokręciła głową Ela.
- Dobra czas się przywitać.
- No to się witaj.
- CZEŚĆ JESTEM MAGDA! - krzyknęła atakująca.
- Cześć! Hej! Wiem! - rozległy się głosy.
- Super!!
Po jakiś 10 minutach Marlena oznajmiła, że imprezę można zacząć i spytała co robią najpierw.
- Od razu informuję, że tort będzie z jakieś 30 minut do godziny - dodała jeszcze.
- Prezenty - krzyknął ktoś.
- Zanim Marla rozpakuje 40 prezentów to godzinka zdąży minąć!
- NIE MARLA! - zaprotestowała Marlena czym wywołała śmiech u innych.
- Może gramy w butelkę? - zaproponowała ich koleżanka z klasy Kinia.
- Zbyt trzeźwi jesteśmy! - zaśmiał się Emil.
- Co? - powiedziała szeptem Ela do Magdy. - Ja nie piję.
- Oj, daj spokój! - odpowiedziała jej blondynka. - Raz na jakiś czas można!
- Rodzice mnie zabiją!
- Nie przesadzaj.
- Jakby twój tata nie miał meczu wyjazdowego to byś piła?
- W sumie czemu nie, on jak był w moim wieku to ja miałam 2 lata, więc...
- Dobra, jeszcze zobaczę, ale masz mnie pilnować!
- Jak będę kontaktować to okej - zaśmiała się Magda, a widząc spojrzenie koleżanki powiedziała. - Ej, żartowałam!
- No mam nadzieję!
- A tak w ogóle to co w końcu robimy? - spytała Wlazła jakiejś dziewczyny, która stała obok niej.
- W sumie to nie wiem, ale wydaje mi się, że po prostu będziemy densić - zaśmiała się pytana. - A tak w ogóle Ala jestem, kuzynka Marleny.
- Magda - podała jej dłoń.
- Ela - szatynka również się przywitała.
Ala gdzieś poszła, a koło nich pojawił się jakiś chłopak.
- Hej, Tomek jestem, brat Marleny.
- To Marlena ma brata?! - zdziwiła się Magda.
- A co? Nie chwaliła się? - zaśmiał się.
- Nie - Ela zaczęła się śmiać.
- Chcecie? - wyciągnął do nich po piwie.
- Yyyy...
- Chcemy - wyszczerzyła się blondynka. - A tak w ogóle ile masz lat?
- Osiemnaście.
- I waszym rodzicom nie naskarżysz, że to impreza bez alko miała być, a tu już od początku się zaczyna? - spytała Walińska.
- Gdyby Marlena mnie nie kryła to bym miał szlaban do końca życie, więc...
- No tak, można było się tego domyślić! - uśmiechnęła się Magda. - A tak w ogóle chyba od dawna nie czuję się przy kimś jak wieża.
- Mogę chyba powiedzieć to samo! - uznał Tomek. - Dobra, jak na razie idę, bo muszę jeszcze reszcie roznieść.
- Spoko.
Magda wcisnęła Eli puszkę.
- No co się tak patrzysz? - spytała blondynka.
- No, bo głupio się czuję, bo nie lubię kłamać.
- A kto tu mówił o kłamaniu? Wyluzuj!
- Jakby co to wszystko zwalam na ciebie!
- Okej - uśmiechnęła się Wlazły.
Dalszą rozmowę uniemożliwiła głośna muzyka, którą chyba było słychać w przynajmniej połowie Bełchatowa. Atmosfera trochę (czyt. bardzo) się rozluźniła. Magda w głowie zadawała sobie pytanie "JA TAŃCZĘ? Lol.".
- Dzisiaj wyglądasz jeszcze lepiej niż zawsze - nawet nie musiała się odwracać, żeby zobaczyć czyje ręce leżały na jej biodrach.
- Emil, nie będę robić afery, bo nie chcę ani psuć Marlenie imprezy, ani sobie, więc łaskawie nie dotykaj mnie - zasyczała co było do niej zupełnie nie podobne.
- A co ci to przeszkadza?
- Powiem jeszcze raz, tylko słuchaj uważnie... Nie. Dotykaj. Mnie.
- Ja nie odpuszczę. Zapamiętaj to sobie!
- Grozisz mi?
- Ja cię tylko informuję - szepnął i odszedł.
Magda trochę się przestraszyła. Nie chciała "powtórki z rozrywki" sprzed roku. "Może on już za dużo wypił" - pomyślała. Wzięła torebkę i wyszła na balkon, żeby się trochę uspokoić.
- A ty co tu robisz? - na balkonie zjawił się brat Marleny. - Tak jakoś nagle wyszłaś.
- Musiałam się trochę przewietrzyć - uśmiechnęła się krzywo.
- To ten koleś, nie?
- Skąd wiesz?
- Widziałem i zastanawiałem się czy wkroczyć do akcji, ale chyba dobrze sobie poradziłaś - mrugnął do niej.
- W sumie tak, ale z natrętami nie jest tak łatwo.
- Faktycznie. Chodź do środka, bo jesteś w... no... krótkiej koszulce.
- No tak - zaśmiała się.
- Chcesz jeszcze piwo?
- Jasne - wyszczerzyła się.
Razem z Tomkiem weszła do środka.
- Mamy wyczucie... Zaraz tort! - uśmiechnął się chłopak.
Tort był wielki, no bo w sumie na 45 osób. Zaśpiewali "Sto lat" i każdy dostał po kawałku. Potem znów zaczęły się "balety". Około 22.30 wszędzie walały się puszki.
- Gramy w butelkę! - krzyknął ktoś.
- Okej - odkrzyknęła cała reszta.
Wszyscy usiedli w kółku. Marlena kręciła pierwsza. Wypadło na Magdę.
- Wiedziałam! - pokręciła głową.
- Pytanie czy wyzwanie? - poruszyła brwiami koleżanka.
- Pytanie.
- Czy za pięć stów pocałowałabyś Emila?
- W życiu! Nawet za milion nie!
- Okej, teraz ty kręcisz.
Magda zakręciła i wypadło na... Emila, no a jak.
- Pytanie, wyzwanie?
- Wyzwanie!
- Podobno masz młodszą siostrę, oglądałeś z nią "Krainę Lodu"?
- Tak razy 2 - zaśmiał się.
- To wyjdź na balkon i zaśpiewaj tą piosenkę... yyy...
- Mam tę moc? - zasugerowała Ela.
- Tak. Dawaj!
- Ej, to jest głupie zadanie! - zaprotestował.
- Trudno.
Blondyn chwilę się zastanawiał, ale w końcu wykonał zadanie, czego Magda nie omieszkała nagrać. Grali i grali, aż w końcu butelka znów wskazała na atakującą. Trzeba dodać, że miała już 5 puszek piwa wypitych, ale jakoś tego nie odczuwała.
- Pytanie czy wyzwanie? - spytała Kinia.
- Niech będzie wyzwanie! - machnęła ręką Wlazła.
- Pocałuj Emila, ale UWAGA! Z języczkiem!
Rozległo się głośne "UUUUUUUUUUUUUUU".
- Ej, nie! Nie zgadzam się, chcę inne zadanie! - zaprotestowała.
- Nie ma! Albo to, albo jeszcze gorsze!
- A może być coś gorszego? - skrzywiła się Magda.
- Uwierz, że tak.
Po chwili z obrzydzeniem wykonała zadanie. Oczywiście, większość telefonów poszła w ruch. Albo robiąc zdjęcia, albo nagrywając.
- Nigdy więcej.
W końcu skończyli grać i znowu wszyscy zaczęli się dobrze bawić. Mało osób miało w miarę dobry kontakt z rzeczywistością. Ilość pustych puszek rosła z każdą chwilą, a tańce były coraz dziksze. Około trzeciej impreza się skończyła. Wszyscy poszli spać lub wrócili do domu. Rano Magda obudziła się z ogromnym bólem głowy i dosłownie Saharą w gardle. Spojrzała na zegarek. 9.47. Zeszła po schodach próbując sobie przypomnieć jak znalazła się na piętrze. Zeszła na dół i zastała tam już sprzątających Tomka i Marlenę.
- A co, reszta śpi? - spytała trzymając się za głowę.
- Tak - potwierdziła Marlena. - Chcesz tabletkę?
- Chętnie! Ale powiedzcie czy nic głupiego nie zrobiłam??
- Oprócz całowania się z Emilem to nie, ale w sumie to było wyzwanie - uznała koleżanka.
- CO?! - zdziwiła się Magda. - A dobra, już pamiętam.
Tomek w tym czasie przyniósł jej tabletkę i butelkę z wodą.
- Dziękuję!
Po wzięciu tabletki ból zelżał i Magda pomogła w sprzątaniu. O 10.30 wyparowała jak strzała i w miarę szybko doszła do domu.
- Miałaś być o 10! - powitała ją Paulina.
- Ciiii... Po co tak głośno? - położyła palec na ustach Magda. - Pomagałam sprzątać.
- MOGĘ MÓWIĆ GŁOŚNIEJ! - zapewniła ją macocha z uśmieszkiem.
- Ja wiem, wiem, ale ciszej błagam - jęknęła.
- Dobra, idź się przebierz, bo Mariusz chyba coś zacznie podejrzewać jak będziesz w tym stroju.
- Tak, tak.
Magda przebrała się w jakieś normalne ubrania. Po 10 minutach zjawił się Mariusz.
- Cześć! - przywitał się i pocałował Paulinę co Arek skwitował długim "Fuuuuuuuuuuuuj!".
- Hej - przywitała się niemrawo Magda. - Gratuluję wygranej.
- Magda chyba daje znaki, że masz mówić ciszej - powiedziała z błyskiem w oku macocha.
- Paulina! - zgromiła ją wzrokiem blondynka.
- Domyślam się - pokręcił głową ze śmiechem Wlazły.
--------------------------------------------------------------
Witam i o zdrowie pytam! :) Mama już mi komputera nie ogranicza, więc w weekend postaram się dodać nowy rozdział :D A ten taki jakiś długi wyszedł, ale poprawiałam go i mam nadzieję, że żaden nielogiczny błąd się nie wdał :) Mam nadzieję, że się podoba i zapraszam do komentowania ;) Pozdrawiam :*
6 komentarzy = 24 rozdział
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Rozdział 22
Pod rozdziałem bardzo ważna notka ;) Trochę życzeń, info i pytanie, więc proszę o przeczytanie :D
-----------------------------------------------------------
- Jutro wtorek? - spytała Magda drapiąc się po głowie.
- Tak - odpowiedział jej Mario.
- Ehhh...
- Co? - spytał Wlazły.
- Mam na 8!
- Straszne - powiedział sarkastycznie.
- No serio, nie chcę mi się tak wcześnie wstawać!
Mariusz przewrócił oczami. Magda poszła do pokoju i po jakimś czasie poszła spać. Rano wstała, ubrała się i pomalowała (klik). Zostało jej 30 minut, więc wzięła plecak i poszła do kuchni.
- To ja idę i będę o 15 - powiedziała.
- Okej - odpowiedział Mariusz.
Wyszła i po 20 minutach doszła do liceum.
- Hej - przywitała się z Elą.
- No witaj!
- Co u ciebie? - spytała blondynka. - I co teraz mamy?
- Super! Geo.
- Może być - uznała Magda.
- Podobno sprawdziła sprawdziany!
- Kto?
- No od chemii!
- O noł! Dostanę jedynkę.
- Ja szóstkę.
- Skromnie! - zaśmiała się Wlazła.
- Łatwy był ten test.
- Na mózg ci padło?
- Nie, serio mówię.
- Dobry żart! Chodź, bo zaraz dzwonek.
Dziewczyny poszły pod salę chemiczną dalej debatując nad trudnością testu z chemii. Podbiegła do nich Marlena (środkowa w zespole na licealiadę).
- Zapraszam was na imprezę! - poinformowała. - Urodzinową oczywiście.
- Kiedy? - spytała Magda.
- W piątek wieczorem u mnie w domu - odpowiedziała. - Sorry, że tak późno informuję, ale nie wiedziałam kiedy będę miała wolną chatę.
- Uuuuuuuuuuuu... a na którą? - mrugnęła do niej Ela.
- Na 20! Uprzedzając wasze pytanie jeśli ktoś będzie zmęczony może u mnie zostać i rano w jako takim stanie wrócić do domu - zaśmiała się Marlena.
- Już ja widzę co tam się będzie działo! - Magda również się zaśmiała. - Przyjdę oczywiście, bo impreza beze mnie nie może się odbyć!
- Ja też będę - uśmiechnęła się Ela.
- Jej! No to czekam na was o 20 w piątek! - powiedziała koleżanka i pobiegła, aby poinformować innych.
- No i fajnie! - uśmiechnęła się Magda.
- Fajnie, fajnie tylko ciekawe czy rodzice mi pozwolą - straciła trochę entuzjazmu Ela.
- A czemu mieliby ci nie pozwolić?
- Mój ojciec jest przewrażliwiony. Kiedy się dowiedział, że mam chłopaka to mi taką aferę zrobił, że masakra. On myśli, że ja mam 10 lat i, że jestem jakąś nieodpowiedzialną małolatą.
- Ojcowie podobno tak mają.
- Twój jest przynajmniej jest młody, a mój ma 5 dych na karku i wiesz - przewróciła oczami Walińska.
- Oj tam, oj tam na pewno ci pozwolą - mrugnęła do niej.
- I tak pójdę!
- No właśnie i tak ma być!
W tym momencie zadzwonił dzwonek na lekcję. Przyszła nauczycielka i kazała im wejść do sali.
- A teraz praca domowa. Są chętni? - spytała nauczycielka. - Ela, ty już masz kilka ocen.
- Ale czemu? - jęknęła Walińska.
- Może następnym razem - uśmiechnęła się geograficzka. - No to... Fabian?
- Nie zrobiłem... - spuścił głowę chłopak.
- Jutro pokażesz odrobioną i wtedy zredukuję ci tą jedynkę. No to może Sandra?
- Ja też nie mam.
- Dawid? - pokręciła głową nauczycielka.
- Ymmm...
- Ty też nie masz, rozumiem. Magda, ratuj klasę!
- Proszę - powiedziała dając nauczycielce ćwiczenia.
- Kujonnnn! - szepnęła Kinia, a blondynka wystawiła jej język.
- Magda, masz piątkę - uśmiechnęła się nauczycielka.
- Magda co jest z tobą? - zaśmiał się Fabian kiedy wróciła do ławki ze swoimi ćwiczeniami.
- Spierdalaj - pokazała mu pod ławką środkowy palec. - Byś się za naukę wziął, a nie!
- Tak, tak! Dasz przepisać pracę domową z chemii?
- Wiedziałam, że tylko o to ci chodzi! Niech ci będzie.
- Jesteś moim Bogiem!
- I nie tylko twoim - zrobiła minę w stylu ":3".
- Magda, Fabian nie gadać! - upomniała ich nauczycielka.
- Ale my na temat geografii proszę pani! - zrobiła uśmiech nr 16 Magda.
- Jasne - skwitowała to z uśmiechem geograficzka.
- To co dasz przepisać? - szepnął po chwili chłopak.
- Okej, ale jakby co to nie ode mnie i pozmieniaj coś!
- Umowa stoi.
Potem już Magda uważała (no, powiedzmy) i zadzwonił dzwonek. Blondynka wyszła na przerwę z Elą.
- Fabian, łap! - krzyknęła i rzuciła w kolegę ćwiczeniami od chemii.
- ZŁAPAŁEM! - wydarł się. - I DZIĘKI ODDAM NA LEKCJI!
- OK!
Walińska pociągnęła Wlazłą na schody.
- Co mnie ciągniesz? - spytała atakująca.
- Bo lubię!
- Pffffff...
- MAGDA! - usłyszały krzyk nad sobą. Spojrzały w tamtym kierunku. Siedział tam Emil (klasowy przystojniak) i jego "przyboczni".
- Czego?
- Emil się pyta czy chcesz się z nim umówić? - wyszczerzył się Karol.
- Spytaj Emila czy umie mówić i czy ma gorączkę - zmierzyła chłopaków wzrokiem Wlazła.
- Mówi, że umie i, że nie ma!
- To niech zmieni dilera albo bierze mniej, ewentualnie może się podzielić, bo chyba za silny towar dostał.
- Emil mówi, że mówi na serio!
- To przekaż, że ja też mówię serio i niech znajdzie sobie szuka jakiejś frajerki, na którą działają jego tlenione pedalskie włosy i tak dalej - powiedziała ostro Magda po czym wstała i poszła w innym kierunku razem z Elą.
- Czuj się jak gwiazda, cały korytarz się na ciebie gapi - zaczęła się śmiać koleżanka.
- W blasku sławy!
- Emil wygląda jakbyś go prądem poraziła!
- Chyba nigdy kosza nie dostał, ja jebię.
- Boże, niech ludzie którzy nie widzieli jego miny żałują!
- Dobra, weź, bo się uduszę ze śmiechu zmieńmy temat - śmiała się blondynka.
- Kończy się twoja sława na tej przerwie, dzwonek! - obwieściła ze "smutkiem" Ela.
- Jakie to niefajne - otarła wyimaginowaną łzę Magda.
- Idź się powiesić!
- CISZA! - warknęła nauczycielka chemii wpuszczając ich do klasy.
Wszyscy usiedli w ławkach, a chemiczka powiedziała :
- Testy poszły beznadziejnie, po jednej szóstce, piątce i czwórce, kilka trójek, a reszta to same dwójki i jedynki - powiedziała jak zwykle ostrym tonem.
- Odda pani? - spytał zniecierpliwiony Fabian.
- Dla ciebie byłoby lepiej gdybym nie oddawała! Ale tak, jak zwykle jeśli kogoś wyczytam podchodzi po test.
Kobieta zaczęła oddawać testy.
- Ela, co masz? - szepnęła Magda do koleżanki.
Walińska pokazała jej 6 palców, a Wlazła machnęła ręką.
- Wlazły! - wyczytała ją nauczycielka.
Podeszła po test i zaczęła się śmiać.
- Proszę pani czy to jest jakiś żart? - spytała, gdy zobaczyła piątkę.
- Nie Magda to nie jest żart, a ja mam nadzieję, że będziesz się uczyć tak dalej - uśmiechnęła ? się do niej chemiczka.
- Tak, tak - pokiwała głową blondynka z miną "O.o".
Wróciła do ławki i przez całą lekcję siedziała jak oniemiała. Po dzwonku wyszła na przerwę.
- ELA! JESTEŚ WIELKA! - krzyknęła.
- Ty większa - wyszczerzyła się Walińska.
Do końca lekcji atakująca była bardzo zadowolona.
- Co się tak szczerzysz? - spytała Paulina, gdy wróciła do domu.
- Piąteczka z chemii i ge(j)ografii - wyszczerzyła się Magda.
- Jaja se robisz? - spytał Mariusz.
- Akurat teraz nie - zaśmiała się.
- Tego bym się nie spodziewał!
- Dzięki! A tak w ogóle idę na urodzi... znaczy się czy mogę iść na urodziny do Marleny w piątek.
- A mam inny wybór niż się zgodzić? - przewrócił oczami Wlazły.
- Yyyyyyy... nie - wyszczerzyła się.
- No to się zgadzam.
- No i fajnie! - dalej się szczerzyła.
---------------------------------------------------------
Proszę o przeczytanie do końca :) A więc tak.
Sprawa numer 1 : z opóźnieniem życzę Wam zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń :) I od razu szczęśliwego i siatkarskiego Nowego Roku :) Ale to jeszcze będzie przy okazji następnego rozdziału :)
Sprawa numer 2 : myślałam, że np. w Święta, wakacje itd. mam więcej czasu na pisanie rozdziału, ale to nie prawda, ponieważ od rana do wieczora jestem poza domem. Też tak macie?
Sprawa numer 3 (chyba dla mnie najważniejsza) : mam pytanie, a mianowicie chcę sobie kupić nowe buty do siatki. Zastanawiam się między Nike Hyperdunk 2014 lub Nike Kobe 9 (ale te wysokie) :) Które lepiej kupić? Jakieś wady, ewentualnie zalety? Jeśli ktoś gra w którychś z tych butów lub miał styczność to proszę o radę :) To dla mnie bardzo ważne. Z góry dziękuję ;)
6 komentarzy = 23 rozdział :)
-----------------------------------------------------------
- Jutro wtorek? - spytała Magda drapiąc się po głowie.
- Tak - odpowiedział jej Mario.
- Ehhh...
- Co? - spytał Wlazły.
- Mam na 8!
- Straszne - powiedział sarkastycznie.
- No serio, nie chcę mi się tak wcześnie wstawać!
Mariusz przewrócił oczami. Magda poszła do pokoju i po jakimś czasie poszła spać. Rano wstała, ubrała się i pomalowała (klik). Zostało jej 30 minut, więc wzięła plecak i poszła do kuchni.
- To ja idę i będę o 15 - powiedziała.
- Okej - odpowiedział Mariusz.
Wyszła i po 20 minutach doszła do liceum.
- Hej - przywitała się z Elą.
- No witaj!
- Co u ciebie? - spytała blondynka. - I co teraz mamy?
- Super! Geo.
- Może być - uznała Magda.
- Podobno sprawdziła sprawdziany!
- Kto?
- No od chemii!
- O noł! Dostanę jedynkę.
- Ja szóstkę.
- Skromnie! - zaśmiała się Wlazła.
- Łatwy był ten test.
- Na mózg ci padło?
- Nie, serio mówię.
- Dobry żart! Chodź, bo zaraz dzwonek.
Dziewczyny poszły pod salę chemiczną dalej debatując nad trudnością testu z chemii. Podbiegła do nich Marlena (środkowa w zespole na licealiadę).
- Zapraszam was na imprezę! - poinformowała. - Urodzinową oczywiście.
- Kiedy? - spytała Magda.
- W piątek wieczorem u mnie w domu - odpowiedziała. - Sorry, że tak późno informuję, ale nie wiedziałam kiedy będę miała wolną chatę.
- Uuuuuuuuuuuu... a na którą? - mrugnęła do niej Ela.
- Na 20! Uprzedzając wasze pytanie jeśli ktoś będzie zmęczony może u mnie zostać i rano w jako takim stanie wrócić do domu - zaśmiała się Marlena.
- Już ja widzę co tam się będzie działo! - Magda również się zaśmiała. - Przyjdę oczywiście, bo impreza beze mnie nie może się odbyć!
- Ja też będę - uśmiechnęła się Ela.
- Jej! No to czekam na was o 20 w piątek! - powiedziała koleżanka i pobiegła, aby poinformować innych.
- No i fajnie! - uśmiechnęła się Magda.
- Fajnie, fajnie tylko ciekawe czy rodzice mi pozwolą - straciła trochę entuzjazmu Ela.
- A czemu mieliby ci nie pozwolić?
- Mój ojciec jest przewrażliwiony. Kiedy się dowiedział, że mam chłopaka to mi taką aferę zrobił, że masakra. On myśli, że ja mam 10 lat i, że jestem jakąś nieodpowiedzialną małolatą.
- Ojcowie podobno tak mają.
- Twój jest przynajmniej jest młody, a mój ma 5 dych na karku i wiesz - przewróciła oczami Walińska.
- Oj tam, oj tam na pewno ci pozwolą - mrugnęła do niej.
- I tak pójdę!
- No właśnie i tak ma być!
W tym momencie zadzwonił dzwonek na lekcję. Przyszła nauczycielka i kazała im wejść do sali.
- A teraz praca domowa. Są chętni? - spytała nauczycielka. - Ela, ty już masz kilka ocen.
- Ale czemu? - jęknęła Walińska.
- Może następnym razem - uśmiechnęła się geograficzka. - No to... Fabian?
- Nie zrobiłem... - spuścił głowę chłopak.
- Jutro pokażesz odrobioną i wtedy zredukuję ci tą jedynkę. No to może Sandra?
- Ja też nie mam.
- Dawid? - pokręciła głową nauczycielka.
- Ymmm...
- Ty też nie masz, rozumiem. Magda, ratuj klasę!
- Proszę - powiedziała dając nauczycielce ćwiczenia.
- Kujonnnn! - szepnęła Kinia, a blondynka wystawiła jej język.
- Magda, masz piątkę - uśmiechnęła się nauczycielka.
- Magda co jest z tobą? - zaśmiał się Fabian kiedy wróciła do ławki ze swoimi ćwiczeniami.
- Spierdalaj - pokazała mu pod ławką środkowy palec. - Byś się za naukę wziął, a nie!
- Tak, tak! Dasz przepisać pracę domową z chemii?
- Wiedziałam, że tylko o to ci chodzi! Niech ci będzie.
- Jesteś moim Bogiem!
- I nie tylko twoim - zrobiła minę w stylu ":3".
- Magda, Fabian nie gadać! - upomniała ich nauczycielka.
- Ale my na temat geografii proszę pani! - zrobiła uśmiech nr 16 Magda.
- Jasne - skwitowała to z uśmiechem geograficzka.
- To co dasz przepisać? - szepnął po chwili chłopak.
- Okej, ale jakby co to nie ode mnie i pozmieniaj coś!
- Umowa stoi.
Potem już Magda uważała (no, powiedzmy) i zadzwonił dzwonek. Blondynka wyszła na przerwę z Elą.
- Fabian, łap! - krzyknęła i rzuciła w kolegę ćwiczeniami od chemii.
- ZŁAPAŁEM! - wydarł się. - I DZIĘKI ODDAM NA LEKCJI!
- OK!
Walińska pociągnęła Wlazłą na schody.
- Co mnie ciągniesz? - spytała atakująca.
- Bo lubię!
- Pffffff...
- MAGDA! - usłyszały krzyk nad sobą. Spojrzały w tamtym kierunku. Siedział tam Emil (klasowy przystojniak) i jego "przyboczni".
- Czego?
- Emil się pyta czy chcesz się z nim umówić? - wyszczerzył się Karol.
- Spytaj Emila czy umie mówić i czy ma gorączkę - zmierzyła chłopaków wzrokiem Wlazła.
- Mówi, że umie i, że nie ma!
- To niech zmieni dilera albo bierze mniej, ewentualnie może się podzielić, bo chyba za silny towar dostał.
- Emil mówi, że mówi na serio!
- To przekaż, że ja też mówię serio i niech znajdzie sobie szuka jakiejś frajerki, na którą działają jego tlenione pedalskie włosy i tak dalej - powiedziała ostro Magda po czym wstała i poszła w innym kierunku razem z Elą.
- Czuj się jak gwiazda, cały korytarz się na ciebie gapi - zaczęła się śmiać koleżanka.
- W blasku sławy!
- Emil wygląda jakbyś go prądem poraziła!
- Chyba nigdy kosza nie dostał, ja jebię.
- Boże, niech ludzie którzy nie widzieli jego miny żałują!
- Dobra, weź, bo się uduszę ze śmiechu zmieńmy temat - śmiała się blondynka.
- Kończy się twoja sława na tej przerwie, dzwonek! - obwieściła ze "smutkiem" Ela.
- Jakie to niefajne - otarła wyimaginowaną łzę Magda.
- Idź się powiesić!
- CISZA! - warknęła nauczycielka chemii wpuszczając ich do klasy.
Wszyscy usiedli w ławkach, a chemiczka powiedziała :
- Testy poszły beznadziejnie, po jednej szóstce, piątce i czwórce, kilka trójek, a reszta to same dwójki i jedynki - powiedziała jak zwykle ostrym tonem.
- Odda pani? - spytał zniecierpliwiony Fabian.
- Dla ciebie byłoby lepiej gdybym nie oddawała! Ale tak, jak zwykle jeśli kogoś wyczytam podchodzi po test.
Kobieta zaczęła oddawać testy.
- Ela, co masz? - szepnęła Magda do koleżanki.
Walińska pokazała jej 6 palców, a Wlazła machnęła ręką.
- Wlazły! - wyczytała ją nauczycielka.
Podeszła po test i zaczęła się śmiać.
- Proszę pani czy to jest jakiś żart? - spytała, gdy zobaczyła piątkę.
- Nie Magda to nie jest żart, a ja mam nadzieję, że będziesz się uczyć tak dalej - uśmiechnęła ? się do niej chemiczka.
- Tak, tak - pokiwała głową blondynka z miną "O.o".
Wróciła do ławki i przez całą lekcję siedziała jak oniemiała. Po dzwonku wyszła na przerwę.
- ELA! JESTEŚ WIELKA! - krzyknęła.
- Ty większa - wyszczerzyła się Walińska.
Do końca lekcji atakująca była bardzo zadowolona.
- Co się tak szczerzysz? - spytała Paulina, gdy wróciła do domu.
- Piąteczka z chemii i ge(j)ografii - wyszczerzyła się Magda.
- Jaja se robisz? - spytał Mariusz.
- Akurat teraz nie - zaśmiała się.
- Tego bym się nie spodziewał!
- Dzięki! A tak w ogóle idę na urodzi... znaczy się czy mogę iść na urodziny do Marleny w piątek.
- A mam inny wybór niż się zgodzić? - przewrócił oczami Wlazły.
- Yyyyyyy... nie - wyszczerzyła się.
- No to się zgadzam.
- No i fajnie! - dalej się szczerzyła.
---------------------------------------------------------
Proszę o przeczytanie do końca :) A więc tak.
Sprawa numer 1 : z opóźnieniem życzę Wam zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń :) I od razu szczęśliwego i siatkarskiego Nowego Roku :) Ale to jeszcze będzie przy okazji następnego rozdziału :)
Sprawa numer 2 : myślałam, że np. w Święta, wakacje itd. mam więcej czasu na pisanie rozdziału, ale to nie prawda, ponieważ od rana do wieczora jestem poza domem. Też tak macie?
Sprawa numer 3 (chyba dla mnie najważniejsza) : mam pytanie, a mianowicie chcę sobie kupić nowe buty do siatki. Zastanawiam się między Nike Hyperdunk 2014 lub Nike Kobe 9 (ale te wysokie) :) Które lepiej kupić? Jakieś wady, ewentualnie zalety? Jeśli ktoś gra w którychś z tych butów lub miał styczność to proszę o radę :) To dla mnie bardzo ważne. Z góry dziękuję ;)
6 komentarzy = 23 rozdział :)
niedziela, 14 grudnia 2014
Rozdział 21
- No słucham, o co chodzi? - mrugnęła do niego.
- Umiesz jeździć na łyżwach?
- No umiem, a co?
- Przyjeżdża moja ciocia z kuzynką i tata kazał mi iść z nią na łyżwy, a ja nie umiem jeździć! Nauczysz?? - spojrzał na Magdę błagalnie.
- Mogę spróbować, ale gwarancji nie ma - zaśmiała się. - Możemy iść w sobotę.
- Okej, okej!
- Tylko jak chcesz się uczyć to musimy iść na 20.30 lub 8.30, żeby dużo ludzi nie było - uznała. - To, na którą?
- 20.30! Przecież ja na 8.30 bym nie wstał!
- Widzę, że się zgadzamy!
- No, a jak! - zaśmiał się Kacper.
- Jeździłeś kiedykolwiek?
- Nigdy!
- Zajebiście - uznała.
- No ja wiem!
- Ale moooooże się nauczysz - mrugnęła do niego.
- Mam nadzieję!
- Nadzieja matką głupich.
- Oj tam, oj tam!
- Ty patrz fontanna działa! - zdziwiła się.
- A co ty myślałaś?
- No, wiesz w październiku?
- Ja chcę wrzucić monetę - zaczął krzyczeć jak dziecko. - Na szczęście!
- A w Mikołaja wierzysz?
- No jasne.
- O toż to.
- I tak chcę wrzucić!
- Jak tam sobie chcesz.
- Cicho tam!
Piechocki pociągnął ją w stronę fontanny, ale zamiast wrzucić monetę wepchnął Magdę do niej.
- Jaja se ze mnie robisz?!
- No proszę pani jaj nie robię - śmiał się naśladując reklamę Sprite'a.
- Jestem mokra!
- A ja nie!
- Chodź tu albo na żadnych łyżwach nie nauczę cię jeździć - zagroziła.
- Dobrze, ale nie bij!
- Hahaha...
- Ej no nie obrażaj się! - próbował ukryć śmiech wchodząc do fontanny.
- Przecież się nie obrażam - wyszczerzyła się.
- Zrobiłaś to specjalnie! - powiedział oskarżycielsko.
- No, a jak!
- No to foch!
- No i trudno!
- Eeee... no dobra to nie!
- Chodź do mnie, bo muszę się przebrać!
- Ja się boję!
- Czego? - zaczęła się śmiać.
- Nieeee wieeeeem!
- Oj, nie jęcz! Tata nie jest straszny, Paulina tym bardziej, o Arku nie wspomnę!
- Nie no wcale Mariusz nie jest straszny, a na treningu to ja się boję, bo muszę te bomby bronić!
- Dobra, dobra, dzisiaj nie prima aprilis! Idziem, ale już!
- No okej...
Szybko poszli w stronę mieszkania Wlazłych, a Magda śmiała się w tym czasie z Kacpra. Weszli do mieszkania.
- Cześć Magda... i cześć Kacper? - zdziwiła się trochę Paulina. - Co wyście robili?
- To jest kompletny idiota! - uznała Magda. - A ja muszę się przebrać.
- Yyyyy... cześć - przywitał się Piechocki.
- Chodź - pociagnęła go Magda do swojego pokoju.
Gdy zamknęła drzwi zaczęła się śmiać.
- Jakiego ty karpia strzeliłeś w tych drzwiach!
Stanęła przed szafą trzesąc się ze śmiechu i wzięła bluzę z napisem "Kto ma Wlazłego ten ma mistrzostwo" i czarne rurki.
- Odwróć się, bo nie chcę mi się iść do łazienki!
Gdy Kacper posłusznie się odwrócił, przebrała się i powiedziała :
- Okej już!
- Ale jestem grzeczny! - zaśmiał się. - A teraz chodź do mnie i ja się przebiorę, chyba że chcesz już zostać.
- Nieee, pójdę z tobą.
- Cieszę się niezmiernie!
- No ja wiem, spędzanie czasu ze mną to sama przyjemność!
- Zaiste, zaiste!
- Dobra chodź już - mrugnęła do niego.
Wyszli z jej pokoju.
- Okej to ja idę i będę tak jak zawsze chyba - krzyknęła.
- Mhhh! - usłyszała głos ojca.
Wyszli z domu i skierowali się w stronę mieszkania Kacpra (jak podejrzewała). Gdy już weszli Piechocki poszedł się przebrać, a Magda rozglądała się trochę.
- To co robimy? - usłyszała nagle.
- Jezus, ale mnie przestraszyłeś!
- Wiem! Oglądamy jakiś film?
- Okej. Tylko nie horror!
- No jak nie! Oczywiście, że tak!
- Ej no!
- A co boisz się? - zaczął się śmiać.
- Wcale, że nie!
- No to oglądamy!
Kacper włączył jakiś horror i usiadł koło niej na kanapie. Przez 3/4 filmu Magda zasłaniała oczy i chowała się za libero. Po skończonym filmie zgromiła go wzrokiem.
- Zabiję cię! Teraz będę się bała światło w pokoju zgasić!
- O to chodziło! Chodź odprowadzę cię, bo zaraz 22.10.
- Okej to się zbieramy, bo tata mnie ukatrupi!
- Ostatnio "jakoś przeżył" - zaśmiał się.
- No ta! Ale teraz pewnie by nie przeżył!
- Jasne.
- Dobra, ruszajta się i idziemy.
- Dobra ja się "ruszajta"!
- I bardzo dobrze!
Wstali z kanapy i ubrali, a potem wyszli z domu.
- Idziemy przez park? - spytał Kacper.
- Nie! - szybko zaprzeczyła Magda.
- Czemu?
- Powiedzmy, że mam złe wspomnienia sprzed roku - spojrzała w ziemię.
Widać było, że libero chciał zapytać o coś więcej, ale powstrzymał się za co Magda była mu bardzo wdzięczna.
- No to do soboty - mrugnął do niej kiedy doszli do mieszkania.
- Jeszcze będziemy się jakoś zdzwaniać czy coś - również mrugnęła.
Weszła do domu i spojrzała na zegarek.
- Ale jestem równo! - krzyknęła. - A tak w ogóle to witam!
- Chodź do kuchni! - odkrzyknęła Paulina.
Ruszyła do tego pomieszczenia.
- Słucham - oparła się o drzwi.
- Byłaś u Kacpra - poruszyła brwiami macocha z wymownym uśmiechem.
- Film oglądaliśmy, a ty coś sobie, ja nie wiem, myślisz! Znaczy ja przez 3/4 się chowałam i zakrywałam oczy.
- A ja i tak swoje wiem! - zaśmiała się.
- Tak, tak. Tata kładzie Arka spać?
- Tak. Idę się kąpać, więc jak chcesz do łazienki to idź.
- Nie chcę, możesz iść.
Paulina poszła się kąpać, a do kuchni wszedł Mariusz. Spojrzał z uwagą na nią. Magda domysliła się o co chodziło.
- Tato, Kacper to mój kolega i w ogóle ja jestem... no odpowiedzialna, więc no wiesz o co chodzi - popatrzyła w podłogę myśląc "no, powiedzmy, że odpowiedzialna".
- No dobra, wierzę i sorry.
- Spoko.
-------------------------------------------------------------
Zabijcie mnie, poćwiartujcie i nie wiem co jeszcze.
Przepraszam i dziękuję, że mimo takich obsów jeszcze to czytacie. Mam nadzieję, że więcej się to nie powtórzy :(
6 kom = 22 rozdział
PS Nie umiem wyłączyć podkreślenia na tablecie, a przez przypadek nacisnęłam :/
- Umiesz jeździć na łyżwach?
- No umiem, a co?
- Przyjeżdża moja ciocia z kuzynką i tata kazał mi iść z nią na łyżwy, a ja nie umiem jeździć! Nauczysz?? - spojrzał na Magdę błagalnie.
- Mogę spróbować, ale gwarancji nie ma - zaśmiała się. - Możemy iść w sobotę.
- Okej, okej!
- Tylko jak chcesz się uczyć to musimy iść na 20.30 lub 8.30, żeby dużo ludzi nie było - uznała. - To, na którą?
- 20.30! Przecież ja na 8.30 bym nie wstał!
- Widzę, że się zgadzamy!
- No, a jak! - zaśmiał się Kacper.
- Jeździłeś kiedykolwiek?
- Nigdy!
- Zajebiście - uznała.
- No ja wiem!
- Ale moooooże się nauczysz - mrugnęła do niego.
- Mam nadzieję!
- Nadzieja matką głupich.
- Oj tam, oj tam!
- Ty patrz fontanna działa! - zdziwiła się.
- A co ty myślałaś?
- No, wiesz w październiku?
- Ja chcę wrzucić monetę - zaczął krzyczeć jak dziecko. - Na szczęście!
- A w Mikołaja wierzysz?
- No jasne.
- O toż to.
- I tak chcę wrzucić!
- Jak tam sobie chcesz.
- Cicho tam!
Piechocki pociągnął ją w stronę fontanny, ale zamiast wrzucić monetę wepchnął Magdę do niej.
- Jaja se ze mnie robisz?!
- No proszę pani jaj nie robię - śmiał się naśladując reklamę Sprite'a.
- Jestem mokra!
- A ja nie!
- Chodź tu albo na żadnych łyżwach nie nauczę cię jeździć - zagroziła.
- Dobrze, ale nie bij!
- Hahaha...
- Ej no nie obrażaj się! - próbował ukryć śmiech wchodząc do fontanny.
- Przecież się nie obrażam - wyszczerzyła się.
- Zrobiłaś to specjalnie! - powiedział oskarżycielsko.
- No, a jak!
- No to foch!
- No i trudno!
- Eeee... no dobra to nie!
- Chodź do mnie, bo muszę się przebrać!
- Ja się boję!
- Czego? - zaczęła się śmiać.
- Nieeee wieeeeem!
- Oj, nie jęcz! Tata nie jest straszny, Paulina tym bardziej, o Arku nie wspomnę!
- Nie no wcale Mariusz nie jest straszny, a na treningu to ja się boję, bo muszę te bomby bronić!
- Dobra, dobra, dzisiaj nie prima aprilis! Idziem, ale już!
- No okej...
Szybko poszli w stronę mieszkania Wlazłych, a Magda śmiała się w tym czasie z Kacpra. Weszli do mieszkania.
- Cześć Magda... i cześć Kacper? - zdziwiła się trochę Paulina. - Co wyście robili?
- To jest kompletny idiota! - uznała Magda. - A ja muszę się przebrać.
- Yyyyy... cześć - przywitał się Piechocki.
- Chodź - pociagnęła go Magda do swojego pokoju.
Gdy zamknęła drzwi zaczęła się śmiać.
- Jakiego ty karpia strzeliłeś w tych drzwiach!
Stanęła przed szafą trzesąc się ze śmiechu i wzięła bluzę z napisem "Kto ma Wlazłego ten ma mistrzostwo" i czarne rurki.
- Odwróć się, bo nie chcę mi się iść do łazienki!
Gdy Kacper posłusznie się odwrócił, przebrała się i powiedziała :
- Okej już!
- Ale jestem grzeczny! - zaśmiał się. - A teraz chodź do mnie i ja się przebiorę, chyba że chcesz już zostać.
- Nieee, pójdę z tobą.
- Cieszę się niezmiernie!
- No ja wiem, spędzanie czasu ze mną to sama przyjemność!
- Zaiste, zaiste!
- Dobra chodź już - mrugnęła do niego.
Wyszli z jej pokoju.
- Okej to ja idę i będę tak jak zawsze chyba - krzyknęła.
- Mhhh! - usłyszała głos ojca.
Wyszli z domu i skierowali się w stronę mieszkania Kacpra (jak podejrzewała). Gdy już weszli Piechocki poszedł się przebrać, a Magda rozglądała się trochę.
- To co robimy? - usłyszała nagle.
- Jezus, ale mnie przestraszyłeś!
- Wiem! Oglądamy jakiś film?
- Okej. Tylko nie horror!
- No jak nie! Oczywiście, że tak!
- Ej no!
- A co boisz się? - zaczął się śmiać.
- Wcale, że nie!
- No to oglądamy!
Kacper włączył jakiś horror i usiadł koło niej na kanapie. Przez 3/4 filmu Magda zasłaniała oczy i chowała się za libero. Po skończonym filmie zgromiła go wzrokiem.
- Zabiję cię! Teraz będę się bała światło w pokoju zgasić!
- O to chodziło! Chodź odprowadzę cię, bo zaraz 22.10.
- Okej to się zbieramy, bo tata mnie ukatrupi!
- Ostatnio "jakoś przeżył" - zaśmiał się.
- No ta! Ale teraz pewnie by nie przeżył!
- Jasne.
- Dobra, ruszajta się i idziemy.
- Dobra ja się "ruszajta"!
- I bardzo dobrze!
Wstali z kanapy i ubrali, a potem wyszli z domu.
- Idziemy przez park? - spytał Kacper.
- Nie! - szybko zaprzeczyła Magda.
- Czemu?
- Powiedzmy, że mam złe wspomnienia sprzed roku - spojrzała w ziemię.
Widać było, że libero chciał zapytać o coś więcej, ale powstrzymał się za co Magda była mu bardzo wdzięczna.
- No to do soboty - mrugnął do niej kiedy doszli do mieszkania.
- Jeszcze będziemy się jakoś zdzwaniać czy coś - również mrugnęła.
Weszła do domu i spojrzała na zegarek.
- Ale jestem równo! - krzyknęła. - A tak w ogóle to witam!
- Chodź do kuchni! - odkrzyknęła Paulina.
Ruszyła do tego pomieszczenia.
- Słucham - oparła się o drzwi.
- Byłaś u Kacpra - poruszyła brwiami macocha z wymownym uśmiechem.
- Film oglądaliśmy, a ty coś sobie, ja nie wiem, myślisz! Znaczy ja przez 3/4 się chowałam i zakrywałam oczy.
- A ja i tak swoje wiem! - zaśmiała się.
- Tak, tak. Tata kładzie Arka spać?
- Tak. Idę się kąpać, więc jak chcesz do łazienki to idź.
- Nie chcę, możesz iść.
Paulina poszła się kąpać, a do kuchni wszedł Mariusz. Spojrzał z uwagą na nią. Magda domysliła się o co chodziło.
- Tato, Kacper to mój kolega i w ogóle ja jestem... no odpowiedzialna, więc no wiesz o co chodzi - popatrzyła w podłogę myśląc "no, powiedzmy, że odpowiedzialna".
- No dobra, wierzę i sorry.
- Spoko.
-------------------------------------------------------------
Przepraszam i dziękuję, że mimo takich obsów jeszcze to czytacie. Mam nadzieję, że więcej się to nie powtórzy :(
6 kom = 22 rozdział
PS Nie umiem wyłączyć podkreślenia na tablecie, a przez przypadek nacisnęłam :/
czwartek, 27 listopada 2014
Rozdział 20
- Żeby w takich sprawach mnie do szkoły wzywać! - prychnął Mariusz, gdy znaleźli się poza zasięgiem słuchu dyrektora i nauczycielki.
- Głupia szkoła, i tyle - uznała Magda.
- Przewrażliwieni ludzie - pokręcił głową z niedowierzaniem Wlazły.
- I potem się nauczyciele dziwią, że tak wagarujemy - widząc spojrzenie ojca dodała. - Ale ja nie!
- Oczywiście - powiedział Mariusz. - Idziesz ze mną na trening?
- Nieeeee...
- Dobra, to ja jadę, a ty idź do domu czy gdzie tam.
- Okej, to idę, a ty jedź, bo Migi będzie zły!
- "Migi"? - zaśmiał się Mario słysząc to określenie.
- To Muzaj wymyślił! - uniosła ręce w obronnym geście Magda.
- To gratulacje dla niego!
- Weź mu pogratuluj i powiedz wujkowi Winiarowi, żeby nagrał jego reakcję!
- Dobra!
- Tylko nie zapomnij! I idź już, bo jesteś coraz bardziej spóźniony.
- Nie zapomnę! Pa! - powiedział Mariusz, wsiadł do samochodu i pojechał na trening.
Magda wolnym krokiem ruszyła w stronę domu przy okazji wyciągając paczkę papierosów. Wyjęła i odpaliła jednego. 5 minut od domu zgasiła go i *wyjęła gumy do żucia.
- HEJ! - krzyknęła wchodząc do domu.
- Witam. Co się tak drzesz? - spytała Paulina "wychodząc jej na spotkanie".
- Żebyś nie miała wątpliwości, że jestem i, że to ja! - wyszczerzyła się blondynka.
- Bardzo się cieszę! Jak tam u dyrektora?
- Dobrze! Tata powiedział "Żeby mnie w takich sprawach wzywać!".
- Dokładnie. Jak ja byłam w szkole to za bicie się dostawało się upomnienie.
- My się nawet nie biłyśmy! Pociągnęłam ją trochę za te kudły, walnęłam raz czy dwa i przybiegła wychowawczyni! Co za szkoła?
- Dziwna jakaś taka! - uznała Paulina.
- No ja właśnie wiem!
- A wiesz co ja wiem?
- Co wiesz?
- Że to powiesz!
- CO?
Paulina się wyszczerzyła i poszła sprawdzić co robi Arek.
- ŻYJĘ Z DEBILAMI! - krzyknęła jeszcze Magda i poszła do pokoju.
Wlazła założyła słuchawki na uszy i włączyła muzykę. Położyła się na łóżko i zaczęła myśleć nad sensem życia. A tak na serio to zaczęła zamulać. Po pewnym czasie zasnęła. Gdy się obudziła popatrzyła na zegarek. "18:30? To długo spałam. Tak troszkę!" - pomyślała. Ogarnęła swoje włosy i wyszła z pokoju. Weszła do kuchni gdzie zastała całą familię.
- MAGDA! - krzyknął Arek.
- Czego dusza pragnie?!- odkrzyknęła.
- Tata i mama przed chwilą się całowali! FUJ! - skrzywił się z niesmakiem młodszy brat.
- Współczuję - pokiwała ze zrozumieniem Magda.
- Udajemy, że was nie słyszymy! - powiedział Mariusz.
- Wy właśnie mieliście to słyszeć! - uznała Magda. - Nie całować mi się w miejscu publicznym!
- Jakby co to tam są drzwi! - poinformował ich ironicznie Wlazły.
- A drzwi do swojej sypialni to potraficie zlokalizować? - spytała z wielkim wyszczerzem. - Jak tak to możecie tam iść, no i właśnie, wilk syty i owca cała.
- Ja mówię, że zgadzam się z Magdą! - powiedział Arek kiwając głową.
- Jesteście przegłosowani - uznała blondynka.
- CO? Przecież was jest dwójka i nas jest dwójka! - zdziwiła się Paulina.
- Ale nasze głosy się liczą razy dwa! - krzyknął Arek.
- No właśnie! Piąsia brat! - rodzeństwo przybiło sobie piątkę.
- Nie ogarniam moich dzieci... - zrobił facepalma Mariusz.
- A twoje dzieci nie ogarniają ciebie - uśmiechnęła się Magda.
- A to już nie mój problem! - uniósł palec w górę Wlazły.
- No to pozdro! - machnęła ręką blondynka.
- Pozdro 500! - poprawił ją od razu Arek.
- No, właśnie tak miałam powiedzieć!
- Weźcie się walnijcie w łeb! - powiedziała do nich "załamana" Paulina.
- Nie mamy takiej ochoty - wyręczył Magdę w odpowiedzi Arek.
- Aha. To fajnie - uznał Mario.
- Ta rozmowa nie ma żadnego sensu! - uznała blondynka. - Ale i tak w miejscach, w których znajdujemy się ja i Arek proszę się nie całować, ponieważ nie chcemy rzygać tęczą!
- Ty głupia jesteś! - pokręcił głową starszy Wlazły.
- Dziękuję! - wyszczerzyła się Wlazła biorąc wodę. - A teraz bardzo mi przykro, ale was opuszczę.
Magda odwróciła się na pięcie i poszła do swojego pokoju. Po chwili dostała SMSa :
Od : Piechuuu
Hej :)) Co tam robisz?
Do : Piechuuu
Siedzę i piję wodę :3 A ty?
Od : Piechuuu
Nudam ;p Co ty na wyjście??
Do : Piechuuu
Okej :) Haha tak długo się nie widzieliśmy, nie? XD
Od : Piechuuu
Hahahah no faktycznie :P Okej to za ile?
Do : Piechuuu
Pół godziny?
Od : Piechuuu
Okej. Bez odbioru ;)
Magda popatrzyła na zegarek. "29 minut. Muszę się przebrać i ogarnąć makijaż, może zdążę!" - pomyślała. Przebrała się w to (klik) i poprawiła makijaż. Po raz kolejny popatrzyła na zegar - zostało jej 15 minut. Poszła do salonu gdzie jak się spodziewała zastała Mariusza.
- WYCHODZĘ nie wiem kiedy dokładnie WRÓCĘ - poinformowała podkreślając pierwszy i ostatni wyraz. - Za 13 minut tak dokładnie.
- Okej. Tylko do 22.30 w domu - kiwnął głową Mario.
- A z kim? - zapytała ciekawa Paulina.
- Z człowiekiem - wyszczerzyła się Magda.
- Z Piechockim? - nie dawała za wygraną ciemnowłosa.
- Może tak, może nie...
- BINGO! - zaśmiała się macocha.
- To takie coś, w które grają stare babcie? - spytała blondynka.
- No, ale tak czy nie? - odpowiedziała pytaniem na "pytanie" dalej nie dająca za wygraną Paulina.
- Tak - przyznała Magda. - Zadowolona?
- Bardzo! I tak widziałam zdjęcia na fejsie!
- Ale tam nie ma co widzieć! - zaprzeczyła młodsza Wlazła. - My jesteśmy tylko dobrymi kolegami.
- I tak coś się kroi! - powiedziała pewnie brunetka.
- Kroić to można chleb.
- Jasne, jasne!
- Dobra ja idę - odwróciła się na pięcie Magda. - Pa.
Ubrała kurtkę, wyszła z domu zamykając za sobą drzwi. "Coś się kroi! Ta, jasne!" - pomyślała. Piechocki już na nią czekał.
- Hej - przywitała się.
- Cześć! - odpowiedział Kacper. - Mam do ciebie sprawę.
*jak się mają gumy do żucia do papierosów - gumy do żucia wcale nie redukują tylko wzmacniają zapach nikotyny, więc czytelnikom nie radzę używać tego sposobu ;) jakby co ja (jako sportowiec) nie palę ;)
-------------------------------------------------------------
Witam was ;) To tak : dziękuję za komy i wyświetlenia! 113 komentarzy (wraz z moimi, więc pewnie waszych coś około 95) i prawie 3000 wyświetleń! Uwielbiam was :) Druga sprawa - od dawna się zastanawiałam nad założeniem mojego "blogowego" aska :) No i założyłam ;) Jeśli macie do mnie jakieś pytania, sugestie, uwagi czy cokolwiek (niekoniecznie musi dotyczyć blogów) to zadawajcie pytania :D Zapraszam -------> http://ask.fm/SiatkowaLimcia :) Wystarczy, że napiszecie, że czytacie i was zaobserwuje, będę lajkować ;) Mam nadzieję, że to dobry pomysł i pozdrawiam :*
6 kom = 21 rozdział :D
- Głupia szkoła, i tyle - uznała Magda.
- Przewrażliwieni ludzie - pokręcił głową z niedowierzaniem Wlazły.
- I potem się nauczyciele dziwią, że tak wagarujemy - widząc spojrzenie ojca dodała. - Ale ja nie!
- Oczywiście - powiedział Mariusz. - Idziesz ze mną na trening?
- Nieeeee...
- Dobra, to ja jadę, a ty idź do domu czy gdzie tam.
- Okej, to idę, a ty jedź, bo Migi będzie zły!
- "Migi"? - zaśmiał się Mario słysząc to określenie.
- To Muzaj wymyślił! - uniosła ręce w obronnym geście Magda.
- To gratulacje dla niego!
- Weź mu pogratuluj i powiedz wujkowi Winiarowi, żeby nagrał jego reakcję!
- Dobra!
- Tylko nie zapomnij! I idź już, bo jesteś coraz bardziej spóźniony.
- Nie zapomnę! Pa! - powiedział Mariusz, wsiadł do samochodu i pojechał na trening.
Magda wolnym krokiem ruszyła w stronę domu przy okazji wyciągając paczkę papierosów. Wyjęła i odpaliła jednego. 5 minut od domu zgasiła go i *wyjęła gumy do żucia.
- HEJ! - krzyknęła wchodząc do domu.
- Witam. Co się tak drzesz? - spytała Paulina "wychodząc jej na spotkanie".
- Żebyś nie miała wątpliwości, że jestem i, że to ja! - wyszczerzyła się blondynka.
- Bardzo się cieszę! Jak tam u dyrektora?
- Dobrze! Tata powiedział "Żeby mnie w takich sprawach wzywać!".
- Dokładnie. Jak ja byłam w szkole to za bicie się dostawało się upomnienie.
- My się nawet nie biłyśmy! Pociągnęłam ją trochę za te kudły, walnęłam raz czy dwa i przybiegła wychowawczyni! Co za szkoła?
- Dziwna jakaś taka! - uznała Paulina.
- No ja właśnie wiem!
- A wiesz co ja wiem?
- Co wiesz?
- Że to powiesz!
- CO?
Paulina się wyszczerzyła i poszła sprawdzić co robi Arek.
- ŻYJĘ Z DEBILAMI! - krzyknęła jeszcze Magda i poszła do pokoju.
Wlazła założyła słuchawki na uszy i włączyła muzykę. Położyła się na łóżko i zaczęła myśleć nad sensem życia. A tak na serio to zaczęła zamulać. Po pewnym czasie zasnęła. Gdy się obudziła popatrzyła na zegarek. "18:30? To długo spałam. Tak troszkę!" - pomyślała. Ogarnęła swoje włosy i wyszła z pokoju. Weszła do kuchni gdzie zastała całą familię.
- MAGDA! - krzyknął Arek.
- Czego dusza pragnie?!- odkrzyknęła.
- Tata i mama przed chwilą się całowali! FUJ! - skrzywił się z niesmakiem młodszy brat.
- Współczuję - pokiwała ze zrozumieniem Magda.
- Udajemy, że was nie słyszymy! - powiedział Mariusz.
- Wy właśnie mieliście to słyszeć! - uznała Magda. - Nie całować mi się w miejscu publicznym!
- Jakby co to tam są drzwi! - poinformował ich ironicznie Wlazły.
- A drzwi do swojej sypialni to potraficie zlokalizować? - spytała z wielkim wyszczerzem. - Jak tak to możecie tam iść, no i właśnie, wilk syty i owca cała.
- Ja mówię, że zgadzam się z Magdą! - powiedział Arek kiwając głową.
- Jesteście przegłosowani - uznała blondynka.
- CO? Przecież was jest dwójka i nas jest dwójka! - zdziwiła się Paulina.
- Ale nasze głosy się liczą razy dwa! - krzyknął Arek.
- No właśnie! Piąsia brat! - rodzeństwo przybiło sobie piątkę.
- Nie ogarniam moich dzieci... - zrobił facepalma Mariusz.
- A twoje dzieci nie ogarniają ciebie - uśmiechnęła się Magda.
- A to już nie mój problem! - uniósł palec w górę Wlazły.
- No to pozdro! - machnęła ręką blondynka.
- Pozdro 500! - poprawił ją od razu Arek.
- No, właśnie tak miałam powiedzieć!
- Weźcie się walnijcie w łeb! - powiedziała do nich "załamana" Paulina.
- Nie mamy takiej ochoty - wyręczył Magdę w odpowiedzi Arek.
- Aha. To fajnie - uznał Mario.
- Ta rozmowa nie ma żadnego sensu! - uznała blondynka. - Ale i tak w miejscach, w których znajdujemy się ja i Arek proszę się nie całować, ponieważ nie chcemy rzygać tęczą!
- Ty głupia jesteś! - pokręcił głową starszy Wlazły.
- Dziękuję! - wyszczerzyła się Wlazła biorąc wodę. - A teraz bardzo mi przykro, ale was opuszczę.
Magda odwróciła się na pięcie i poszła do swojego pokoju. Po chwili dostała SMSa :
Od : Piechuuu
Hej :)) Co tam robisz?
Do : Piechuuu
Siedzę i piję wodę :3 A ty?
Od : Piechuuu
Nudam ;p Co ty na wyjście??
Do : Piechuuu
Okej :) Haha tak długo się nie widzieliśmy, nie? XD
Od : Piechuuu
Hahahah no faktycznie :P Okej to za ile?
Do : Piechuuu
Pół godziny?
Od : Piechuuu
Okej. Bez odbioru ;)
Magda popatrzyła na zegarek. "29 minut. Muszę się przebrać i ogarnąć makijaż, może zdążę!" - pomyślała. Przebrała się w to (klik) i poprawiła makijaż. Po raz kolejny popatrzyła na zegar - zostało jej 15 minut. Poszła do salonu gdzie jak się spodziewała zastała Mariusza.
- WYCHODZĘ nie wiem kiedy dokładnie WRÓCĘ - poinformowała podkreślając pierwszy i ostatni wyraz. - Za 13 minut tak dokładnie.
- Okej. Tylko do 22.30 w domu - kiwnął głową Mario.
- A z kim? - zapytała ciekawa Paulina.
- Z człowiekiem - wyszczerzyła się Magda.
- Z Piechockim? - nie dawała za wygraną ciemnowłosa.
- Może tak, może nie...
- BINGO! - zaśmiała się macocha.
- To takie coś, w które grają stare babcie? - spytała blondynka.
- No, ale tak czy nie? - odpowiedziała pytaniem na "pytanie" dalej nie dająca za wygraną Paulina.
- Tak - przyznała Magda. - Zadowolona?
- Bardzo! I tak widziałam zdjęcia na fejsie!
- Ale tam nie ma co widzieć! - zaprzeczyła młodsza Wlazła. - My jesteśmy tylko dobrymi kolegami.
- I tak coś się kroi! - powiedziała pewnie brunetka.
- Kroić to można chleb.
- Jasne, jasne!
- Dobra ja idę - odwróciła się na pięcie Magda. - Pa.
Ubrała kurtkę, wyszła z domu zamykając za sobą drzwi. "Coś się kroi! Ta, jasne!" - pomyślała. Piechocki już na nią czekał.
- Hej - przywitała się.
- Cześć! - odpowiedział Kacper. - Mam do ciebie sprawę.
*jak się mają gumy do żucia do papierosów - gumy do żucia wcale nie redukują tylko wzmacniają zapach nikotyny, więc czytelnikom nie radzę używać tego sposobu ;) jakby co ja (jako sportowiec) nie palę ;)
-------------------------------------------------------------
Witam was ;) To tak : dziękuję za komy i wyświetlenia! 113 komentarzy (wraz z moimi, więc pewnie waszych coś około 95) i prawie 3000 wyświetleń! Uwielbiam was :) Druga sprawa - od dawna się zastanawiałam nad założeniem mojego "blogowego" aska :) No i założyłam ;) Jeśli macie do mnie jakieś pytania, sugestie, uwagi czy cokolwiek (niekoniecznie musi dotyczyć blogów) to zadawajcie pytania :D Zapraszam -------> http://ask.fm/SiatkowaLimcia :) Wystarczy, że napiszecie, że czytacie i was zaobserwuje, będę lajkować ;) Mam nadzieję, że to dobry pomysł i pozdrawiam :*
6 kom = 21 rozdział :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)